Wstałam rano w złym humorze bo od rana tylko słyszałam krzyki Brata. Maks znowu grał w jakąś gre na Xboxie i okropnie sie przy tym wydzierał. Nienawidziłam gdy grał bo miałam wrażenie że poświęca temu za dużo czasu, ale jemu nie da sie przemówić do rozsądku. Już raz próbowałam mu przekazać że nie może tak długo grać, to skończyło sie tym że sie do siebie nie odzywaliśmy przez calutki tydzień.
Wyszłam z pokoju w celu zamordowania brata, ale gdy tylko poczułam zapach makaronu ze szpinakiem z kuchni od razu zmieniłam swój cel. Zeszłam po schodach w zawrotnym tempie i znalazłam sie przy wyspie kuchennej na krześle, czekając aż tata nałoży mi porcje makaronu.
-Cześć tata- odezwałam sie pierwsza
-No cześć córuś, wyspałaś sie?- zapytał tata, lecz wyglądał na zdziwionego moją obecnością.
-Totalnie nie, Maks znowu gra w te swoje gry i już nawet spać nie można bo tylko słychać jego krzyki- wyjaśniłam sfrustrowana.
-A ten znowu w tych grach? Chyba musze mu dać zakaz. W ogóle córuś oprócz makaronu zrobiłam wam też burrito i pieczeń z warzywami ponieważ wyjeżdżam na kilka dni do dziadków, twoja babcia znowu nie może jeść, martwie sie o nią- tata wyglądał na zamyślonego-na stole w salonie zostawiłam wam troche pieniędzy, nie mówicie chodzić do szkoły, i tak zaraz wakacje- i to powiedziawszy tata nałożył mi makaron. Po skonsumowaniu śniadania tata zabrał torbe i wyszedł a ja udałam sie do swojego pokoju. Poszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic, nie rozumiem ludzi którym przyjemność sprawia zimna woda. W sensie, basen to inna sprawa ale prysznic to prysznic. Po wyjściu owinęła się ręcznikiem i spojrzałam w wielkie lustro. Moje ciemnobrązowe mokre włosy opadały na twarz, rysy twarzy łagodne, ale widoczne, rzęsy gęste i grube. Nigdy jie miałam większych problemów z cerą, ale teraz akurat na nadchodzące lato wyszło mi pare pojedynczych krostek, i jeden pryszcz. Na policzku. Na cholernym policzku miałam wielkiego czerwonego przyszcza. Ta czerwień aż kontrastowała z moimi zielonymi oczami. Odrazu sięgnęłam po patyczki higieniczne i maść na wypryski. Wydusiłam zawartość pęcherzyka i poczułam jak do oczu napływają mi łzy; policzek był napuchnięty i bolesny. Chwile później przemyłam małą ranke która została po pryszczu i posmarowałam ją maścią wysuszającą. Odetchnęłam z ulgą i zabrałam sie do suszenia włosów. Oczywiście musiałam je suszyć na szczotce do modelowania bo gdybym miała normalnie suszyć włosy prawie że do pasa to bym oszalała. Po wysuszeniu włosów wyprostowałam je prostownicą ale przed tym użyłam termo ochrony. Bardzo dbałam o moje włosy, zawsze używałam termo ochrony, różnych masek i olejków. Podobały mi sie one, były równej długości i zawsze połyskiwały.
Nałożywszy krem na twarz poszłam do swojego pokoju, gdzie przebrałam się w luźne dresy i biały top bez ramiączek, nie ubierałam stanika bo i tak byłam sama z bratem w domu.
Siedziałam na łóżku i przeglądałam social media przez jakieś półtorej godziny, właśnie analizowałam treść postu mojego trenera od boksu, gdy z transu wyrwało mnie pukanie do drzwi wejściowych. Zdziwiłam sie no bo kurde, taty nie było, Maks był u siebie w pokoju. Zeszłam po schodach i niepewnie podeszłam do drzwi. Usłyszałam kroki brata na schodach ale coś mnie natchnęło i pociągnęłam za klamke. Moim oczom ukazał się wysoki chłopak. Mniej wiecej w wieku Maksa. Szczęke miał wyrysowaną, włosy ciemne, wręcz czarne. Był ubrany w czarne spodnie jeansowe i luźno czarną bluze z kapturem. Zauważyłam że na palcach miał wytatuowane jakieś cyfry, ale nie zdążyłam sie przyjrzeć dokładniej bo chłopak poryszył sie niespokojnie, odruchowo spojrzałam sie w jego oczy i..o boże. To był najpiękniejszy widok jaki kiedykolwiek widziałam. Może poza tańczącym słoniem w zoo ale to inna historia. Jego oczy był tak błękitne i za razem jasne niczym..niczym tafla wody. Niczym letnie niebo. Niczym diament wydobyty z kopalni. Nie dało sie tego opisać. Chłopak przyglądał mi sie z ciekawością, a w pewnym momencie zmarszczył brwi a po chwili się zaśmiał, i spoglądał na.. na mój biust. On patrzył na mój biust i sie zaśmiał. O Boże.
Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się wypieki, więc odsunęłam sie chłopakowi, tak żeby mógł wejść.
-MAKS! Ktoś do ciebie chyba- wydarłam sie.
-nie musisz sie drzec idiotko, stoje za tobą- brat odpowiedział mi rozbawiony.
Czułam sie troche zażenowana więc bez słowa wyszłam z korytaża i poszłam do kuchni po coś do pzrekączenia. Siedząc tak przy kuchennej wyspie rozmyślałam co mogłoby opisać oczy nieznajomego. Myślałam i myślałam.
I w końcu wymyśliłam.
Sople lodu. Jego oczy wyglądały jak sople lodu.
YOU ARE READING
Amore per caso
Teen Fiction17 letnia Zaya poznaje przyjaciela swojego brata, relacja między nimi jest napięta od pierwszego poznania, z czasem coś zaczyna sie między nimi dziać a ta dwójga zaczyna sie potrzebować. Ale czy wszyscy będą w stosunku do siebie lojalni? Co z tego w...
