★-.1.-★

27 2 0
                                        

Jisung leżał na łóżku w swoim pokoju, przytulając jednego z jego ulubionych pluszaków. Zabawkowa quokka, którą dostał od rodzicielki na piąte urodziny dalej mu towarzyszyła cała i zdrowa. Była ona dla niego tak ważna, że zabierał ją wszędzie. Tego dnia rozpocząć się miał nowy rok szkolny w placówce edykacyjnej pod nazwą „Brindet school".

Wieczorem poprzedniego dnia, szesnastolatek czuł bardzo mocny stres, związany z tym czy nie wyjdzie na klauna, ponieważ go bardzo obchodziło zdanie innych. Chłopiec spał tak niewinnie, nieświadomy co się wydarzy tego dnia. Do pokoju weszła matka z szerokim uśmiechem, usiadła na końcu materaca od jego łóżka. Lekko go szturchnięła by się obudził, ponieważ za godzinę miał mieć rozpoczęcie roku. Nastolatek jęknął coś niezrozumiałego, nie chcąc się jeszcze wstawać, odwrócił się do niej tyłem wypinając w jej stronę tyłek.

Zaśmiała się delikatnie uderzając dłonią o jego biodra. Wstała przeczesując palcami, gęste włosy blondyna. W tym momencie rozbudził się, ziewając i przecierając piastą oko. Odwrócił głowę w stronę drzwi, ale patrząc na postać, która stała nad nim. Uśmiechnął się rozciągając ciało, przez co wyglądał jak mała rozgwiazda.

- Dzień dobry Sungie - powiedziała przechylając głowę - Piękny dzień się zapowiada, wstawaj, bo spóźnisz się na rozpoczęcie. Chyba chcesz zrobić dobre pierwsze wrażenie? Jak się ogarniesz to zejdź robię naleśniki - wyjaśniła stojąc w progu drzwi, trzymając klamkę, czekając aby opuścić pokój jedynego syna.

Brązowooki patrzył na nią ze zmęczonymi od obudzenia oczami. Kiedy skończyła ona swoją wypowiedź skinął głową, by pokazać, że słuchał i wie co zrobić. Wyszła zostawiając go samego, żeby miał czas na uszykowanie się na zaczęcie roku. Pięć minut leżał z zamkniętymi oczami w celu dojścia do siebie. W końcu usiadł gwałtownie, co poskutkowało małym bólem głowy, oraz mroczkami przed oczami, na szczęście trwało to sekundy. Kiedy jego mózg już opanował, to wstał idąc ogarnąć się do łazienki.

Gdy nastolatek stanął przed lustrem w pomieszczeniu, które wisiało nad umywalką, to cały zbladł. Jego ogromne oczka, były całe czerwone od nieprzespanej pół nocy -ponieważ rozmyślał co się wydarzy tego dnia w szkole - a ich kąciku znajdowała się reuma oczna. Usta miał twarde od nie nawilżania ich często. Włosy to totalnie inny wymiar, były one porozrzucane w zupełnie inne strony, wyglądając jakby piorun go trzasnął. Wziął głęboki wdech, dając sobie minuty na uspokojenie się, miał godzinę prawię, więc wyrobi się, jeśli wszystko pójdzie po jego myśli.

W łazience się ogarnął, oraz umalował aby nie marnować chwil. Po ubraniu eleganckich ciuchów zszedł na dół, gdzie mama chłopca szykowała już śniadanie. Usiadł przy stole ziewając, w tym samym momencie nałożyła mu upieczone ciasto na talerz.

Han od zawsze kiedy miał naleśniki, brał tą samą koncepcje, inaczej podziękował i nie jadł. A dodatki, których zawsze używał to była Nutella, truskawki i bita śmietana, nigdy nie brał nic innego. Po ostrożnym - żeby się nie ubrudzić- zjedzeniu posiłku razem z mamą, włożył talerze do zmywarki.

Wsiedli do samochodu ruszając w stronę placówki edukacyjnej, w której w tym roku, będzie musiał uczestniczyć chłopiec. Nastolatek był bardzo zdenerwowany, ponieważ nie lubił znajdować się w nowych miejscach, nie wiedząc jak się zachowywać. Miał nadzieję, że szybko znajdzie przyjaciela, którego zna od urodzenia, bo chciał się z nim przywitać oraz wolał się nie zgubić. Przebywając w pojeździe, patrzył na misia trzymającego w rękach.

