1.

274 26 90
                                        

Powoli budził sie nowy dzień. Słońce zaglądało przez okna, ptaki zaczęły już swój koncert, a ja leżąc na łóżku, próbowałem przekonać się jeszcze, że to tylko sen.

Niestety, punktualnie 6.00 zadzwonił mój budzik. Leniwie zwlokłem się z łóżka, włączyłem na telefonie jedną z moich playlist na spotify i powędrowałem do pustej kuchni.

Na prostokątnym, nakrytym obrusem stole stał jak zwykle wazon z tulipanami, serwetki i.. list?

- Yhy. Zwykły paragon z dino.- wymamrotałem od niechcenia. - a już myślałem że jestem głównym bohaterem historii..

Czy w tej wsi zdarzyło się kiedyś coś niespodziewanego? Nie.

Chyba, że liczymy tą sytuację z babcią w kościele, która zaczęła tak głośno śpiewać, że omało sufit się nie zarwał.

Po stwierdzeniu, że nie będę jadł śniadania,
poszedłem do łazienki, ogarnąłem się nieco i wróciłem do pokoju szperać w szafie w poszukiwaniu jakiegoś sensownego ubrania.

W końcu założyłem czarną koszulkę, szare baggy jeansy, dobrałem jakąś biżuterię i wyszedłem z domu.

.......................

Pod szkołą był już tak zwany ,,korek", ludzie wlekli się z każdej możliwej strony.
Wszyscy się na wszystkich pchali jakby zaraz miał nastąpić koniec świata.

Dlaczego im się tak spieszy?

Przecież to tylko zwykły poniedziałek.

Gdybym mógł to zostałbym w domu, a nie teraz przepychał się z jakimiś dzieciakami w modnych trampkach.

- A gdyby wziąć jednak na poważnie piosenkę ,,Pumped up Kicks"? - powiedziałem do siebie.

- Myślę, że skuteczniej byłoby wpisać ich do death note'a. - odezwała się, piskliwym głosem, blondynka stojąca obok mnie.

Malwina.

- Oh. Malwa, a ty nie miałaś czasem przyjść na 6.00 poprawiać matmy?- popatrzyłem się najpierw na jej okulary, a później w niebieskie oczy.

Dziewczyna popatrzyła na mnie oceniająco, po czym odparła:

- Jak mi jeszcze raz przypomnisz o ocenach to przysięgam zabije cię.

Zaśmiałem sie pod nosem, po czym blondynka do mnie dołączyła.

Po chwili wszyscy uczniowie z dworu weszli do środka ośrodka zamkniętego (szkoły), więc my też za nimi ruszyliśmy.

Szkoła wyglądała jak zawsze, brudna, szara i zatłoczona.
Nie wiem jak mogli zrobić w niej tak mało miejsca, a przyjąć tak wielu uczniów.

Na samym końcu korytarza znajdował się automat z jedzeniem, parę kwiatków zarówno prawdziwych jak i sztucznych, stara, zepsuta przez Zbycha ławka i jakiś zakurzony fotel na którym baliśmy się od 1 klasy siadać.

Malwinka od razu pokierowała się w tamtą stronę, a ja mając do lekcji jeszcze 15 minut poszedłem za nią.
Mijaliśmy wielu uczniów, niektórych znałem z twarzy, z niektórymi niegdyś rozmawiałem, jednak nie rzucił mi się w oczy nikt aż tak ważny.

- Kupujesz coś?

- Chyba wodę.- rzuciła mi spojrzenie.- Chodź tu. Nie idz tak z tyłu, bo mi cie szkoda.

.................

Dzień mijał spokojnie.
Nauczyciele nakrzyczeli parę razy na Zbycha i Jakuba, za to, że na lekcjach nie mogli przestać się śmiać z powodu wyglądu nauczyciela, a je zdążyłem przescrolować już cały telefon.

Twoja Ostatnia Noc. || Alan x Kuba PaniczkoStories to obsess over. Discover now