Leżałam na łóżku w akademiku, oglądając Tiktoka. Ostatnio wciągnęłam się w tą aplikację. Moim zdaniem jest przereklamowana. Wolałabym przeczytać jakąś fajną książkę, niż siedzieć na telefonie kilka godzin skrolując bezsensowne posty. Przez te kilka dni trochę się od tej aplikacji uzależniłam. Jednak gdy usłyszałam pukanie do drzwi szybko wyskoczyłam z łóżka o mało się nie przewracają. Otworzyłam drzwi ku mojemu zdziwieniu przed drzwiami stał James administrator akademika.
-Dzień dobry. - odezwałam się do James'a,
-Dzień dobry, mam dla pani złą wiadomość. Niestety kierownik akademika musiał wydalić panią z pokoju, gdyż wielokrotnie łamała pani regulamin.- odpowiedział administrator.
Czy byłam zaskoczona wydaleniem? nie. Ponieważ, wielokrotnie łamałam przepisy budynku. Byłam w pełni tego świadoma, lecz teraz zdałam sobie z tego sprawę że nie mam się gdzie podziać. Wątpię żeby Leila moja przyjaciółka przyjęła mnie do swojego domu. Mieszkała niedaleko mojego akademika. Kilka przecznic od Paris. Jednak mieszkała z Danem swoim chłopakiem. Ich mieszkanie nie było obszerne wręcz przeciwnie była to mała kawalerka z dwoma pokojami, łazienką i kuchnią. Leila była dumna z tego miejsca, ponieważ urządziła go sama. Z Danem jest od 2 lat a jej rodzice kilka lat temu przepisali te mieszkanie na nią.
-Ma pani czas do 15 grudnia żeby spakować swoje rzeczy i się wynieść.
Nie zdążyłam nic powiedzieć a James odszedł. Zamknęłam drzwi i obróciłam się aby spojrzeć na swój pokój. Dzieliłam go ze swoją współlokatorką która rzadko tu bywała. Jej strona pokoju była kolorowa, łóżko było białe z różowymi poduszkami i białym kocem. Na ścianach są powieszone plakaty z Arianą Grandę. Czasami przewijały mi się jej piosenki. Biurko było ozdobione długą różową podkładką pod myszkę. W szufladach nie było praktycznie nic. A na drzwiach od szafy widniało duże lustro w którym codziennie się przeglądałam. Za to moja strona pokoju była ciemna. Ściana jest czarna z plakatami Tate McRae. Kochałam tą wokalistkę. Jej piosenki bardzo trafiały do mojego serca. Słucham jej może od roku. Łózko miałam takie samo jednak poduszki miałam szare a koc brązowy. Na biurku miałam czarną lampkę, pojemnik z pędzlami do makijażu i Macbooka na którym oglądałam różne filmy. Od niedawna też zaczęłam pisać książki. Jednak na mojej szafie widniały zdjęcia mojej rodziny. Mnie, taty i mamy. Nie miałam rodzeństwa. Byłam jedynaczką. Brakowało mi ich z dnia na dzień. Mieszkali w Monako. Około 10 godzin jazdy od Paryża. Kończyłam studia więc za niedługo zamierzam ich odwiedzić. Jednak nie myślałam że to musi nadejść tak szybko. Wróciłam na łózko i zabrałam moją ulubioną książkę Weroniki Ploty ,,Hellish Heat''. Czytałam ją już ponad dziesiąty raz. Czym więcej ja czytałam tym bardziej się wciągałam. Przeczytałam całą trylogię lecz Hellish Heat i Hellish Soul były moimi ulubionymi. Miałam sentyment do tych książek gdyż to one były jedne z pierwszych które przeczytałam. Klimat jaki lubiłam w książkach to głównie romans lub dark romans. Lubiałam jak coś się dzieje. Po przeczytaniu kilku rozdziałów była już godzina po 10 więc stwierdziłam że pójdę się przejść. Ubrałam się w wygodne ciuchy i wyszłam. Mijałam osoby i drzwi w akademiku aż w końcu znalazłam się na zewnątrz. Założyłam słuchawki szłam przed siebie nie oglądając się za nikim. Doszłam do swojego ulubionego miejsca czyli parku miedzy Luwrem a Placem Zgody. Usiadłam na ławce i patrzyłam na trawę pokrytą białym śniegiem. Był początek grudnia wiec to było oczywiste. Kochałam chodzić tu w zimę. Było tu bardzo klimatycznie, ale jak na grudzień przystało było bardzo zimno. Ludzi prawie nie było. Byłam do tego przyzwyczajona. Jednak gdy odwróciłam głowę ujrzałam mężczyznę w czarnej kurtce, jasnych baggy dżinsach i białej czapce. Miał blond włosy, brązowe jak czekolada oczy, jasną karnację i zarysowaną szczękę. Wyglądał jak książę z najpiękniejszej bajki. Miał około metr dziewięćdziesiąt. Widać było że chodził na siłownie bo sylwetkę miał lekko umięśnioną. Wyglądał na miłego i słodkiego, jednak gdy się odezwał:
-Cześć, maleńka.
Głos miał lekko zachrypnięty, zmieniłam o nim zdanie.
