20

97 24 142
                                        

Isabel obudził szum rolet, które zaczęły się podnosić punktualnie o ósmej.

Przez moment nie poruszyła się wcale. Leżała na brzuchu, z twarzą skierowaną w stronę drzwi, zbierając myśli i powoli oceniając sytuację. Próbowała unieść się na łokciach, ale coś ciężkiego przygniatało jej plecy. Zebrała w sobie więcej sił i poruszyła się ponownie.

– Gdzie się wybierasz? – usłyszała ciche, niezadowolone mruknięcie. Odwróciła się w stronę chłopaka i przeraziła się na widok jego posiniaczonej twarzy.

Bradley poruszył się i przyciągnął ją do siebie odruchowo, nie otwierając jeszcze oczu. Wczoraj poszli spać w nieprzyjemnej atmosferze. Każde z nich szczelnie owinęło się swoim nakryciem i odsunęło na przeciwny brzeg łóżka, próbując stworzyć jak największy dystans, a koniec końców jakimś cudem wylądowali pod jej kołdrą, gdzie Brad obejmował ją przez sen. I chyba oboje zapomnieli o sprzeczce...

– Nie ruszaj się – mruknął zaspanym głosem. – Jeszcze nie.

Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem.

– Też nie chcę – szepnęła. Przysunęła się bliżej, zarzuciła na niego nogę i położyła głowę na jego klatce piersiowej.

– Gdybyśmy nie wstali... – zaczął.

– ... i trochę poudawali – dokończyła za niego.

– Właśnie. Nadal moglibyśmy tu leżeć.

Ich nogi splatały się pod kołdrą, jej włosy łaskotały go po szyi. Ich ciała były przyjemnie ciepłe.

Po chwili Isabel wsparła się na łokciu, uniosła dłoń i zawahała się na chwilę, zanim w końcu dotknęła jego policzka.

– Źle to wygląda. Jak mogłeś wczoraj mówić, że to nie boli?

– Bo nie bolało.

– Zostańmy tu jeszcze minutę – poprosiła.

– Dwie – poprawił ją.

– Dwie – zgodziła się bez wahania.

Leżeli tak w ciszy, pogrążeniu w półśnie. Jego dłoń powoli i zapewne nieświadomie kreśliła koła na jej plecach. Palce Izzie robiły to, co lubiły najbardziej – badały mięśnie na jego brzuchu. To wszystko, co wydarzyło się między nimi wczorajszej nocy i miało swój ciąg dalszy tego poranka, było bardziej intymne niż wszystko, czego Izzie do tej pory doświadczyła w swoim nastoletnim życiu.

Może faktycznie istniało coś lepszego niż "seks w samochodzie z jakimś chłopcem".

Leżeli jeszcze chwilę. Może to nie była minuta, ani nawet dwie, a raczej dziesięć.

– Dobra, wstaję ...– Brad westchnął ciężko i wysunął się spod kołdry.

– Nie, proszę.

– Brutalna prawda jest taka, że się zaraz zsikam. Wybacz.

Isabel przewróciła oczami, ale uśmiechnęła się pod nosem. Bradley zniknął za drzwiami łazienki. Kiedy drzwi się zamknęły, opadła z powrotem na poduszkę.

Ucieszyło ją, że wyszedł chociaż na chwilę. Mogła odetchnąć i pomyśleć.

Czy wczorajsza rozmowa, a raczej ostatnie zdania, padły naprawdę, czy były już częścią mojego sennego koszmaru?

Po chwili Brad wrócił z łazienki. Zatrzymał się na moment przy łóżku, wahając się jeszcze, czy do niego wrócić, a potem schylił się po spodnie leżące na podłodze. Izzie, zupełnie się z tym nie kryjąc, obserwowała każdy jego ruch, kiedy naciągał spodnie na nogi. Sposób, w jaki mięśnie na ramionach i barkach pracowały przy tak zwykłej czynności, wydawał się wręcz nierealny.

Podstępne zagranie [Set 2.]Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora