We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

1

220 0 0
                                        

Właśnie zaczynał się maj, kwitły bzy i cały świat wydawał się piękny i pachnący. Niestety nie dla Taylor. Miała niespełna dwadzieścia lat a los już zdążył namieszać w jej życiu. Dziewczyna straciła pracę w drukarni, w konsekwencji czego wróciła do rodziców na prowincję. Na domiar złego jej mama podupadła na zdrowiu. Zaczęło się od gorączki, później doszły boleści i brak apetytu, kobieta z dnia na dzień stawała się coraz słabsza. Stary znachor nie miał dobrych wieści

- Jej woreczek żółciowy niedomaga. Tylko operacja i to jak najszybciej, jeśli chcecie aby żyła.

- Sprzedam bydło i pół domu - oznajmił hardo ojciec.

- Bez obrazy, ale ta wasza lepianka i kilka krów nie pokryją nawet trzy czwarte sumy. Musicie przygotować się na pogrzeb - stwierdził starzec i pokręcił głową z politowaniem.

Taylor poczuła jakby jej serce pękło na pół. Jeszcze tydzień temu wszystko było w porządku. Jak to mogło się stać tak szybko? 

- Nie, nie zgadzam się! Zrobię wszystko co w mojej mocy aby żyła, choćbym miała się sprzedawać! - krzyknęła głośno, wywołując dezaprobatę ojca

- Czy ty postradałaś rozum dziewczyno? Myślisz, że matka chciałaby abyś pracowała jako ladacznica? - wtrącił ostro mężczyzna. Zawstydzona blondynka opuściła głowę

- Tu potrzebny jest czas, dziecko. Nie zarobisz tyle w tydzień - rzucił znachor kierując się do wyjścia

- Idź, kup połówkę kurczaka. Zrobisz rosół, mama poczuje się po nim lepiej - ojciec wygrzebał kilka monet i wręczył je córce.

Blondynka narzuciła na swą szarą sukienkę długi sweter. Mocny wiatr rozwiewał jej jasne włosy a łzy spływały po policzkach, gdy kroczyła po drodze wysypanej grubym żwirem. Zatrzymała się przed sklepem, wytarła twarz rękawem i pchnęła ciężkie drzwi. Masarnia tego dnia była wyjątkowo pusta.

- Czym mogę panience służyć? - uśmiechnął się Bruno - miejscowy rzeźnik. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech. Mężczyzna był wysoki i barczysty, głośno się śmiał i często rzucał rubaszne żarty. Wielokrotnie zabiegał o względy Taylor, ale ona za każdym razem odrzucała jego zaloty, aż to teraz. Może gdyby się z nim związała, pomógł by jej matce? Załatwiła sprawunki i umówiła się na wieczór z Brunem.

- Robię to dla mamy - powiedziała cicho, aby dodać sobie otuchy.

- Moje dziecko, mam propozycję - dziewczyna odwróciła się, niemal wpadając na stojącą za nią postać znachora, który zdawał się wyrosnąć z samej ziemi. Cofnęła się gwałtownie o krok.

- Nie trać czasu na rzeźnika. Choćby sprzedał całą masarnię to i tak nie wystarczy. Znam pewnego zamożnego mężczyznę, który przyjmie cię na pokojówkę.

Blondynka rozchyliła wargi i poruszyła nimi bezgłośnie. Skąd on wiedział o jej zamiarach?

- Ale pokojówki zarabiają mało - wtrąciła nagle

- Owszem, ale nie służki hrabiego - zaznaczył z krzywym uśmieszkiem na ustach.

- Zatem zgoda - blondynka poczuła promień nadziei.

- Załóż najładniejszą sukienkę jaką masz i zepnij włosy. Kierowca będzie po Ciebie o ósmej.

Niewolnica Stories to obsess over. Discover now