Historia pewnej irytującej, młodej kobiety która niefortunnie pojawia się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Przekonuje się, że czasami pisanie książki potrafi wywołać serię irracjonalnie krępujących zdarzeń. Stawia czoła muzykowi o dobrym...
Otoczone kilkudniowym zarostem męskie usta pieściły delikatną skórę policzka, unosząc nawet niewielki włosek na kobiecym ciele. Instynktownie wykonała krok w tył. Tomek natomiast krok do przodu. Opadli na ścianę. Poddawała się ustom, które były dla niej dobrze znajome, i za którymi tęskniła przez tyle lat. Jej skóra pragnęła tych ust. Ciało pragnęło ciepłych, znajomych dłoni. Był tak blisko, zwiedzał każdy zakamarek szyi, ale do ust nie sięgał. Ciężar męskiego ciała przytłaczał ją i przyciskał do ściany. Odurzający zapach przywoływał wspomnienia. Dotykał ją , co jakiś czas zaciskając dłoń na kobiecych biodrach.
-Wróćmy do siebie...-szepnął wprost do jej ucha, przygryzając płatek.
Przez moment nie pilnowała się. Na chwilę straciła czujność i teraz, patrząc w ciemne oczy, czuła, że zaczyna się wahać. Że tęsknota zalewa jej umysł. Brakowało go jej. Bardzo chciała do niego wrócić, do tych czasów, kiedy była tak zakochana i beztroska. Już miała go pocałować, popełniając jeden z tych błędów, których żałuje się jeszcze bardzo długo.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
-Nie! – odepchnęła go delikatnie, czując pod dłonią twardą klatkę piersiową.
-Co nie?
-Nie Tomek. To nie ma sensu. To nie może mieć sensu! - Zaciskała palce na męskiej koszuli.
-O kiedy miłość musi mieć sens?! – Odsunął się od niej.
-Nie mogę z tobą być. Nie możemy wrócić do... – przymknęła oczy próbując nad sobą zapanować. – Do tamtego życia!
-Dlaczego? Chodzi o tamtego faceta? Tego w twoim domu?
-Co? Jezu, nie! – Skrzywiła się.
-To w czym rzecz, Anka?! – Podszedł bliżej chwytając jej dłoń.
-Bo złamiesz mi serce! Znowu! A ja tego nie przeżyję! Nie podniosę się już drugi raz, rozumiesz?!
-Nie zrobię tego! – Zrobił krok do tyłu.- Już nigdy! – Zacisnął szczęki i przecząc głową, przeszedł przez salon prosto na oświetlony balkon.
Ma teraz za nim iść? Czy może wycofać się i uciec z mieszkania? Mogłaby. Tak po prostu wyjść, zostawić jego i całą przeszłość z nim związaną, za sobą. Mogłaby, owszem. Gdyby nie fakt, że tam stała jej miłość. Mężczyzna z którym chciała spędzić resztę życia. Rozsądek powoli milknął, brzmiąc echem gdzieś w oddali. Tylko, że to wszystko nie jest łatwe. I zapewne już nigdy się nie zmieni...
-Jesteś bezczelny! – Wbiegła za nim na balkon, sycząc z wściekłości. – Jak możesz wyobrażać sobie w małym rozumku, że ja zgodzę się na takie...takie... Kurwa, na takie całowanie! - Warknęła.
-Kiedyś ci się podobało. Lubiłaś być dotykana... po szyi, na przykład.-Kąciki jego ust lekko drgnęły, zaznaczając niewielki uśmiech.
-Czy ty się śmiejesz?! Serio? Bawi cię ta sytuacja?!- Podniosła głos.