We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Rozdział 1: Venator

60 1 0
                                        

Kael zatrzymał się przed główną bramą.

Akademia Venator przypominała niewielkie miasto otoczone kamiennym murem. Kilka wysokich budynków wznosiło się ponad dachami akademików, a pośrodku kompleksu dominowała ogromna arena treningowa. Nad całym kompleksem górowały strażnicze wieże, a przy każdej bramie czuwali uzbrojeni wartownicy.

Akademia nie została zbudowana po to, by zachwycać.

Została zbudowana po to, by przetrwać.

Dziesiątki uczniów przemierzały brukowane alejki, śmiejąc się i rozmawiając, jakby potwory istniały tylko w podręcznikach.

Dla Kaela ten widok był obcy.

Przez sześć lat jedynymi dźwiękami, jakie towarzyszyły mu każdego ranka, były wiatr, kroki i odległe ryki bestii.

To miejsce nie jest dla takich jak ja... - pomyślał.

Mimo to wykonał pierwszy krok.

Ledwie przekroczył główną bramę, gdy drogę zastąpił mu uzbrojony wartownik.

- Stój!

Kael zatrzymał się i spokojnie spojrzał mężczyźnie w oczy.

- Imię? - zapytał wartownik.

- Kael.

- Nazwisko?

Wartownik czekał.

- Po prostu Kael.

Wartownik uniósł brew, ale nic nie powiedział. Wyciągnął niewielki notatnik.

- Cel wizyty?

- Chcę zapisać się do Akademii Venator.

Mężczyzna zamknął notatnik.

- Pierwszy budynek po lewej. Gabinet dyrektora znajduje się na drugim piętrze.

Kael skinął głową.

- Dziękuję.

Ruszył przed siebie. Po kilku krokach usłyszał za plecami:

- Powodzenia.

Odwrócił się. Wartownik uśmiechnął się lekko i skinął głową

- Będzie ci potrzebne.

Kael odwzajemnił skinienie głową i ruszył dalej.

Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej zagłębiał się w życie akademii.

Na rozległym placu grupy uczniów ćwiczyły szermierkę pod okiem instruktorów. Kilkadziesiąt metrów dalej słychać było dźwięk rzucanych zaklęć, a z pobliskiej kuźni dobiegał rytmiczny dźwięk młota uderzającego o rozgrzaną stal.

Niektórzy siedzieli na ławkach, śmiejąc się i jedząc śniadanie. Inni spieszyli na zajęcia ze stosami ksiąg.

Normalne życie...

Kael nie pamiętał, kiedy ostatni raz widział ludzi, którzy mogli pozwolić sobie na śmiech bez oglądania się przez ramię.

Zatrzymał wzrok na grupie pierwszorocznych uczniów. Dwóch chłopaków droczyło się ze sobą drewnianymi mieczami, a dziewczyna stojąca obok przewróciła oczami i wybuchnęła śmiechem.

Jeszcze kilka lat temu... też taki byłem.

Odwrócił wzrok.

To już przeszłość.

Ruszył w stronę głównego budynku.

Z każdym krokiem gwar rozmów stawał się coraz wyraźniejszy. Mijał kolejne grupy uczniów, którzy bez pośpiechu przemierzali alejki akademii. Jedni dyskutowali o zajęciach, inni śmiali się z czegoś tak głośno, że ich głosy odbijały się od kamiennych ścian.

SoulscarStories to obsess over. Discover now