Rozdział 1

24 0 2
                                        

Spoglądałam na przewijające się w oknie drzewa, krzewy, hadki góralskie i pastwiska. Razem z moim kuzynem właśnie odbywaliśmy podróż do Zakopanego czyli naszego rodzinnego miasta. Jechaliśmy już przeszło godzinę a do celu pozostało nie więcej niż czterdzieści minut. 

- Nie mogę się doczekać aż utulę babcię i dziadka. Rozmawiałem wczoraj z Olivierem i podobno bardzo za nami tęsknią. - wspomniał Szymon.

Był on moim kuzynem a zarazem bliskim mi przyjacielem. Był również moim rówieśnikiem a nasze plany z przeszłości objęły wspólną przeprowadzkę na studia do Krakowa. Ja właśnie skończyłam kierunek medyczny, natomiast Szymek rok temu skończył prawo i od przyszłego rozpoczynał staż w kancelarii adwokackiej taty jego kolegi. 

- Totalnie! A udało ci się dodzwonić do któregoś z nich? Ani babcia ani dziadek nie odbierają żadnych telefonów, a od pierwszego połączenia minęło już przeszło jeden dzień. - odparłam zmartwiona.

- Nie przejmuj się, wiesz, że żaden z nich nie ma dobrej pamięci. Pewnie zostawili gdzieś telefony i zapomnieli gdzie. Znasz ich.

Pokiwałam głową. Pomimo tego, że tym razem czułam, iż coś jest nie tak to chłopak trochę przekonał mnie, że to tylko moje zbędne obawy.

Do końca trasy siedzieliśmy w ciszy, ja podziwiałam słowiańskie widoki a brunet prowadził samochód, przygwizdując co jakiś czas w rytm piosenki ,,Ribs''. 

- Siema bracie! - Olivier głośno przywitał Szymona, wykonując z nim charakterystyczny dla mężczyzn ruch klaśnięcia dłoni.

Spojrzał na mnie, lustrując mnie jego zielonymi tęczówkami od góry do dołu zatrzymując się na  pluszaku, którego trzymałam w dłoni. Był to dla mnie bardzo ważny przedmiot, króliczek z wyszywanymi w kwiecisty materiał uszkami, marki Jellycat, którego dwa lata temu dostałam na święta od kuzyna.

- Hej Kori.

Przewróciłam oczami na dźwięk wypowiedzenia tego skrótu, ,,Kori'', czyli według chłopaka, skrót od imienia Kornelia. Dobrze wiedział, że nie lubiłam gdy mnie tak nazywał, a jednak wykorzystywał to wbrew mej woli do wzbudzenia we mnie irytacji. Wpatrzyłam się dokładnie w jego oczy i od razu zauważyłam że coś jest nie tak. Znałam go dziewiętnaście lat. Dobrze wiedział, że nic mi nie umknie.

- Co się stało? - zapytałam.

- No właśnie jest jedna sprawa, opowiem wam dokładniej później. Najpierw idźcie się odświeżyć. - odpowiedział nerwowo.

- A gdzie w ogóle jest babcia i dziadek? - zaciekawiłam się.

- No właśnie o to chodzi. Proszę udajcie się na górę, weźcie prysznic i przebieżcie się. Później możecie do mnie przyjść i wszystko wam opowiem.

  


Five Circles Of HellHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora