Noc była chłodna. Miasto ucichło już dawno. I pomimo tego zadowalającego faktu, Hedda nie mogła wraz z nim położyć się do snu. Ulice Oslo zdawały się pełne pomniejszych demonów.
Ktoś stał na starym przystanku autobusowym. Młody mężczyzna ze słuchawkami na uszach, wpatrywał się w jasny ekran telefonu. Nie był świadom niebezpieczeństwa, które niosła za sobą starsza kobieta, której w ogóle nie powinno być o tej godzinie na ulicy. Chowała swoją pomarszczoną twarz pod chustą, chociaż wcale nie musiała.
Hedda z daleka widziała jej ostre zęby. Ścisnęła w dłoni drążek z przymocowaną piłą zębatą. Jej zielony blask powinien być widoczny z daleka, ale z jakiegoś powodu demony jej nie widziały.
"Jeszcze", pomyślała.
Ruszyła za przebranym demonem. Chwiał się, jak przystało na chorowitą staruszkę. Chociaż po namyśle, trudno było stwierdzić, czy to jedynie udawana gra, czy problem z równowagą demona. Po drodze wbiła zębatkę w szczękę jednego demona, a pięć pozostałych zmiotła z planszy przez szybki ruch jedną ręką. Ich ciała przepołowiły się na pół, po czym rozmyły się, jak dym.
Przyśpieszyła kroku. Staruszka-Demon była coraz bliżej, a autobus nie nadjeżdżał. Zza rogu wyłoniły się kolejne głowy pomniejszych demonów. Wychodziły, jak z roju pszczół. W prawdzie były poniekąd setką robotnic pod władzą królowej.
Ich niebieskie twarze wykrzywiły się na widok Łowczyni. Gdy ruszyły na Heddę całym tłumem, niektóre demony poraniły ją swoim martwym porożem. Szybko obroniła się pod pazurami istoty, obcinając jej koniuszki palców. Demon wrzasnął przeraźliwie. Zieleń jarząca się z broni płynnie pozbawiała życia kolejne demony. Jednak ich wciąż przybywało.
Wyrwa obok sklepiku z gorącymi herbatami, wylewała na ulice następne hordy obrzydliwych demonów. Niczego nieświadomi ludzie spacerowali obok nich. Kolejna czysta dusza została pochłonięta i zabrana do Władcy. Demon z maską jelenia zaatakował jeszcze jedną, dwie, trzy osoby. A może więcej, ponieważ Hedda straciła go z oczu.
Połączyła dwa drążki klamrą. Teraz posiadała jedną broń, ale za to skuteczniejszą. Zadawała cios za ciosem. Każdy kolejny ruch był jeszcze bardziej desperacki niż poprzedni.
Wyrwa wreszcie się zamknęła. Pomniejsze demony zaczęły się rozpraszać. Hedda z powrotem trzymała w rękach dwie piły. Jedną rzuciła w stronę staruszki, która już pochylała się od tyłu nad chłopakiem, otwierając cuchnącą paszczę. Kończyny Staruszki-Demona znacznie się wydłużyły. Plask! Jej głowa odchyliła się jeszcze bardziej do tyłu. Zębatki wbiły się w plecy, z których zaczęła sączyć się śluzo-podobna ciecz. Nie była to krew, ale coś na jej wzór.
Autobus zatrzymał się na przystanku. Demon upadł z hukiem na kostkę brukową. Pozostała grupa pobiegła do pojazdu. Nie było dużo osób, ale one i tak chciały się pożywić.
Hedda odbiła się od latarni, wykonała obrót w powietrzu i wylądowała płasko przed demonami. Uniosła jedną rękę do góry, a drugą chwyciła mokrą od śluzu broń. Przy wyciąganiu zębatki, rozniósł się dźwięk łamanych kości.
Kierowca zamknął drzwi. Silnik się rozgrzał, a koła ruszyły nieśpiesznie.
Pierwszym demonem, który dostał po mordzie ostrymi krawędziami był mały szkrab demon. Z doświadczenia jednak, Hedda wiedziała, w jak krótkim czasie może dogonić pędzący samochód. Gdyby nie zabiła go jako pierwszego, autobus już byłby nazywany Nawiedzonym Autobusem z Oslo. Inne typy pomniejszych demonów były silniejsze, ale wolniejsze.
Pojazd nawet nie zniknął za zakrętem, a demony już ruszyły na wyścig chwały. Pierwszemu rzędowi, odrażających istot podcięła nogi. Kilka demonów zawyło z bólu z powodu złamania. Kolejnym przejechała ostrzami po brzuchach, gdy mijali Heddę z obu stron. Zębatki coraz bardziej pokrywały się śluzem, przez co stawały się tępe. Dwa demony o tłustej, niebieskiej skórze biegły śladem pojazdu. Hedda ruszyła biegiem w ich stronę. Tak jak w przypadku Staruszki-Demona, rzuciła piłą, ale zamiast ostrzy, to rączka powaliła jednego z dwóch demonów na zimę. Ubiła go, gdy jego kolega nadal gonił za autobusem.
YOU ARE READING
Konflikt Dusz | K-Popowe Łowczynie Demonów
FanfictionDemony od wieków nawiedzały świat. Niektóre posiadały pogodną twarz, a inne były tak przerażające, że na ich widok ludzie padali osłabieni na ziemię. Każdy demon kradł duszę inaczej. I pomimo tego, jak rozległy był świat, łączyło je jedno: zło. Żade...
