i'll call your mom

48 6 20
                                        

Stayed on the line with you the entire night
'Til you let it out and let it in
Don't let this darkness fool you
All lights turned off can be turned on
I'll drive, I'll drive all night
I'll call your mom


Gdybym napisał, iż Todd patrzył na scenę z zapartym tchem, równie dobrze mógłbym nic nie napisać. 

Na drewnianych deskach teatru działo się coś niesamowitego. Todd nigdy nie był nazbyt zafascynowany teatrem, jednak Neil miał w sobie coś, co przyciągało wszystkich, coś co sprawiało, że widzowie żyli akcją odgrywającą się przed nimi. Coś, co przenosiło oglądających z teatralnych siedzeń do świata przedstawionego, choć zdawało się, że nie był on tylko "przedstawiony". Nikt nie był w stanie oderwać oczu od sceny, na widowni nic nie zakłócało przedstawienia. 

Neil wyglądał na tak szczęśliwego. A Todd cieszył się jego szczęściem razem z nim i był z niego taki dumny. Jego zdaniem Neil zasługiwał na bycie szczęśliwym i spełnianie się jak nikt inny. Rozpierała go duma, nie tylko dlatego, że Neil wystąpił mimo sprzeciwów ojca, ale naprawdę był świetnym aktorem. Nie recytował sucho wyuczonych kwestii, ani niczego nie udawał. Czasem gdy coś się dzieje, człowiek po prostu wie, że nigdy nie zapomni tego wydarzenia. Todd też wiedział, że nie zapomni widoku swojego przyjaciela, szczęśliwego nie jako Puck, lecz jako Neil Perry, nie zapomni istnej ekstazy i spełnienia w jego oczach, ani dumy, którą on sam czuł.

Po spektaklu i niezwykle hucznych brawach wszyscy spotkali się pod teatrem. Mieli jeszcze chwilę, nim zaczną drogę powrotną do szkoły. Wszyscy chłopcy, a także i pan Keating, równie szczęśliwy co Neil, tłoczyli się wokół Perry'ego gratulując mu i chwaląc jego występ. 

Był jednak ktoś, kto nie cieszył się z sukcesu Neila. Mówię oczywiście o panu Perrym, który stał z boku i obserwował syna świętującego z przyjaciółmi przed teatrem z rosnącą irytacją. Wreszcie przywołał go do siebie. 

Cała radość i duma widniejące na twarzy Neila jakby stopniała. Wyminął Charlie'ego i Todda stojących najbliżej i podszedł do mężczyzny. 

- Tak?

- Możesz pożegnać się z kolegami. Jutro razem z matką zabieramy cię do domu i przepiszemy cię do akademii wojskowej.

Neil popatrzył na niego, jakby ojciec przemawiał do niego w obcym języku. 

- Co? Nie... Tato, nie możesz...

- Mogę, a ty, dopóki mieszkasz pod moim dachem, nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie. - Mężczyzna zerknął na niego z góry po raz ostatni i odwrócił się, ruszając w stronę zaparkowanego kawałek dalej samochodu. Neil z pustym wyrazem twarzy patrzył jak wsiada, a w czarnym wozie zapalają się światła. Państwo Perry odjechali zostawiając go samego, otoczonego przez spadające płatki śniegu. W końcu Neil wziął wdech chłodnego, kłującego w płuca powietrza i wrócił do przyjaciół. 

Do szkoły wrócili piechotą, czemu towarzyszyły gwarne rozmowy i ożywione dyskusje na temat spektaklu. Pan Keating gratulował swojemu uczniowi i patrzył na niego z uśmiechem dumy, ale po tym jak Neil wrócił do nich po rozmowie z ojcem, wzrok nauczyciela był przygnębiony i pełen wręcz współczucia, jakby wiedział, że coś ważnego i ponurego miało miejsce. 


Medicate, meditate, swear your soul to Jesus
Throw a punch, fall in love, give yourself a reason
Don't wanna drive another mile wonderin' if you're breathin'
So, won't you stay, won't you stay, won't you stay with me?


Odgłos tykania zegara roznosił się po wypełnionym ciszą budynku. Nic nie zakłócało powolnego marszu wskazówek po tarczy. Nocami Welton Academy zawsze wydawało mu się kompletnie innym miejscem; było jak nieodkryta jaskinia, której wnętrze trudno było dostrzec dalej niż na metr, nawet z latarką.

stayed on the line with you the entire night || dead poets societyStories to obsess over. Discover now