Zanim nauczyłam się sprzeciwiać, byłam posłuszna.
Tego dnia powietrze pachniało mokrą ziemią i dymem z ognisk, które dogasały po porannej modlitwie. Wysokie wzgórza otaczały dwór mojego ojca niczym strażnicy - surowe, milczące, wieczne. Lubiłam patrzeć na nie z okna swojej komnaty i wyobrażać sobie, że za nimi zaczyna się inny świat. Cichszy. Prostszy.
Miałam wówczas trzynaście lat.
- Bojano - głos matki był spokojny, lecz nie znosił sprzeciwu - chodźże.
Odwróciłam się od okna i poprawiłam suknię, jak mnie uczono. Każdy ruch miał znaczenie. Każde spojrzenie mogło zostać zapamiętane.
W wielkiej izbie panował półmrok. Ojciec siedział przy stole, a obok niego stał mężczyzna, którego pierwiej nie widziałam. Miał na sobie ciężki płaszcz i spojrzenie człowieka przyzwykłego rozkazywanć.
- To Stanimir - powiedział ojciec. - Syn żupana z południa.
Skłoniłam głowę tak, jak mnie nauczono. Stanimir nie uśmiechnął się.
- Zostałaś mu przeznaczona - dodała matka ciszej. - To dobry układ.
Słowa zawisły w powietrzu jak coś ciężkiego, ale nie poczułam strachu. Jeszcze nie.
Dobry układ.
Tak mnie uczono rozumieć świat.
Dobry ród. Dobry mąż. Dobre życie.
Uniosłam wzrok tylko na chwilę, tyle by ujrzeć jego twarz - surową, obcą, jakby ciosaną z kamienia. Nie wiedziałam, czy jest urodziwy. Nie wiedziałam, czy jest dobry. Ale był odpowiedni. To wystarczało.
- Dziękuję, ojcze - powiedziałam cicho.
I naprawdę tak wtedy czułam.
----------------------------
Później tego samego dnia odnalazł mnie Dragovan. Siedziałam na niskim murze przy dziedzińcu, bawiąc się wstążką przy rękawie. Byłam spokojna. Prawie szczęśliwa.
- Słyszałem - powiedział, zatrzymując się obok mnie.
Był z mojego rodu, wychowywaliśmy się razem, choć dzieliło nas kilka lat. Zawsze mówił mniej, niż wiedział, i patrzył dłużej, niż było to wygodne. Ale opiekował się mną i dbał o mnie bardziej niż ojciec i matka.
- To dobrze - odparłam szybko. - Jest z dobrego rodu. Ojciec tak powiedział.
Dragovan nie odpowiedział od razu.
- A ty? - zapytał w końcu. - Co ty o tym myślisz?
Wzruszyłam ramionami, jakby pytanie było dziwne.
- Tak trzeba. Każda kobieta wychodzi za mąż. A jeśli jest to ktoś odpowiedni... to przecież powinnam się cieszyć.
Uśmiechnęłam się lekko, trochę niepewnie, ale szczerze. Dragovan odwrócił wzrok w stronę wzgórz.
- Odpowiedni nie zawsze znaczy dobry.
- Mówisz tak, jakbyś znał go lepiej ode mnie - zaśmiałam się cicho.
- Nie znam - przyznał. - I to mnie martwi.
Zapadła cisza.
Wiatr poruszył moje włosy, a gdzieś w oddali zaszczekał pies. Dwór żył swoim rytmem, nie zwracając uwagi na słowa, które mogły zmienić wszystko.
- Nie musisz się martwić - powiedziałam w końcu łagodniej. - Będzie dobrze.
Powiedziałam to z przekonaniem dziecka, które wierzy, że świat jest taki, jakim go nazwano. Dragovan spojrzał na mnie jeszcze raz. Długo. Jakby chciał zapamiętać tę chwilę.
- Mam nadzieję - odpowiedział cicho.
Ale nie brzmiał, jakby w to wierzył.
--------------------------
Tej nocy długo nie mogłam zasnąć.
Nie z niepokoju.
Z ciekawości.
Wyobrażałam sobie przyszłość jak opowieść - jasną, uporządkowaną, bez pęknięć. Nie wiedziałam jeszcze, że niektóre historie zaczynają się od posłuszeństwa...
...a kończą odwagą, której nikt się nie spodziewa.
-------------------------------
YOU ARE READING
Zakazana przysięga
RomanceBojana, córka poważnego żupana od dziecka wie że wyjdzie za zamożnego mężczyznę. Natomiast poznaje Borivoja, chłopaka zmieniające jej poglądy i religię. Przed Bojaną same trudne wybory. Wybierze swoją Religi w której jest wychowywana od dziecka czy...
