Nie każdy człowiek rodzi się zły. Czasem wystarczy jedna decyzja, żeby już nigdy nie wrócić do tego, kim byłeś.
Ludzie widzą tylko koniec historii. Widzą to, kim się stałeś, ale nie widzą wszystkich rzeczy, które musiałeś stracić, żeby tam dotrzeć. Nie widzą chwil, w których wybierałeś między tym, co słuszne, a tym, co konieczne.
Nie szukałem władzy. Szukałem miejsca, w którym nikt nie mógłby mnie złamać.
Zrozumiałem, że człowiek może stracić wszystko, zanim jeszcze zauważy, że coś posiadał. Najgorsze decyzje nie wyglądają źle w chwili, kiedy je podejmujesz. Dopiero później zaczynasz rozumieć ich cenę.
Miałem swoje zasady. Problem polegał na tym, że świat nie zawsze je szanował.
Jestem Siciliano „Sicelo" Maddaro. Urodziłem się w 1975 roku i dorastałem w St. Louis w latach 80.
Jako dziecko fascynowałem się ludźmi, którzy mieli wpływy, pieniądze i szacunek. Obserwowałem ich sposób życia, ich pewność siebie oraz to, jak inni ludzie ich traktowali. Wtedy nie rozumiałem jeszcze ceny, jaką płacili za swoją pozycję.
Miałem wtedy osiem lat i już widziałem na ulicach martwych ludzi, kradzieże z bronią w ręku czy pobicia na śmierć. Krew lała się na ulicach, a życie w St. Louis było brutalne. Bieda, która wtedy panowała, dobijała ludzi każdego dnia.
Ojciec zawsze mówił mi, żebym trzymał się z daleka od tych wszystkich ludzi, bo byli niebezpieczni. Powtarzał, że kiedy dorosnę, zrozumiem dlaczego.
Ale nigdy go nie słuchałem.
Po szkole często chodziłem pod bary i patrzyłem, jak grają w gry, które obstawiali. Obserwowałem ich rozmowy, zachowanie i to, jak ludzie reagowali na ich obecność. Często dochodziło tam do bójek i wyzwisk, ale mnie to wtedy bawiło.
Lecz nie znałem ich imion. Nie wiedziałem, kim dokładnie byli. Wiedziałem tylko, że ludzie zwracali na nich uwagę.
Jako dzieciak często zatrzymywałem się w miejscach, gdzie ich widywałem. Stałem z boku i obserwowałem. Patrzyłem, jak rozmawiają, jak się zachowują i jak inni ludzie reagują, kiedy są w pobliżu.
Dla mnie byli wtedy tylko częścią świata, który codziennie widziałem. Nie rozumiałem ich życia ani tego, co naprawdę robili.
Po prostu patrzyłem.
I z każdym dniem chciałem wiedzieć więcej.
Przez długi czas myślałem, że to ja ich szukałem, nie wiedząc, że wystarczyło zbyt długo patrzeć, by pewnego dnia oni znaleźli mnie.
Pewnego razu podszedł do mnie ten najważniejszy, kiedy stałem w alejce i obserwowałem ich z boku. Zapytał, od jak dawna tak ich oglądam. Nie pamiętam już dokładnie, co mu odpowiedziałem, ale najwyraźniej go to rozbawiło.
Spojrzał na mnie i powiedział:
— Będą z ciebie ludzie...
Po chwili zatrzymał się i dodał:
— ...się śmiać.
Nie rozumiałem, o co mu chodziło, ale zaśmiałem się razem z nimi.
Przedstawił się jako Johnny V i zapytał o moje imię. Powiedziałem mu, że jestem Siciliano Maddaro. Spojrzał na mnie dziwnie i zapytał, czy mam jakąś ksywkę.
Powiedziałem, że przyjaciele nazywają mnie Silly.
Znowu się zaśmiał. Dotknął mojego ramienia i powiedział:
— Od dzisiaj będziesz Sicelo.
A teraz wracaj do domu, jak będę cię potrzebował to po ciebie przyjdę.
Pobiegłem wtedy do domu zadowolony, ale nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Kiedy tylko otworzyłem drzwi, zobaczyłem mojego wkurzonego ojca i zawiedzioną matkę. Nie rozumiałem jeszcze, o co chodziło, więc chciałem od razu iść do pokoju, ale ojciec zatrzymał mnie, łapiąc mnie za ramię.
— Siciliano, gdzie byłeś?
Odwróciłem wzrok i skłamałem, bo bałem się konsekwencji.
— Byłem pograć z przyjaciółmi w piłkę.
CZYTASZ
Nikogo To Nie Obchodzi
ActionPrzez lata próbowałem usprawiedliwiać swoje decyzje, wierząc, że nie miałem innego wyjścia. Dopiero z czasem zrozumiałem, że największą cenę płacimy nie za to, co straciliśmy, ale za to, czego już nigdy nie możemy naprawić. To historia człowieka, kt...
