Deszcz uderzający o dach Klasztoru Spinjitzu brzmiał dziś inaczej. Dla reszty ninja był to po prostu zwykły, monotonny szum, zwiastujący nudny, leniwy wieczór. Dla Nyi był to krzyk.
Dziewczyna siedziała na krawędzi swojego łóżka, ściskając kołdrę tak mocno, aż jej kłykcie pobielały. W jej żyłach wciąż pulsował chłód oceanu. Choć odzyskała ludzką formę, jej umysł wciąż dryfował gdzieś w mrocznych głębinach, uwięziony między wspomnieniem nieskończonej potęgi a słabością ludzkiego ciała.
Drzwi do pokoju uchyliły się cicho. W szczelinie pojawiła się twarz Jaya.
- Nya? Wszystko w porządku? - spytał, a w jego głosie pobrzmiewała ta sama, dobrze jej znana, ale potwornie duszna troska. - Przyniosłem ci herbatę. I... może chciałabyś pograć na konsoli? Dawno nie graliśmy we dwoje.
Nya spojrzała na niego, ale jej wzrok wydawał się pusty. Jay patrzył na nią, jakby była zrobiona ze szkła, które zaraz pęknie. Bojaźń w jego oczach raniła ją bardziej niż cokolwiek innego. On nie widział w niej Nyi - widział w niej żywioł, który w każdej chwili może mu ją odebrać.
- Nie, Jay. Dziękuję. Chcę po prostu pobyć sama - odpowiedziała nienaturalnie spokojnym głosem.
- Och. Dobrze. Gdybyś czegoś potrzebowała... jestem obok. Pamiętaj. - Jay uśmiechnął się blado i zamknął drzwi.
Nya odczekała kilkanaście minut. Kiedy w klasztorze ucichły wszelkie kroki, wstała. Boso, ubrana jedynie w luźny dres, wyszła na wewnętrzny dziedziniec.
Deszcz natychmiast ją zmoczył. Zimne krople spływały po jej twarzy, mieszając się ze łzami, których tak bardzo nie chciała nikomu pokazywać. Zamknęła oczy, czując, jak woda wokół niej rezonuje z jej wewnętrznym niepokojem. Straciła równowagę, a jej kolana ugięły się pod ciężarem własnych wspomnień. Miała wrażenie, że zaraz rozpłynie się w tej ulewie i zniknie na zawsze.
Wtedy ulewa nad nią ustała. Choć wokół wciąż szalała burza, na jej ramiona opadło coś ciężkiego, ciepłego i suchego. Wielka, czarna bluza ninja.
- Wiedziałem, że tu będziesz - odezwał się niski, spokojny głos.
Nya otworzyła oczy. Obok niej, bez parasola, stał Cole. Jego czarne włosy były już kompletnie mokre, ale on zdawał się tym zupełnie nie przejmować. Zamiast panikować czy ciągnąć ją na siłę do środka, po prostu usiadł obok niej na mokrych, kamiennych płytach.
- Cole, idź stąd. Zmarzniesz - mruknęła, próbując się odsunąć.
- Jestem Mistrzem Ziemi, Nya. Kamień pod nami trzyma ciepło całego dnia. Nie zmarznę - odpowiedział z lekkim, ciepłym uśmiechem, który natychmiast rozbroił jej obronne mury.
Cole nie patrzył na nią ze strachem. W jego oczach była tylko czysta, niezachwiana stabilność. Wyciągnął przed siebie swoją dużą, pooraną bliznami od walki dłoń i położył ją na mokrej dłoni Nyi. Jego skóra była ciepła, szorstka i niesamowicie... prawdziwa.
- Znowu szumi ci w głowie? - spytał cicho, przenikając wzrokiem prosto w jej duszę.
Nya zagryzła wargę, a z jej oczu znowu popłynęły łzy. Skinęła tylko głową, niezdolna do wyduszenia z siebie słowa.
- Skup się na moim głosie, Nya - powiedział Cole, a jego palce splotły się z jej palcami, mocno i pewnie. - Poczuj ziemię pod nami. Ten klasztor stoi tu od wieków i nigdzie się nie wybiera. Ja też się nigdzie nie wybieram. Słyszysz mnie? Nigdzie nie odpłyniesz. Trzymam cię.
Nya spojrzała na ich złączone dłonie. Kontrast był niesamowity - jej blada, zimna skóra i jego ciemna, bijąca ciepłem dłoń. Po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuła, że jej serce bije spokojniej. Ocean w jej głowie zaczął cichnąć, uciszony przez surową, opiekuńczą potęgę ziemi.
Oparła głowę o jego ramię. Cole nie drgnął, pozwolił jej na to, otaczając ją swoim ramieniem mocniej, by osłonić ją przed wiatrem.
Żadne z nich nie pomyślało w tamtym momencie o Jayu. Żadne z nich nie pomyślało o konsekwencjach. W tej jednej, deszczowej chwili, woda w końcu odnalazła swój bezpieczny brzeg.
YOU ARE READING
Ninjago: Spokój po Burzy
Fanfiction🌊 Akcja opowiadania osadzona jest po wydarzeniach z 15. sezonu ("Seabound") oraz w trakcie 16. sezonu ("Crystalized") serialu LEGO Ninjago, tworząc alternatywną linię czasową (AU). Powrót z oceanu zmienił wszystko. Nya nie jest już tą samą dziewczy...
