Weekendowe imprezy zawsze wyglądały tak samo:
Za dużo ludzi, za głośna muzyka, alkohol lejący się od wejścia, Cole kłócący się z kimś o muzykę, Damien śmiejący się tak głośno, że pół salonu patrzyło na niego jak na idiotę, Grace siedząca mi na kolanach i plotkująca o ludziach których nawet nie znałyśmy, Ivy tańcząca już z drinkiem w dłoni jakby jutro nie istniało.
Standardowy weekend.
- Carter rusz dupę idziemy tańczyć - Grace złapała mnie za rękę zanim zdążyłam dopić drinka
Chwilę później dołączyłyśmy do Ivy na parkiet śmiejąc, a alkohol przyjemnie szumiał mi w głowie.
Ktoś prawie wylał na mnie drinka.
Ktoś inny śpiewał tekst kompletnie nie trafiając w rytm.
Kiedy odwróciłam głowę... Ethan już patrzył, uśmiechnął się pod nosem kiedy zauważył że go przyłapałam.
Później były już tylko urywki: papierosy ekipą przed domem, śmiech, kolejne drinki, czyjaś kurtka rzucona na trawę, Cole prawie zabity przez własne nogi, Ethan siedzący obok mnie na schodach kiedy wszyscy wrócili do środka.
- Masz ogień?
Odpalił mi papierosa bez słowa.
Znowu ten wzrok, znowu za długo kiwnął głową i powiedział:
- Chodź.
Weszliśmy do ogrodu - było ciszej, ciemniej, tylko światło z okna padało gdzieś na trawę.
Muzyka dalej dudniła w środku, ale tutaj była już tylko przytłumionym basem w tle.
Ethan oparł się plecami o ścianę domu i spojrzał na mnie z tym swoim pijanym uśmiechem.
- Uciekasz ode mnie dziś cały wieczór Carter.
Parsknęłam cicho śmiechem.
- Ty sobie za dużo wyobrażasz Miller.
Podszedł bliżej. Za blisko.
Spojrzał mi najpierw na usta, potem znowu w oczy.
- Powinniśmy wrócić do środka - mruknęłam bardziej dla zasady niż serio.
Ethan uśmiechnął się pod nosem.
- No.
Ale nawet się nie ruszył, ja zresztą też się nigdzie nie wybierałam. Pocałował mnie pierwszy jakby robił to już wcześniej.
Papieros wypadł mi z dłoni gdzieś na trawę.
Ethan prychnął cicho śmiechem prosto w pocałunek.
- Koniec świata Carter - pokręcił głową - Zmarnowałaś papierosa.
Oboje się zaśmialiśmy.
YOU ARE READING
Crashout Central
RomanceEmily, ekipa 6 osób i dwanaście lat niewypowiedzianych uczuć ukrywanych pod papierosami, żartami i chaosem.
