Prolog

44 4 7
                                        


W pomieszczeniu panował półmrok. Jedynym źródłem światła była niewielka lampa stojąca na stole, rzucająca ostre cienie na twarze dwóch mężczyzn.

Siedzieli naprzeciwko siebie.

Żaden się nie uśmiechał.

— Moja propozycja jest prosta — odezwał się pierwszy, odchylając się lekko na krześle. Jego głos był spokojny, aż za spokojny. — Jeśli urodzi ci się córka, zostanie wydana za mojego syna w wieku osiemnastu lat. Jeśli będzie to syn... oddasz go mnie. Wychowam go po swojemu. I nikt nie będzie kwestionował kto jest jego ojcem.

Zapadła cisza.

Drugi mężczyzna nie spuszczał z niego wzroku, ale jego szczęka wyraźnie się zacisnęła. Palce drgnęły na oparciu krzesła.

Córka sprzedana. Syn odebrany.

Świetny wybór.

— Dwadzieścia — rzucił w końcu chłodno.

Kącik ust rozmówcy drgnął niemal niezauważalnie.

— Osiemnaście. I to nie podlega negocjacji. — Pochylił się lekko do przodu. — Nie zapominaj, kto tu spłaca dług.

Znów cisza.

Tym razem cięższa.

Decyzja zapadła, zanim jeszcze padły kolejne słowa.

— Dobrze — powiedział w końcu drugi mężczyzna, sztywno, jakby każde słowo coś go kosztowało. — Jeśli to będzie córka... zostanie wydana za twojego syna. A jeśli syn oddamy go tobie.

Nie patrzył już na niego.

Ten drugi przeciwnie — wyglądał na całkowicie zadowolonego.

— Wiedziałem, że się dogadamy.


Podpisana KrwiąStories to obsess over. Discover now