- ZNOWU MNIE OKRADŁAŚ!- Tylko tyle usłyszałam zanim wybiegłam z domu jakiegoś ważniaka.
Ale zaczynając od początku, jestem płatnym tropicielem... nagród. Dostaje zlecenie, robię swoje i dostaje za to kasę. Biegłam wzdłuż domów omijając osoby na targu. Ludzie, których mijałam sami przesuwali się ustępując mi miejsca. Niektórzy bili brawa za moje zachowanie, a ja uśmiechałam się do nich serdecznie. Ewidentnie nikt w liyue nie lubił tego urzędnika.
Biegłam jeszcze chwilę po chodniku orientując się w terenie. Wreszcie dotarłam na ogromny drewniany most łączącym miasto z wyspą, położyłam dłonie na biodrach i głośno oddychałam. Obróciłam się patrząc ostatni raz na miasto w którym naprawdę długo pracowałam. Widziałam biegnącego urzędnika, przewrócił się na schodach a ja zaczęłam się śmiać jak dziecko.
- ZŁODZIEJKA ŁAPAĆ JĄ!!- Krzyknął ostatnimi resztkami sił siedząc na podłodze. Złodziejka? Nie nie, jestem tropicielką zaginionych rzeczy, ludzi, odnoszę je do miejsc z których zostały zabrane. Pomachałam głową i odbiegłam tak szybko, że gość momentalnie został w tyle. Nasz wóz znajdował się troszkę dalej od głównej bramy, z wiadomych powodów. Przebiegłam przez strażników, którzy chcieli mnie zatrzymać lekko ogłuszając ich ciosem w brzuch.
- Do następnego chłopcy. - Zaśmiałam się widząc jak leżą na glebie. Ruszyłam w drogę do wąwozu.
Poprawiłam białą koszulę obserwując góry dookoła. Ta sceneria wyglądała jak z bajki chociaż wiem, że nie odkryłam jeszcze całej mapy. Westchnęłam patrząc przed siebie drewniany wóz stał obok drzewa. Dwa rumaki przywiązane do niego spokojnie jadły trawę.
- Nieźle.- Powiedziałam widząc siedzącą w środku dziewczynę ubraną w typowe ubrania z liyue.
- No co? - Przysiadła się bliżej i patrzyła na mój mały tobołek.- Zrobiłam małe zakupy, żeby wyglądać jak podróżnik.- Podałam go jej. - Nie to co ty...
- Co ja?- Moje kocie uszy zaczęły nasłuchiwać odgłosów.
- Wyróżniasz się...- Mruknęła.
- I tak mnie nie złapią.- Kiwnęła głową zapraszając mnie do środka.
- Kiedyś w końcu złapią.- Powiedziała.
- Gdzie reszta?- Weszłam na pokład. Reya cmoknęła a dwa konie zaczęły jechać.
- Miko powiedziała, że spotkamy się na środku trasy.
- Gdzie tym razem ma misje do zrobienia?- Zapytałam siadając wygodniej.
- Powiedziała, że będzie to coś grubego.
- Ciekawe.
- No wiesz, ty jesteś z nas najszybsza. Kocie.- Wywróciła oczami.
- No i co z tego, każdy z nas się nadaje.- Fuknęłam kładąc się na drewnianym podłożu, dobrze że było ciepło.
- Ona za bardzo cię wykorzystuje. Mówiłam ci wiele razy żebyś skończyła z tym.
- Z pomaganiem ?- Zadrwiłam.
- Bla bla sra. - Siedziała plecami patrząc na drogę. - Nie nazwałabym tak tego.
- Przecież akcje z kradzieżą nie są moją działką. Miko powiedziała, że działamy aby pomagać mieszkańcom.
- Miko to Miko tamto. Na twoim miejscu to zapytałabym ją dokładnie o tej rzekome pomaganie ludziom.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - Zdziwiłam się.
-Eh, pogadamy o tym kiedy indziej... - Widziałam że zmienia temat, wzruszyłam ramionami.
- Powiedz lepiej co ty byś chciała zobaczyć.
- Co ja bym chciała...- Westchnęłam. - Może... smoka.- Zaśmiałyśmy się.
YOU ARE READING
Lost Vision
FanfictionDurin x oc Nie mam wizji, przynajmniej tak mi się wydaje. Ale kiedy jestem z tobą to czuje, że mogłabym ją mieć
