MATTHEW
Nie podobał mi sie pomysł mieszkania z przyjaciółką mojej matki , która w dodatku miala dzieci.
Nie wiedziałem jak nagle znalazlem sie w tej sytuacji gdzie akurat jechalem w nieznajomym mi samochodzie z nieznajomym mi kierowca , który wywozil mnie dokądś za miasto w którym sie wychowałem.
Moja mama siedziała obok mnie fascynując się widokami zza okna i tym jak dawno nie widziala swojej przyjaciółki z dzieciństwa i tego jak bardzo cieszy sie gdy juz wyobraza sobie jak zapoznaje się z jej synem.
Fajnie gdyby tak było.
Słuchałem na moich słuchawkach " Animal Attraction " She Wants Revenge i patrzyłem za okno czasem potakując mamie gdy pytala sie czy dobrze sie czuje.
Wjechaliśmy w jakiś zakręt a za tym zakrętem ukazała nam sie niewyobrażalnie ogromna brama a do tego jeszcze bardziej niewyobrażalnie ogromny dom który juz na sam widok świecił i pokazywal to jak bogaci sa jego właściciele.
Nie żebym zazdrościł , sami z rodzicami nie byliśmy biedni i mieliśmy tez co nieco pieniędzy ale my żyliśmy w normalnym domu w miasteczku na uboczu cieszac sie natura i wszystkimi innymi rzeczami które jak widać tutaj byłyby nienormalne.
Samochód wjechał na posesje parkując na ogromnym podjezdzie obok kilku sportowych samochód i wielkich Jeepów czy innych rozmaitych samochodach.
Moja matka wysiadła pierwsza zachwycając sie świeżym powietrzem i odrazu zaczęła komplementowac ogród z przodu domu jaki jest zadbany i śliczny.
Wysiadłem odrazu za nia chcąc iść po swoją walizkę prawie zapominając ze to tu tak nie dziala i wszystko robią za ciebie.Schowalem ręce do kieszeni idac za mama.
Przed dom wyszła kobieta okolo 40 która odrazu gdy zauważyła moja mame uśmiechnęła się i przywitała ją uściskiem.
Tylko tego mi brakowało. Żeby jeszcze zaczęła mnie tulić.
-Oh nie mogłam sie was doczekać! Czekalam niecierpliwie aż przyjedziecie. - Powiedziała a potem zwróciła sie do mnie - Ty jesteś Matthew prawda? Twoja mama dużo mi o tobie opowiadala jakim jesteś cudownym synem i jakieś inne pierdoły.
-Mhm -Wymruczalem troche do niej troche do siebie.
- Jaki ty cichy, ale to nic przynajmniej jesteś normlany... nie jak mój syn -Powiedziala a ostatnią część jakby wypowiedziała do siebie, potem klasnęła w dłonie - Nie ważne wejdźcie do środka i walizkami sie nie przejmujcie Roder je przeniesie
- Jezu tak sie ucieszyłam gdy zobaczyłam twohe zaproszenie - Zaczęła moja matka - tak dawno sie nie widzialysmy !
- Jezu tak ! Tak sie cieszyłam gdy je przyjelas Rein ! - Kobiety rozmawiały na okrągło a ja szedłem za nimi niby sie rozglądając ale bardziej patrząc czy nigdzie nie ma tego jej syna..
Nie sądzę żeby był ktoś w Hiszpani kto go nie zna. Nawet w LA był znany.
Blake Moor i nie ważne kogo byś sie o niego zapytał każdy powie ci ze go zna czy naprawdę uwielbia. Poznalem kilka osób które znamy go na osobność i mówiły ze jest super uprzejmy czy bardzo elokwentny i kulturalny.
Pomimo że słyszałem o nim same dobre rzeczy dalej nie chciałem go poznawać
Nie lubię poznawać nowych ludzi w dodatku kogos kto jest tak sławny
Wole siedzieć w swoim własnym pokoju rysując cos czy słuchająca muzyki i byc w swoim świecie
- O w końcu jesteś ! - Powiedziała kobieta a ja spojrzałem na wielkie schody na których stal on. Zatrzymał sie w połowie i spojrzał jedynie na mnie ukradkiem nic sie nie witając czy nawet nie robiac gestu ręką. Nawet jej nie podniósł i wrócił do stukania cos w telefonie
- Blake przywitaj sie ! To Twój nowy kolega który będzie tu przez całe wakacje może nawet zostanie na więcej - Powiedziała Ann do swojego syna
- Hej - Mruknał jedynie, dalej nawet nie spoglądając na mnie
- Hej - Odpowiedziałem nie przestając sie na niego patrzeć w końcu to ze on sie na mnie nie patrzy nie oznacza ze ja nie mogę się patrzeć na niego
- Ugh Blake bądź bardziej koleżeński - Jego mama przetarła sobie twarz i spojrzała na mnie - Wybacz za niego on jest taki zawsze -Spojrzala na Blake'a znowu i odezwala sie - Skoro już tu jesteś to wprowadzisz matthewa po domu i pokażesz mu jego pokój
Chłopak spojrzal na nia i jedynie podniósł brwi do góry
- Nie , równie dobrze moze zrobić to ktos inny - Odpowiedział chłodno ale chociaż kto by sie spodziewał jego twarz tez nie była za kolorowa
-Razem z Rein zdecydowalysmy ze to ty masz go oprowadzić a nie ktos inny - powiedziała i obrocila sie do mnie - Idz juz kochany on cie oprowadzi
Popatrzyłem na nie obydwie i gdy zobaczylem z jaka niechęcią sie pala Blake do tego aby mnie oprowadzić to az z daleja zauważyłem ze mnie nie lubi
Nagle jakies male rączki owinęły sie wokół mnie i kiedy spojrzałem na dol zobaczyłem małego chłopczyka
- Ty jesteś matthew ! Będę mówić na ciebie Mati bo to mlodziezowe i dzieci w mojej zerówce wymyślają takie skrócenia! - Mówił antuzjastycznie - Ja jestem Michael ale mow mi Michi bo to tez bardziej cool
- Michi zostaw go - Powiedziała Ann i odciągnęła swojego syna ode mnie - Dopiero co przyjechali a twoj starszy brat właśnie mial go oprowadzać po domu
- Dobrze ale obiecaj mi Mati że później do mnie przyjdziesz! - mówił radośnie na mnie patrząc
- Mhm dobrze - wymamrotalem siląc sie na uśmiech - Teraz muszd iść
Blake przekręcił oczami i zaczal iść do góry
- Chodź bo albo idziesz albo sam sie będziesz oprowadzać to nie mój problem - I nie czekając na mnie szedł po schodach na górę
Ja spojrzałem na mamę która wzruszyła ramionami i pokazala glowa abym pędził za nim
Bez potrzeby mówienia mi tego drugi raz zacząłem za nim iść
To będą ciekawe miesiące.
YOU ARE READING
BLACK LIES [ BL ]
RandomKtoś kiedyś powiedział ze z czasem rany się goją a blizny zanikają ale zarazem inni mówili ze rany może i się goją ale blizny zostają z nami do końca nawet jeśli ich nie widać... Kiedy matka chłopaka postanawia zamieszkać na wakacje z swoja przyjaci...
![BLACK LIES [ BL ]](https://img.wattpad.com/cover/408537338-64-k461743.jpg)