Prolog.

15 1 0
                                        

"Skyler nie żyje, popełniła samobójstwo."

Siedziałem już od paru godzin w jednym miejscu i wpatrywałem się w te 5 słów. Przyjaciele próbowali odwrócić moja uwagę i zmusić do jedzenia ale ja nie mogłem się na niczym innym skupić. Moja słodka Sky nie żyje. Mój świat runął. Umarł razem z tą dziewczyną, którą kochałem nad życie. Nienawidziłem jej rodziców. Nienawidziłem przyjaciół. Nienawidziłem wszystkich. A w szczególności nienawidziłem siebie. Bo nikt jej nie pomógł, nikt nie wiedział, że było źle, nikt nie wiedział co planowała. Zawsze była uśmiechnięta, nigdy nie płakała, nie mówiła, że ma problemy. Głupia dziewucha, za dobra aktorka. Nikt już się nie dowie co tak naprawdę siedziało jej w głowie. Nikt, bo ona nie żyje. Zabiła się. Zrobiła to, a zawsze powtarzała, żeby inni tego nie robili bo mają tyle ludzi, którzy ich kochają i mają też w każdym wsparcie. Ona też miała, a jednak. Bolało jak cholera. Wiedziałem, że to koniec. Już nigdy nie spojrzę w jej piękne oczy, nie zobaczę ślicznego uśmiechu, nie poczuję jej pocałunków, nie usłyszę "kocham Cię" z jej ust. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Ona nie żyje, a ja umarłem razem z nią. Rozjebała moje serce na milion kawałków. Chciałem z nią dwójkę dzieci, syna i córke, mieć z nią duży dom z basenem i pieska, zepsuła moje marzenia. W końcu odrzuciłem telefon na bok i spojrzałem na znajomych. Siedzieli dookoła mnie, a ich oczy były zaczerwienione od płaczu. Każdemu będzie jej brakować, to ona zawsze była naszym promykiem, nawet w najgorszych momentach potrafiła nas rozmieszyć swoimi idiotycznymi żartami, które nie miały żadnego sensu, ale w sposób, który ona je opowiadała były zabawne. Zerknąłem w bok, na Axela. Znali się od dziecka, zawsze trzymali się razem, była dla niego jak młodsza siostra, była jego bratnią przyjacielską duszą. Poprosiłem, aby każdy wyszedł oprócz blondyna, od razu to zrobili. Gdy zostaliśmy sami przybliżyłem się do przyjaciela.

- Dlaczego ona? - zapytał.

- Też zadaję sobie to pytanie - odpowiedziałem cicho. - Wolałbym, żebym to ja to zrobił.

- Nie mów tak - zerknął na mnie.

- I tak umarłem razem z nią, może powinnienem...

- Nie - przerwał mi. - Nie powinieneś. Masz żyć dla nas. Masz żyć dla niej.

- Ale..

- Nie możesz się poddać. Wiem, że to łatwo mówić, ale kurwa, ona nie chciałaby, żebyś zrobił sobie krzywde. Walcz dla niej.

Nie odpowiedziałem. Wiedziałem to. Oczywiście, że wiedziałem. Ale kurwa, jak mam walczyć, gdy miłość mojego życia się poddała? A jednak, zrobiłem to, zawalczyłem.

Set me on fireWhere stories live. Discover now