Siedziałam przy oknie mojego mieszkania patrząc na zatłoczone ulice Chicago. Lubiłam to miasto - znajome kafejki, parki, uliczni muzycy, którzy grali swoje melodie niezależnie od pogody.
Codziennie przechadzały się tu tłumy ludzi, dzieci beztrosko biegały za piłką, a sprzedawcy krzyczeli ceny hot-dogów.
Tutaj wszystko było znane, przewidywalne... i bezpieczne.
A przynajmniej tak mi się wydawało.
Z zamyślenia wyrwał mnie Blancik, mój czarny kot, który wskoczył na parapet i przeciągnął się leniwie. Spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczętami i mruknął cicho, jakby wiedział, że coś jest nie tak. Pogłaskałam go po głowie i uśmiechnęłam się pod nosem. Może to głupie, ale jego obecność zawsze sprawiała, że wszystko wydawało się łatwiejsze.
- Olivia! Musimy porozmawiać. - usłyszałam głos mojej rodzicielki z kuchni i od razu poczułam, że coś się zmienia. Jej wyraz twarzy nie pozostawiał wątpliwości - to nie będzie zwykła rozmowa.
- O co chodzi, mamo? - zapytałam, próbując brzmieć obojętnie, choć serce zaczęło bić sto razy szybciej.
Usiadłam naprzeciwko niej, a ona wzięła głęboki oddech.
- Kochanie, wiem, że to może być dla ciebie nowe i trudne ale za tydzień przeprowadzamy się do Nowego Jorku. Do mojego partnera. Chcę żebyś była tam ze mną.
Zamarłam. Moje myśli zaczęły krążyć jak szalone.
Nowy dom? Nowe życie? Nowy ojczym, którego wcale nie znam? Nigdy mi go nie przedstawiła. Niby jakiś czas temu opowiadała mi, że poznała fajnego mężczyznę i, że spotykają się dość często. Ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, że będziemy się do niego wprowadzać!
- Ale... ja tu mam wszystko. Przyjaciół, szkołę, moje całe życie..." - głos mi drżał, choć starałam się brzmieć spokojnie.
- Wiem, wiem, że to dla ciebie ogromny szok. Ale to szansa na coś nowego. Michael jest bardzo miłym i dobrym człowiekiem. Napewno go polubisz. Tam będziesz miała lepiej. Pójdziesz na wymarzone studia, znajdziesz nowych przyjaciół. Niczego ci nie będzie brakować. - zaczęła mnie uspokajać.
Blancik wskoczył na moje kolana i zaczął ocierać się o mnie, jakby próbował powiedzieć: „Nie martw się, razem damy radę".
Przez chwilę wpatrywałam się w jej oczy. Byłam przerażona informacją, że za tydzień nie będę już w Chicago a w Nowym Jorku. Ale coś w tonie mamy sprawiło, że poczułam dziwne, niepokojące podekscytowanie. Może to była ciekawość? A może strach przed tym, co mnie czeka?
I choć moje serce krzyczało „Nie!", w głowie pojawiła się jedna myśl: Nic już nie będzie takie samo.
YOU ARE READING
Life in New York
RomanceOlivia Anderson przyjeżdża do Nowego Jorku z nadzieją na nowe życie i studia pełne przygód. Nie spodziewa się jednak, że w tym tętniącym życiem mieście spotka Nathana Dragunova - tajemniczego, przystojnego i niebezpiecznego chłopaka, którego przeszł...
