ROZDZIAŁ PIERWSZY

23 0 0
                                        


- wysiadaj - odezwał się ojciec kiedy już byliśmy na miejscu.

- nie ma. takiej. opcji - powiedziałam siedząc z założonymi rękami, ubrana w szkolny mundurek.

- posłuchaj, akademia ,,Obsidian Academy"
to jedyna szkoła była w stanie cię przyjąć bez względu na oceny- spojrzałam na budynek wspomnianej przez ojca szkoły.

- Obsidian Academy ,,tworzymy tych którzy przetrwają" brzmi zachęcająco - prychnęłam.

- miejmy to z głowy

Bez słowa wysiadłam z auta. Mój ojciec poszedł załatwić wszelkie formalności, a ja postanowiłam na niego poczekać pod pokojem nauczycielskim.

- wszystko załatwiłem, idź już na lekcje - opuszczając gabinet dyrektora dał mi do rąk mój plan lekcji- do zobaczenia w domu

- niestety - rzuciłam na odchodne.
Wchodząc do klasy skupiłam na sobie całą uwagę - w końcu nie codziennie jesteś jedyną dziewczyną w szkole dla samych facetów.

- chłopcy! To jest Lavender - przedstawił mnie mężczyzna na oko po czterdziestce, który nawiasem mówiąc gapił się tam gdzie nie powinien tak jak cała reszta - przyjmijcie ją z należytym szacunkiem

- oblech - powiedziałam pod nosem.

- co takiego panno Braun? - jednak usłyszał.

- nic co by było komplementem odnośnie pana osoby - usiadłam w swojej ławce.

Na przerwie, poszłam do toalety żeby w miarę doprowadzić się do porządku. Moje włosy o kolorze popielatego brązu, były upięte w niesfornego koka.

- co to ma kurwa być? - powiedziałam sama do siebie. Rozpuściłam włosy i wyszłam na przerwę, gdzie starałam się ignorować wszelkie komentarze na swój temat. Następną lekcją była... szermierka, a to coś nowego. Nie miałam zbytnio doświadczenia w sportach walki, ale nie zaszkodzi spróbować. Przebrana w specjalny strój, dumnie wkroczyłam na salę.

- niezła riposta - skomplementował mnie chłopak. Cóż, jak na pierwszą lekcję szło mi całkiem nieźle. Był latynosem o brązowych włosach
i zielonych oczach.

- dzięki

- Aiden - przedstawił mi się.

- Lavender - odpowiedziałam.

- powiesz jak tu trafiłaś?

- z przypadku - wzruszyłam ramionami.

- w takim razie życzę powodzenia, połowa klasy zdążyła się o ciebie założyć

- ty również?

- nie popieram tego

- zaczekaj bo uwierzę - prychnęłam.

- wierz lub nie - odpowiedział - zmieniając temat, jeśli jesteś zainteresowana szermierką mogę pokazać ci wiele najróżniejszych patentów jeśli chcesz

- gdzie jesteś haczyk?

- nie ma haczyka, wrazie co wiesz gdzie mnie znaleźć - powiedział opuszczając salę.

Miałam mieszane odczucia co do zamiarów Aidena. W jednym miał rację. Szermierka faktycznie mnie zainteresowała i chciałam wiedzieć na jej temat więcej. Postanowiłam przemyśleć jego propozycję równocześnie na dachu. Miałam trochę wprawy w zakradaniu się, także wszystko poszło gładko.
Na dachu oprócz mnie stała zakapturzona postać. W obawie że to któryś z nauczycieli, schowałam się za wentylacją aby móc ją obserwować. Ku mojemu zdziwieniu, był to chłopak o błękitnych oczach i jasnej karnacji.

NieproszonaStories to obsess over. Discover now