Powoli budził sie nowy dzień. Słońce zaglądało przez okna, ptaki zaczęły już swój koncert, a ja leżąc na łóżku, próbowałem przekonać się jeszcze, że to tylko sen.
Niestety, punktualnie 6.00 zadzwonił mój budzik. Leniwie zwlokłem się z łóżka, włączyłem na telefonie jedną z moich playlist na spotify i powędrowałem do pustej kuchni.
Na prostokątnym, nakrytym obrusem stole stał jak zwykle wazon z tulipanami, serwetki i.. list?
- Yhy. Zwykły paragon z dino.- wymamrotałem od niechcenia. - a już myślałem że jestem głównym bohaterem historii..
Czy w tej wsi zdarzyło się kiedyś coś niespodziewanego? Nie.
Chyba, że liczymy tą sytuację z babcią w kościele, która zaczęła tak głośno śpiewać, że omało sufit się nie zarwał.
Po stwierdzeniu, że nie będę jadł śniadania,
poszedłem do łazienki, ogarnąłem się nieco i wróciłem do pokoju szperać w szafie w poszukiwaniu jakiegoś sensownego ubrania.
W końcu założyłem czarną koszulkę, szare baggy jeansy, dobrałem jakąś biżuterię i wyszedłem z domu.
.......................
Pod szkołą był już tak zwany ,,korek", ludzie wlekli się z każdej możliwej strony.
Wszyscy się na wszystkich pchali jakby zaraz miał nastąpić koniec świata.
Dlaczego im się tak spieszy?
Przecież to tylko zwykły poniedziałek.
Gdybym mógł to zostałbym w domu, a nie teraz przepychał się z jakimiś dzieciakami w modnych trampkach.
- A gdyby wziąć jednak na poważnie piosenkę ,,Pumped up Kicks"? - powiedziałem do siebie.
- Myślę, że skuteczniej byłoby wpisać ich do death note'a. - odezwała się, piskliwym głosem, blondynka stojąca obok mnie.
Malwina.
- Oh. Malwa, a ty nie miałaś czasem przyjść na 6.00 poprawiać matmy?- popatrzyłem się najpierw na jej okulary, a później w niebieskie oczy.
Dziewczyna popatrzyła na mnie oceniająco, po czym odparła:
- Jak mi jeszcze raz przypomnisz o ocenach to przysięgam zabije cię.
Zaśmiałem sie pod nosem, po czym blondynka do mnie dołączyła.
Po chwili wszyscy uczniowie z dworu weszli do środka ośrodka zamkniętego (szkoły), więc my też za nimi ruszyliśmy.
Szkoła wyglądała jak zawsze, brudna, szara i zatłoczona.
Nie wiem jak mogli zrobić w niej tak mało miejsca, a przyjąć tak wielu uczniów.
Na samym końcu korytarza znajdował się automat z jedzeniem, parę kwiatków zarówno prawdziwych jak i sztucznych, stara, zepsuta przez Zbycha ławka i jakiś zakurzony fotel na którym baliśmy się od 1 klasy siadać.
Malwinka od razu pokierowała się w tamtą stronę, a ja mając do lekcji jeszcze 15 minut poszedłem za nią.
Mijaliśmy wielu uczniów, niektórych znałem z twarzy, z niektórymi niegdyś rozmawiałem, jednak nie rzucił mi się w oczy nikt aż tak ważny.
- Kupujesz coś?
- Chyba wodę.- rzuciła mi spojrzenie.- Chodź tu. Nie idz tak z tyłu, bo mi cie szkoda.
.................
Dzień mijał spokojnie.
Nauczyciele nakrzyczeli parę razy na Zbycha i Jakuba, za to, że na lekcjach nie mogli przestać się śmiać z powodu wyglądu nauczyciela, a je zdążyłem przescrolować już cały telefon.
YOU ARE READING
Twoja Ostatnia Noc. || Alan x Kuba Paniczko
RandomOd pewnego czasu w miejscowości w której mieszkał mało znany uczeń, pobliskiej starej szkoły, dochodziło do, dawniej, nielicznych morderstw, kradzieży, czy też innych nielegalnych zachowań tego typu. Kuba, wbrew pozorom, wiedzie nudne życie, bo czy...