Wspomniana na samym początku quokka znajdowała się w jego delikatnych dłoniach. Czuł jak robi się ona mokra, gdyż jego skóra pociła się z zdenerwowania. W tej chwili jego mózg obmyślał wszystkie żenujące sytuację, które mogą się wydarzyć tego dnia. Blondyn nagle podskoczył z szerokimi oczami patrząc na mamę. Kobieta zaśmiała się cicho, przez reakcję syna na jej dotyk, po położeniu ręki na jego nadgarstek, wybudzając go z zamyślenia.

- Sung skarbie, jesteśmy na miejscu... - zaczęła, uśmiechnęła się ciepło. Skinął głową odkładając na tylnie siedzenia małego pluszowego misia. Westchnął otwierając drzwi- miłego dnia synku. Kocham cię - powiedziała patrząc za nim.

- Papa też cię kocham mamusiu - wyznał machając, do niej dłonią na pożegnanie, kiedy metalowe drzwi uderzyły, zamykając samochód, a w nim młodą kobietę.

Odszedł parę kroków, słysząc za sobą tylko szur opon o asfalt. Poprawił małą torbę znajdującą się na jego ramieniu, w której trzymał tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Chwilę stał przed bramami szkoły, w końcu ruszył niepewnym krokiem, wstrzymując oddech. Stopa wiewiórkowatego nieśmiało stanęła za progiem bramki, dając znać, że jeszcze świat się nie zawalił. Z każdym stąpnięciem odczuwał, jak coraz to większa ilość osób, zaczyna patrzeć w jego stronę.

Czuł jakby miał za chwilę zwymiotować. Wydawało mu się, że w jego gardle znajdowało się szybko bijące serce. Ni skąd, ni zowąd usłyszał krzyk, swoje imię, w którym było słychać grom radości. Odwrócił posturę w stronę, z której wydobywał dźwięk ten już znany mu głos. Gdy jego ciało przekręciło się, ujrzał czarnowłosego chłopca biegnącego w jego kierunku, gwałtownie ten skoczył przytulając niższego. Kiedy Jisung poczuł na swoim ciele, ciepły ucisk, to cały stres zniknął.

- HANNI!!! TĘSKNIŁEM!!! - wrzasnął na całą szkołę i całą ulicę wesoły. Do tego czasu widzieli i słyszeli się tylko przez kamerki. - Ale ty jesteś niski! Haha - powiedział przez przypadek go podduszając. Felix, bo tak ma na imię nastolatek zdał sobie co robi i go puścił odsuwając się w tył.

- Też za tobą tęskniłem Lixie - uśmiechnął się promiennie, pokazując swój gummy smile. - Idziemy do szkoły? Nie chcę się spóźnić - mruknął zawstydzony patrząc w dół, nie wiedział czy ten chcę już wchodzić. Budynek był ogromny, więc wolał być wcześniej.

Młodszy o jeden dzień chłopiec skinął głową lekko. Rozumiał dlaczego ten chce wejść, był pierwszy raz, więc mógł się nie orientować. Weszli do środka z uśmiechami rozmawiając. Czarnowłosy pokazywał przyjacielowi każdą salę, obok której przechodzili. Tłumaczył niższemu czego się tu uczy, oraz jak bardzo ten przedmiot jest trudny. Blodnyn słuchał z zainteresowaniem, ponieważ wolał się skupić, by nie robić kłopotu i żeby się powtarzał. Chociaż oboje dobrze wiedzieli, że wszystkiego nie zapamięta, ale po czasie ogarnie.

Poszli do męskiej szatni, aby odłożyć swoje rzeczy. Rozpoczęcie roku szkolnego miało się odbyć za parę minut. Lee przedstawiał Jisunga kolegom, którzy byli bardzo ciekawscy, nowego chłopca. Był według nich uroczy, co od razu polubili. Bardziej od jego słodkości, spodobały się im jego policzki, które wyglądały jakby włożył do buzi dwie pianki. Niestety tę ich oglądanie nowego ucznia, przerwał jeden kolega z klasy, który przypomniał im, że czas zbierać się do sali gimnastycznej, gdzie wszyscy ruszyli. Na samym tyle gromady uczniów, szli Felix z Jisungiem, którzy rozmawiali z kim warto, a z kim nie się kolegować.

[Króciutki początek 1052 słowa]

Teacher's Pet//Minsung<3Stories to obsess over. Discover now