I. uśmiech, herbata i niepokój

69 6 0
                                        

Minęło ponad pół roku odkąd Józio się urodził, miał już pierwsze ząbki. Zuza i Krzysiek zostali szczęśliwymi rodzicami Krzysiek codziennie przyjeżdżał do Zuzy i jej pomagał, mogła ona również liczyć na pomoc Wujka oraz kolegów z pracy którzy czekali niecierpliwie na jej powrót, sama Zuza chodź kochała spędzać czas z synem nie mogła się doczekać aż wróci do pracy.
Rano Zuza wstała dość szybko, Józio nie spał północy przez co również ona się nie wyspała. Rano zjedli śniadanie potem poszli na spacer i do sklepu po drodze zatrzymali się w parku. Zuza wzięła małego na ręce i usiedli na ławce. Siedzieli dobre tam 30 minut  i obserwowali nature, potem wrócili do domu Zuzanna położyła Józia spać i zaczęła sprzątać w mieszkaniu. Gdy skończyła sprzątać usłyszała dzwonek do drzwi, podeszła i otworzyła drzwi a za nimi kryła się Natalia, która miała dzisiaj wolne i postanowiła odwiedzić policjantkę.

Zuza uśmiechnęła się szeroko na widok Natalii.

— Cześć! — powiedziała, przytulając przyjaciółkę. — Co za miła niespodzianka!

— Pomyślałam, że skoro mam wolne, to nie ma opcji, żebym nie odwiedziła mojej ulubionej mamy na urlopie macierzyńskim — zażartowała Natalia, wchodząc do mieszkania i rozglądając się. - A gdzie jest ten mały skarb?

— Śpi, w końcu — odpowiedziała Zuza z westchnieniem. — Ostatnia noc była naprawdę ciężka. Maluch non stop się budził i marudził... ale i tak go kocham najmocniej na świecie.

Natalia usiadła przy stole w kuchni, a Zuza nastawiła wodę na herbatę.

— A ty jak się masz? — zapytała, sięgając po kubki.

— W porządku. Służba jak to służba, raz spokojnie, raz człowiek nie wie, jak się nazywa. Ale wiesz co? Trochę ci zazdroszczę tego spokoju tutaj.

— Spokoju? — prychnęła Zuza. — Ty nie masz pojęcia, co to znaczy chaos, dopóki nie musisz usypiać malucha o trzeciej w nocy, z ręką w powietrzu, bo tylko wtedy nie płacze.

Obie wybuchły śmiechem, a chwilę potem czajnik zagwizdał.

Gdy rozsiadły się z herbatą, rozmowa zeszła na temat pracy.

— Wiesz, zaczynam coraz częściej myśleć o powrocie — przyznała młoda mama, patrząc w okno. Tęsknię za tym rytmem, adrenaliną... Za ludźmi.

— My też za tobą tęsknimy. Komendant ostatnio wspominał, że jak tylko wrócisz, dostaniesz jedną z tych większych spraw, które teraz czekają w zawieszeniu.

— Naprawdę?

— Tak. Podobno chodzi o serię włamań na obrzeżach miasta. Brakuje twojego spojrzenia. Krzysiek mówił, że ty byś od razu zauważyła, co tu nie gra.

Kobieta poczuła znajome ukłucie ekscytacji w brzuchu.

W tym momencie z pokoju dziecięcego dobiegł cichy płacz. Zuza wstała bez słowa i poszła do synka. Natalia obserwowała ją z uśmiechem, widziała przed sobą silną kobietę, która potrafiła być zarówno czułą matką, jak i twardą policjantką.

Zuza wróciła z Józiem na rękach, delikatnie go kołysząc. Chłopczyk miał jeszcze na twarzy ślady łez, ale jego oczka były już półprzymknięte, a głowa opadała ze zmęczenia.

— Chyba zaraz znowu zaśnie — powiedziała cicho, siadając na kanapie. Natalia pomogła jej otulić małego kocykiem i podała jej herbatę.

— On jest naprawdę uroczy. I tak bardzo podobny do Krzyśka.

— Wszyscy to mówią — uśmiechnęła się Zuza. — Ale coś tam ze mnie chyba też ma.

Siedziały chwilę w ciszy, delektując się spokojem i obecnością. Za oknem rozciągał się majowy krajobraz, zieleń drzew była już gęsta i żywa, a słońce prześwitywało przez liście, rzucając na ściany ciepłe cienie.

Mundur kontra macierzyństwoHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora