1. Magiczne spotkanie

36 3 4
                                        

- ZNOWU MNIE OKRADŁAŚ!- Tylko tyle usłyszałam zanim wybiegłam z domu jakiegoś ważniaka.

Ale zaczynając od początku, jestem płatnym tropicielem... nagród. Dostaje zlecenie, robię swoje i dostaje za to kasę. Biegłam wzdłuż domów omijając osoby na targu. Ludzie, których mijałam sami przesuwali się ustępując mi miejsca. Niektórzy bili brawa za moje zachowanie, a ja uśmiechałam się do nich serdecznie. Ewidentnie nikt w liyue nie lubił tego urzędnika.

Biegłam jeszcze chwilę po chodniku orientując się w terenie. Wreszcie dotarłam na ogromny drewniany most łączącym miasto z wyspą, położyłam dłonie na biodrach i głośno oddychałam. Obróciłam się patrząc ostatni raz na miasto w którym naprawdę długo pracowałam. Widziałam biegnącego urzędnika, przewrócił się na schodach a ja zaczęłam się śmiać jak dziecko.

- ZŁODZIEJKA ŁAPAĆ JĄ!!- Krzyknął ostatnimi resztkami sił siedząc na podłodze. Złodziejka? Nie nie, jestem tropicielką zaginionych rzeczy, ludzi, odnoszę je do miejsc z których zostały zabrane. Pomachałam głową i odbiegłam tak szybko, że gość momentalnie został w tyle. Nasz wóz znajdował się troszkę dalej od głównej bramy, z wiadomych powodów. Przebiegłam przez strażników, którzy chcieli mnie zatrzymać lekko ogłuszając ich ciosem w brzuch.

- Do następnego chłopcy. - Zaśmiałam się widząc jak leżą na glebie. Ruszyłam w drogę do wąwozu.

Poprawiłam białą koszulę obserwując góry dookoła. Ta sceneria wyglądała jak z bajki chociaż wiem, że nie odkryłam jeszcze całej mapy. Westchnęłam patrząc przed siebie drewniany wóz stał obok drzewa. Dwa rumaki przywiązane do niego spokojnie jadły trawę.

- Nieźle.- Powiedziałam widząc siedzącą w środku dziewczynę ubraną w typowe ubrania z liyue.

- No co? - Przysiadła się bliżej i patrzyła na mój mały tobołek.- Zrobiłam małe zakupy, żeby wyglądać jak podróżnik.- Podałam go jej. - Nie to co ty...

- Co ja?- Moje kocie uszy zaczęły nasłuchiwać odgłosów.

- Wyróżniasz się...- Mruknęła.

- I tak mnie nie złapią.- Kiwnęła głową zapraszając mnie do środka.

- Kiedyś w końcu złapią.- Powiedziała.

- Gdzie reszta?- Weszłam na pokład. Reya cmoknęła a dwa konie zaczęły jechać.

- Miko powiedziała, że spotkamy się na środku trasy.

- Gdzie tym razem ma misje do zrobienia?- Zapytałam siadając wygodniej.

- Powiedziała, że będzie to coś grubego.

- Ciekawe.

- No wiesz, ty jesteś z nas najszybsza. Kocie.- Wywróciła oczami.

- No i co z tego, każdy z nas się nadaje.- Fuknęłam kładąc się na drewnianym podłożu, dobrze że było ciepło.

- Ona za bardzo cię wykorzystuje. Mówiłam ci wiele razy żebyś skończyła z tym.

- Z pomaganiem ?- Zadrwiłam.

- Bla bla sra. - Siedziała plecami patrząc na drogę. - Nie nazwałabym tak tego.

- Przecież akcje z kradzieżą nie są moją działką. Miko powiedziała, że działamy aby pomagać mieszkańcom.

- Miko to Miko tamto. Na twoim miejscu to zapytałabym ją dokładnie o tej rzekome pomaganie ludziom.

- Co chcesz przez to powiedzieć? - Zdziwiłam się.

-Eh, pogadamy o tym kiedy indziej... - Widziałam że zmienia temat, wzruszyłam ramionami.
- Powiedz lepiej co ty byś chciała zobaczyć.

- Co ja bym chciała...- Westchnęłam. - Może... smoka.- Zaśmiałyśmy się.

Lost Vision Stories to obsess over. Discover now