Prolog

15 2 1
                                        

Wszystko zaczęło się od jednego spaceru, moje życie stało się kompletnie inne. Może gdybym się tu nie pojawiła wszystko by było tak samo jak wcześniej.

Gdyby nie on, już bym nie żyła.

Wiem że coś czuje to nie jest tylko przyjaźń nie wiem jak to określić ale jest jakaś dziwna chemia.

     .:.:.

- Luna wstawaj! - krzykneła mama - Musimy jechać żeby zdążyć przed nocą.

- Zaraz! A Blaise już wstał? - zapytałam 

- Tak, już czeka możesz szybciej się ogarniać? Naprawdę musimy już jechać. 

- No już już! daj mi pięć minut. - powiedziałam - pobiegłam szybko do łazienki aby się ogarnąć od paru miesięcy zawsze zasypiam, nie wiem jak to się dzieje ale od sytuacji która miała miejsce sześć miesięcy temu nie mogę się ogarnąć. - wyszłam z łazienki i ruszyłam na dół aby szybko zjeść płatki z mlekiem.

- No w końcu ileż można czekać - powiedział Blaise - poszłam wsypać płatki a Blaise jak to Blaise musiał się szczerzyć do tego telefonu.

- A ty co tak się szczerzysz jak głupi do sera? - zapytałam - podeszłam do Blaise'a który siedział na kanapie.

- A nic. - powiedział z uśmiechem na twarzy - spojrzałam na niego i wiedziałam że kłamie. - No dobra, pisze ze starym znajomym.

- Skąd pochodzi? - zapytałam zakładając ręce pod biustem - Blaise od zawsze miał dużo znajomych ale z tymi starymi się nie przejmował na nagle sobie z jakimś pisze.

- Z Charleston. - powiedział nadal się uśmiechając - ja jakby nigdy nic wróciłam do kuchni zjeść płatki.

 Wiem że nowe miasto odmieni moje życie.

_________________________________________________________________________________Hejka na samym początku chciałabym was uprzedzić że jestem nowa i to jest moja pierwsza powieść.😁😁

Przecinki nie będą stawiane we wszystkich miejscach w których powinny być bo czasami się zapominam.❤

Burning Tires #1Stories to obsess over. Discover now