⚠️ ROZDZIAŁ TYLKO DLA DOROSŁYCH (18+)
Ostrzeżenie przed treścią (CW/TW).
††††††
Deszcz padał nieprzerwanie od trzech dni. Seul tonął w zimnej, burej ulewie, która zamieniała ulice w lśniące rzeki neonów i brudu. Woda spływała smugami po szybach wieżowców, rozmywając światła miasta w kolorowe, drżące plamy.
W mroku gabinetu wydziału zabójstw Minho od dwóch godzin trwał w bezruchu. Siedział samotnie, wpatrując się w matowy ekran telefonu.
Wybiła 02:47.
To właśnie o tej porze, od trzech miesięcy, dopadały go najgorsze wspomnienia. Choć dziś nie zmrużył oka, wciąż miał przed oczami ten sam koszmar, który zwykle budził go w środku nocy. Widział spalone Porsche wbite między skały. Czuł ostry zapach benzyny. W pamięci powracały zwęglone ciała i Hyunjin stojący gdzieś daleko, po drugiej stronie płomieni, patrzący na niego z absolutnym spokojem.
Minho zacisnął szczękę i odłożył telefon na biurko.
Gabinet Hwanga pozostał praktycznie nietknięty. Minho musiał ostro walczyć z Bang Chanem, żeby nikomu go nie oddano. Na blacie, tuż obok monitora, wciąż stał kubek z resztką zaschniętej kawy, a na oparciu krzesła wisiała czarna marynarka detektywa. Nawet papierosy w szufladzie leżały dokładnie tam, gdzie Hyunjin zostawił je ostatniego dnia. Wszystko wyglądało tak, jakby właściciel miał zaraz wrócić. Jakby za chwilę miał otworzyć drzwi i rzucić swoim zmęczonym głosem:
- Przestań mi grzebać w biurku, Minho.
Lee zamknął oczy. To była najgorsza część. Nie tęsknota. Nawet nie poczucie winy. Tylko ta nieznośna świadomość, że on gdzieś tam naprawdę żyje. Oddycha. Śpi. Uśmiecha się do niego.
Do swojego potwora.
Cichy, specyficzny dźwięk powiadomienia gwałtownie wyrwał go z otępienia. Lee zmarszczył brwi - nie słyszał tego sygnału od bardzo dawna.
Na ekranie rozbłysła ikonka Telegrama - aplikacji, której nie używał od miesięcy, ukrytej głęboko w folderach telefonu. Nadawca wiadomości pozostawał nieznany, a w miejscu nazwy użytkownika widniał tylko krótki komunikat: Konto prywatne.
Przez sekundę po prostu wpatrywał się w powiadomienie. Potem drżącym kciukiem odblokował ekran i otworzył czat. Wiadomość zawierała jedno zdjęcie. Serce Minho uderzyło gwałtownie o żebra.
Na fotografii widać było fragment kamiennego tarasu zalanego złotym światłem zachodzącego słońca. Filiżankę espresso. Otwartą książkę z włoskim tekstem. I dłoń. Smukłą, elegancką, muśniętą słońcem dłoń z cienką srebrną obrączką na serdecznym palcu.
Dłoń Hyunjina.
Minho znieruchomiał, a w gardle momentalnie mu zaschło. Pod zdjęciem widniało tylko jedno zdanie:
Powinieneś zobaczyć zachody słońca nad morzem.
Wpatrywał się w ekran tak długo, aż litery zaczęły zlewać się w jedno.
- Idiota. Pieprzony idiota - wychrypiał pod nosem.
Mimowolnie parsknął krótkim, urwanym śmiechem i przetarł dłonią zmęczoną twarz. Dopiero wtedy poczuł, że jego oczy pieką od łez.
Pole tekstowe na dole czatu wciąż było aktywne. Aplikacja dawała mu szansę, a on przez chwilę naprawdę chciał odpisać. Napisać cokolwiek. Że Bang nadal wrzeszczy na cały wydział. Że Jisung wciąż nie potrafi zamknąć mordy. Że bez niego w tym cholernym mieście zrobiło się cholernie pusto.
Ale zanim jego palec zdążył dotknąć wirtualnej klawiatury, ekran rozbłysnął czerwienią. To było systemowe, oficjalne powiadomienie z policyjnej centrali, które brutalnie przesłoniło okno prywatnego komunikatora.
