Krwawa zemsta

66 6 6
                                        

To krótkie opowiadanie pochodzi z czasów jak jeszcze chodziłam do liceum i powstało ogólnie na konkurs literacki. Także proszę patrzeć na to z przymrużeniem oka, bo ma ono już kilka lat. Miłego czytania :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Na miejsce zbrodni przybył młody, dopiero co zaczynający swoją karierę detektyw. Była to jego pierwsza samodzielna sprawa, którą miał doprowadzić do końca. Jak na maj ta sobota była wyjątkowo upalna a słońce raziło w oczy. Stanisław wszedł do mieszkania, w którym aż roiło się od policji a w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach zwłok. Po chwili dostrzegł ciało, obok którego leżał nóż cały we krwi. Przy denacie stał mężczyzna ubrany w granatowy mundur. Stanisław podszedł do niego i rozpoczął rozmowę

- Co do tej pory udało wam się ustalić?

- Na razie tylko tożsamość, wiek i zawód. Facet nazywa się Henryk Dobrowolski, lat 45 i pracował w fabryce papierosów.

- A co z tym nożem? Żadnych odcisków palców? - zerknął na narzędzie zbrodni.

- Noża jeszcze nie zbadaliśmy, co do śladów to tutaj niczego nie ma. Piętro do zbadania zostawiliśmy tobie.

    Detektyw nic nie odpowiadając ubrał białe rękawiczki i spokojnym krokiem ruszył ku schodom. Znalazłszy się na piętrze rozpoczął oględziny. Na początku nie dostrzegł niczego szczególnego, lecz wiedział, że na pewno coś znajdzie, bo nie istnieje coś takiego jak zbrodnia doskonała. Sądząc po tym, w jakim mieszkaniu się znajdował mógł twierdzić, że zamordowany należał do niewątpliwie bogatszej warstwy społecznej. Od razu do głowy przyszedł mu motyw rabunkowy. Zaczął się rozglądać po pomieszczeniu, jednak na pierwszy rzut oka stwierdził, że nic nie zginęło. Wreszcie ruszył z miejsca i podszedł do wielkiego kufra, z którego coś wystawało. Miał szczęście, że akurat skrzynia nie była zamknięta na klucz. Kiedy otworzył wieko, jego oczom ukazała się szmata cała zapewne we krwi. „Tu cię mam" - pomyślał i uśmiechnął się chytrze na myśl, że ten kawałek materiału doprowadzi go do sprawcy. Kiedy zabezpieczył ów przedmiot zaczął dokładniej przeglądać rzeczy znajdujące się w kufrze. Nie znalazł nic szczególnego, lecz na samym dole dostrzegł dość pokaźnych rozmiarów list poplamiony krwią. Chwycił go ostrożnie tak, aby niczego nie uszkodzić. Przeleciał wzrokiem po owym przedmiocie i poczuł, jak przechodzą go dreszcze. W liście była dokładnie opisana zbrodnia. Domyślił się, że list został spisany przez sprawcę. Tylko po co miałby to robić? Chce żebyśmy go złapali? Nie zastanawiając się długo zawołał policjanta, z którym wcześniej rozmawiał.

-Weźcie to i zbadajcie pod kątem odcisków palców, sądząc po charakterze pisma jest to kobieta. Sprawdźcie też najbliższą rodzinę zmarłego, niewykluczone, że to mógł być ktoś z nich.

-Tak jest! - policjant skinął głową i odszedł.

Do domu wrócił dopiero około 22. Czuł ogarniające go coraz większe zmęczenie. Nie zdejmując nawet ubrań w mgnieniu oka rzucił się na wygodne łóżko, szybko pogrążając się w głębokim śnie. Nazajutrz obudził go dźwięk telefonu. Cicho przeklął i z niechęcią podniósł się na łokciach. Popatrzył zaspanym wzrokiem na ekran urządzenia i nacisnął zieloną słuchawkę.

-Słucham? - odezwał się zaspanym głosem.

-Panie Stanisławie, musi pan tu jak najszybciej przyjechać! Mamy wyniki sekcji zwłok denata oraz zbadaliśmy odciski palców.

-Dobra robota, zaraz będę – odpowiedział już ożywionym głosem i szybko się rozłączył.

    W pośpiechu wyskoczył z łóżka udając się do łazienki. W błyskawicznym tempie umył twarz zimną wodą i poszedł do garderoby, aby włożyć na siebie czyste ubranie. Następnie nawet nie jedząc śniadania, chwycił kluczyki do swojego samochodu i wyszedł z mieszkania uprzednio zamykając je dokładnie na klucz. Droga na miejsce zbrodni nie zajęła mu dużo czasu, może jakieś 10 minut. Wszedł do domu witając się z pracującymi tam policjantami. Wszystko było tak jak zostawił wczoraj, z wyjątkiem jednego szczegółu – ciała nie było już tam, gdzie się znajdowało poprzednio. Z zadumy wyrwał go głos patologa sądowego.

Moje oneshotyWhere stories live. Discover now