12 maja 2020
Siedzę przed lustrem poprawiając swoje długie aż do pasa włosy, nakładam szminkę i spoglądam na Jake który leży na moim łóżku.
-Jestem gotowa- oznajmiam patrząc na chłopaka.
- wreszcie, tak i tak jesteśmy przez ciebie spóźnieni - odezwał się oburzony.
- nie marudź i chodź - chwyciłam za torebkę i poszłam na dół.
Taksówka już na nas czekała, wsiadaliśmy do niej i pojechaliśmy. To będzie najlepsza impreza, tak długo czekałam na moje szesnaste urodziny.
Gdy dojechaliśmy na miejsce zauważyłam auto Thomasa , odrazu uśmiech pojawił mi się na ustach na myśl o tym że go zobaczę. To co było pomiędzy nami nie dało się opisać słowami. Byliśmy dla siebie wszystkim.
Gdy przekroczyłam próg domu, w którym odbywała się cała impreza, moim oczom ukazała się grupa naszych znajomych, a przy nich stał Thomas.
Czarna koszula opinająca jego ciało przezentowała się na nim niesamowicie.
To jest mój chłopak! Mam pierdolone szczęście.
Odrazu do niego podeszłam, czując podekscytowanie wiedząc, że znowu go widzę.
-hej kochanie - pocałowałem go w policzek.
-spóźniałaś się-powiedział oschłym tonem nawet nie spoglądając na mnie.
- no tak, ogarnięcie się zajęło mi więcej czasu niż obstawiałam- zaśmiałam się próbując z całej sytuacji zrobić żart.
- ale się spóźniłaś, a ja stałem tu sam jak taki debil- zaczęłam odczuwać że wbija we mnie szpilki,to nie był mój Thomas.
Chwyciłam go za podbródek i zmusiłam do spojrzenia na mnie.
- Ćpałeś- stwierdziłam stanowczo i pewnie odrazu po tym gdy spojrzałam mu w oczy.
- No.- oznajmił krótko jakby to była normalna sytuacja , po czym skierował wzrok na naszych znajomych. Byłam od dłuższego do tego przyzwyczajona, coraz częściej ćpał a mnie to coraz bardziej wykurzało, przewróciłam oczami z zażenowania i poszłam do naszych znajomych nie drążąc dalej tematu, ale dalej mnie to gryzło.
Cały wieczór spędziłam z Sabriną. Gdy poszłam do kuchni po drinka, spotkałam Michaela. Od dwóch tygodni chodzi zemną na chemię, lubię go, jest bardzo mądry ale zawsze jest o czym z nim pogadać.
Tak było i teraz. Nie wiem ile gadaliśmy, może z pół godziny? Gdy stwierdziłam że chcę już iść przytuliłam chłopaka, co on odwzajemnił i dał mi buziaka w policzek. Dobrze wiedział że jestem z Thomasem więc pewnie zrobił to przez ilość alkoholu.
Nie spodziewanie za moimi plecami pojawił się Thomas, jeszcze bardziej naćpany niż wcześniej.
- pojebało cię? - rzucił do chłopaka spoglądając na niego jakby chciał go zamordować.
Odwróciłam się w jego stronę i położyłam ręce na jego klatce piersiowej.
- Thomas odpuść - chciałam go chwycić za rękę i odejść ale on się wyrwał tak mocno przez co straciłam równowagę i się potknęłam.
Chłopak nie zwracając na mnie uwagi wyciągnął scyzoryk z kieszeni tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Jakby każdy nosił przy sobie ostrze, ot tak na wypadek nudy. To już któraś jego akcja z rzędu, przy której zastanawiam się, czy tylko ja widzę, że to jest chore.
Thomas jeździł nim po ciele Michela grożąc mu przy tym ,a on przez ilość alkoholu śmiał mu się prosto w twarz.
Thomas nie wytrzymał i gdy chciał się rzucił na chłopaka z ostrzem , stanęłam w jego obronie myśląc że mi nieć nie zrobi. Jednak moje przypuszczenia były błędne ,scyzoryk wbił mi się w rękę przez co poczułam nagły ból.
Krew zaczęła lać mi się z ręki.
Cholernie piekło.
Na podłodze zrobiła się kałuża krwi, a ja w niej uklękłam przez ból ,który mi towarzyszył.
Mój brat razem z Sabriną, którzy znaleźli się nagle obok mnie, a przez to co się działo do około nawet ich nie zauważyłam, odrazu zajęli się moją ręką po czym jak sądzę prowadzili mnie do auta, żeby jechać do szpitala.
-Lea kurwa porozmawiajmy proszę, ja nie chciałem japierdole - Thomas zatrzymał mnie i obrócił gwałtownie w swoją stronę nie zważając na moją ranę. Syknęłam z bólu.
-kurwa nie chciałeś ? Rozjebałeś mi rękę! A mogłeś to równie dobrze Michaelowi!- Krzyczałam. Miałam dość tego jebanego gówna czym się zatruwał dniami.
- Ja...ja wiem. Ja na serio przepraszam żałuję - spóścił wzrok nie chcąc na mnie spoglądać jakby czuł się winny. I bardzo dobrze. Był winny. Nie zamierzałam mu tego popuścić.
-Ty żałujesz ? Proszę cię. - parsknęłam już wkurwiona całą tą jebaną sytuacją.
- To ja żałuję teraz, że kiedykolwiek weszłam w związek z takim tyranem jak ty - Słona łza spłynęła mi po policzku. Powiedziałam to mimo tego że w głębi serca tak nie uważałam, powiedziałam to ponieważ miałam, dość nie chciałam już być z kimś takim w związku. Męczyło mnie to. - Thomas z nami koniec.
Po tych słowach obróciłam się w stronę auta nie patrząc już na niego nie chcąc się juz rozklejać i po prostu wsiadłam i odjechałam zostawiając go tam, go i nas.
Ale jakich nas? Nas już dawno nie było i nie powinno być.
Siemka 😊
O to nowy pomysł na książkę. Dawajcie znać jak wam się narazie podoba.
W tekście jest wiele błędów!!!!
Okładka będzie zmieniona!!!(Chyba że uważacie że jest ładna, ale to dajcie znać)
YOU ARE READING
Young lady
Teen FictionLea była bardzo zakochana w swoim przyjacielu, Thomasie. Przez rok tworzyli burzliwy związek, który choć pełen miłości, nie był pozbawiony trudności. Uzależnienie Thomasa od narkotyków rzucało cień na ich relację, wprowadzając chaos i niepewność. W...
