~Rozdział 1: Powrót~

36 3 0
                                        

Siedziałam na łóżku w swoim starym pokoju, tym samym, który pamiętałam jeszcze sprzed wyjazdu do Anglii. Ściany wciąż miały ten sam kolor, biurko stało w tym samym miejscu, a jednak wszystko wydawało się inne. Jakby czas zatrzymał się tu na trzy lata, a ja wróciłam już jako ktoś zupełnie nowy.

Do Polski wróciliśmy niedawno — po trzech latach mieszkania w Anglii, chodzenia tam do szkoły i budowania życia od zera. Na samo wspomnienie tamtego czasu mimowolnie pojawiał mi się uśmiech. Było trudno, było obco, ale było też wolniej. Spokojniej. Inaczej.

Decyzja o powrocie nie należała do mnie. Tata dostał lepszą ofertę pracy w Polsce, a moi bracia — Kamil i Mateusz — skończyli już naukę. Dla nich powrót był naturalnym krokiem. Dla mnie... był końcem jednego etapu i początkiem nieznanego.

To właśnie w Anglii, namówiona przez braci, wrzuciłam do internetu swój pierwszy cover. Jedną piosenkę. Nic wielkiego. Przynajmniej tak sobie wtedy mówiłam. Przez cały rok nie odważyłam się jednak sprawdzić, jak został odebrany. Czy komuś się spodobał? Czy ktoś w ogóle go wysłuchał? Te pytania krążyły mi w głowie, ale strach był silniejszy.

Bałam się rozczarowania.

Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi.

— No? — rzuciłam.

Do pokoju wszedł Kamil, mój starszy brat. Zamknął za sobą drzwi i oparł się o nie plecami.

— Mam do ciebie sprawę — powiedział. — A właściwie dwie.

Uniósłam brew.

— Jednej chyba się domyślam — odpowiedziałam. — Ale dawaj.

Za każdym razem, gdy przychodził w pośpiechu, chodziło o jedno: krycie go przed rodzicami. I tym razem nie było inaczej.

— Muszę lecieć do Bartka — oznajmił. — Mamy nagranie odcinka. Jest późno, więc rodzice by się nie zgodzili.

Uśmiechnęłam się pod nosem.

— A nie mówiłam? — mruknęłam. — Wiedziałam.

— Jakby pytali, to uczymy się do egzaminu — dodał szybko, siadając obok mnie na łóżku.

Spojrzałam na niego uważniej. Znałam go zbyt dobrze, by nie zauważyć, że to nie wszystko.

— Jasne, jak zawsze cię kryję — powiedziałam. — Ale potem pokazujesz mi materiał. A ta druga sprawa?

Westchnął i na chwilę spuścił wzrok.

— Muszę jutro rano wypuścić film. Nie mam dziś czasu go zmontować.

Zamarłam.

— I... — ciągnął — chciałbym, żebyś zrobiła to za mnie.

Serce zabiło mi szybciej.

— Materiał jest już pocięty. Trzeba tylko dodać dźwięki, muzykę, poprawić kolory.

Podniosłam na niego wzrok, a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

— Jasne — odpowiedziałam bez wahania. — Zrobię to z przyjemnością.

Widziałam, jak napięcie schodzi z jego ramion.

— Dzięki — powiedział cicho, po czym mnie przytulił. — Lecę, bo się spóźnię.

I zniknął tak szybko, jak się pojawił.

Montowania uczyłam się od dziecka. Siedziałam obok Kamila, patrząc, jak pracuje — jak z surowych klipów powstaje coś, co później oglądają tysiące ludzi. Z czasem dawał mi coraz więcej swobody. Aż w końcu jeden z filmów, w całości zmontowany przeze mnie, trafił na jego kanał.

This Is 4 Real?La tua prossima ossessione. Scoprilo ora