Rozdział 1

11 4 0
                                        


Chuuya

"Następnym razem nie będziesz mieć tyle szczęścia" ... Uderzyłem się w głowę, dłonią, po raz kolejny próbując wyrzucić to wspomnienie. Jeszcze trochę i skończę z guzem. Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałem.

Spojrzałem na wino, trzymane w drugiej ręce. To wszystko twoja wina Dazai! Nie powinienem tyle pić. Nie powinienem ponownie go spotykać, ale kiedy usłyszałem, że został złapany, nie mogłem po prostu się powstrzymać. Musiałem go zobaczyć. Nie zmienił się dużo. Może i uśmiecha się więcej w tej agencji, ale w oczach widać tę samą pustkę co kiedyś.

Po tym jak odszedł, zacząłem dużo grzebać w jedno życiorysie, szukając jakiegoś racjonalnego powodu. "Ciesz się i tak tylko ciągle się kłóciliście". Westchnąłem. To była dziwna relacja a może przyjaźń? Chciałem jego udusić po każdym głupim tekście, który wymyślił, ale... Nie pozwoliłbym go nikomu skrzywdzić. Kiedy odszedł, czułem pustkę a może to żal? Nie, złość. Nie. Sam nie wiem. Chyba lubię tego głupka, samobójcę. Poczułem ukłucie w sercu. Żołądek ścisnął się.

Pamiętam pierwszy dzień gdy nie pojawił się ... Wszyscy myśleli, że udało mu się "spełnić marzenia". A ja spędziłem cały dzień, przeszukując szpitale... I kostnice. A potem gdyby nic, objawił się w szeregach agencji. Długo się zbierałem po tej zdradzie. To był nie za ciekawy czas, czułem się jak zużyta, wyrzucona zabawka. Przez dziecko, które znalazło sobie nową. Nowych przyjaciół z agencji. Niech cię Dazai!

Naprawdę myślałem, że mam to już za sobą. Ale teraz wszystko wróciło. Rzuciłem parę przekleństw pod nosem i napiłem się wina.

-Zamierzasz sam to wypić? Chuuya oplułeś się...

-Dazai? Co ty tu robisz?

Nie odpowiedział na pytanie, tylko wyciągnął mi z ręki butelkę i sam się napił.

-Szukam dobrego miejsca na samobójstwo, co myślisz o tym?- rzuciłem okiem na

otoczenie, mimowolnie. Stoimy na moście. Opieramy się o barierkę. Przed nami

rozpościera się panorama Yokohamy, na którą rzuca blask księżyc.

-Kłamca.

-Wtedy byś mnie często odwiedzał, chociaż- wiedział, jak często tu bywam.

-Wtedy zmieniłbym miejsce do picia. Dazai teatralnie złapał się za serce, pokazując, jak bardzo zraniłem jego uczucia. Uderzyłem go pięścią w ramie.

-Cholera, nie możesz się ot, tak nagle pojawiać w moim życiu.

-Tęskniłeś?- nie zamierzam odpowiadać, nie dam mu tej satysfakcji. Dodał pod nosem- ja do dziś nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo.-Spojrzałem na niego szeroko otwartymi oczami. Wypił jeszcze łyk wina, zanim zabrałem mu butelkę i sam powtórzyłem ten ruch. -Zostaw mi też trochę Chuuya.

-Zamknij się- powiedziałem, odrywając się wina i podając je mu- zostań tutaj, nie zostawiaj mnie.

-Chuuya ...

-Wiem, że nie wrócisz do mafii. Zostań na tę jedną noc, jako mój były partner- dodałem szeptem- nie chce być teraz sam- kurwa, zawsze zbyt łatwo opuszczałem przy nim gardę. Ufam mu. Nadal. Może nawet za bardzo, ale ufam mu jak nikomu innemu, nigdy. Słowa same opuszczają moje usta-tez tęskniłem, Dazai.

-Ta jedna noc- spojrzałem mu w oczy, czekając na dalszy ciąg- agencja, mafia nie ma znaczenia. Jesteśmy tylko my. Spędzimy ją tak, jakbyśmy nadal byli partnerami, zgoda?

- Zgoda- nie mogłem uwierzyć w to co mówił. On też tęsknił. Zaśmiałem się w duszy, może ten drań ma jeszcze jakieś ludzkie uczucia.


To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Mar 06, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Nierozerwalna więźOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz