Prolog

39 6 3
                                        

Mijało 1450 dni. 1450 pierdolonych dni męki, bólu i cierpienia. Na reszcie po mnie wrocił.
***
Mój brat Zack na reszcie mógł mnie zabrać od rodziców. Od tych potworów.

Kończyłam się pakować, gdy pszyło mi powiadomienie.

Zack:
Cześć siostra! Na reszcie się widzimy TAK SIE CISZE!!
Ja: Ja tak samo! Na reszcie wyjadę.
Zack: Noo, ale ja nie o tym. Chce co tylko powiedzieć że jedzie z nami mój znajomy, nie masz prawa głosu, ale żebyś się nie wystraszyła. Buźka papatki ❤️

Zaśmiałam się na tą wiadomość i powrociłam do zapoznania walizki.

Do pokoju weszła mi matka.

- kiedy będzie Zack?-zapytala oschle.

Rodzice, a raczej ludzie którzy siebie tak nazywali już odliczali dni, kiedy wreszcie z tąd wyjadę. Nie nawiedzili mnie, z wzajemnoscią.

To przez nich miałam ataki paniki, bałam się zgasić pierdolone światło. Oni mnie bili ,podduszali, podpalali. Byli potworami.

-Za niedługo.-oznajmilam oschle.
-I bardzo dobrze, już nie mogę się doczekać.
-Ja również matko.-powiedzialam .
-Nie odzywaj się tak do matki.-Zza rogu wyłonił się ojciec.
-Nic złego nie powiedziałam. Mało tego, powiedziała bym więcej ale moja godnosc nie pozwala mi rozmawiać z wami dłużej niż 2 minuty. -Przegiełam. Wiedziałam to . No cóż mleko się rozlało. Czas ponieść konsekwencje.

-Ty suko-splunął, i tak jak przypuszczałam, rzucił się na mnie.
Przszpilil mnie do ściany i mocno uderzył w twarz.
-Jak smiesz się tak do nas odzwac. To my daliśmy ci jedzenie i dach nad głową. -uderzał dalej. Czułam jak w miejscu uderzenia tworzy się siniak.

Nagle, matka z łaską powiedziała.

-Zostaw ja Haroldzie. Jeszcze sobie uszkodzisz rękę. Nie warto na tą bezczelną gówniarę marnować siły i energii.
Ojciec przychnął ale poluzował uścisk.
-Nawet nie wiesz jak się kurwa ciesze że już wyjezdżasz. -Syknął.-W końcu będziemy mieć mniej problemów.
Ja też się cieszę...
Puścił mnie i odszedł.

Odsunęłam się na ziemię i przetwarzał te słowa w głowie.

No tak bo przecież byłam tylko wpadką, która uprzykrzała im życie oraz przynosiła wstyd rodzinie.Ulaną świnią, która musieli utrzymywać oraz nikomu nie potrzebną istotą na tym świecie. To była definicja mnie według moich rodziców.

***
Dokończyłam zapinanie walizki i pomału wyszłam.

Koniec. Czas mieć normalne życie. Wychodzę z tego pierdolnika.

****
Hejaaa konto to samo tylko prolog mi się usunął i musiałam stworzyć nowy buźka ☺️💋🩷 (Stare konto Weronika_y13o)

 Whispers Beyond DarknessTahanan ng mga kuwento. Tumuklas ngayon