PROLOG

46 3 0
                                        

Nienawiść.
Tak to się zaczęło.

Nienawiść była bezpieczna. Przewidywalna. 

Patrzyłam na niego. Na te aroganckie oczy, które zdawały się zawsze błyszczeć drwiną. Na lekko przekrzywioną głowę, jakby cały świat był dla niego tylko zabawnym przedstawieniem. Na ten kpiący uśmiech, który sprawiał, że czułam, jak moja krew wrze.

Harry Sinclair.

Gdyby ktoś powiedział mi kilka miesięcy temu, że stanę z nim na scenie, wyśmiałabym go. Ale los miał dla mnie inny scenariusz.

-Powiedz to tak, jakbyś naprawdę coś czuła, Ainsworth. – Jego głos był jednocześnie chłodny i prowokujący. – Udawanie masz we krwi, prawda?

Palce zacisnęły mi się w pięści. Miałam ochotę go uderzyć. Albo pocałować. Sama już nie wiedziałam, co byłoby gorsze.

Za kulisami nienawiściStories to obsess over. Discover now