Las zawsze mnie uspokajał. Tego wieczoru jednak coś było nie tak.
Cisza wisiała między drzewami zbyt gęsto, jakby natura zapomniała, jak wydawać dźwięki. Szedłem powoli wąską ścieżką, wsłuchując się w własny oddech i miękki trzask gałęzi
pod stopami.
Zatrzymałem się, gdy dostrzegłem ruch przed sobą.
Na środku drogi stała sowa.
Nie na gałęzi, nie wśród liści - stała na ziemi, zwrócona dokładnie w moją stronę. Jej spojrzenie było przenikliwe, ciężkie, jakby zaglądało głębiej, niż powinno.
Przez chwilę żaden z nas się nie poruszył.
Po chwili rozłożyła skrzydła i wzbiła się w powietrze. Nie odleciała daleko. Przemknęła między drzewami, zatrzymując się co jakiś czas, jakby sprawdzała, czy nadal idę za nią. Sam nie wiedząc czemu, ruszyłem w jej ślady.
Las gęstniał z każdym krokiem. Światło gasło, a powietrze zaczęło drżeć w sposób, którego nie potrafiłem wytłumaczyć. Wtedy zobaczyłem coś, co nie pasowało do tego miejsca.
Między dwoma starymi drzewami wirował krąg światła. Nie rzucał cienia, nie odbijał otoczenia - po prostu był.
Portal pulsował cicho, jakby reagował na moją obecność.
Sowa usiadła na pobliskiej gałęzi i spojrzała na mnie po raz ostatni.
Zrobiłem krok w tył, ale ziemia pod stopami zadrżała. Światło nagle rozszerzyło się, ogarniając mnie całego. Poczucie ciężaru zniknęło, a las rozpadł się na strzępy.
Potem została już tylko ciemność.
-
--
Drogi Pamiętniku,
Zaczyna się nowy rok w Akademii Magix.
Trzeci.
Powinnam się cieszyć. Większość ludzi powiedziałaby, że to sukces - dojść tak daleko, nie odpaść, nie zginąć, nie złamać się całkiem. A jednak czuję tylko zmęczenie.
Akademia wygląda tak samo jak zawsze. Te same korytarze, ten sam zapach starej magii i kurzu. Te same twarze, które udają, że wiedzą, po co tu są.
Ja już nie udaję.
Od dawna.
Może właśnie dlatego mam wrażenie, że ten rok będzie inny. Nie lepszy - inny. Jakby coś czaiło się pod powierzchnią, czekając na moment, aż pęknie rutyna. Jakby magia, której uczą nas w salach, była tylko cieniem czegoś prawdziwego.
Jest we mnie dziwna nadzieja. Cicha i niewygodna. Taka, której nie powinno się mieć, bo zwykle kończy się rozczarowaniem. Ale nie potrafię jej zabić.
Może wydarzy się coś, co mnie obudzi. Coś, co sprawi, że poczuję cokolwiek więcej niż obowiązek i zmęczenie.
Jeśli ten rok ma być moim ostatnim zwyczajnym rokiem w Akademii, niech tak będzie. Ale jeśli ma przynieść chaos, prawdę albo ból - też to przyjmę. Lepsze to niż kolejne puste dni.
Zobaczymy, czy magia w końcu pokaże swoją prawdziwą twarz.
Julie
