Dom był ogromny. W zasadzie bardziej przypominał pałac niż zwykły dom. Wysokie mury z jasnego kamienia otaczały całą posiadłość, a za nimi rozciągał się ogród tak idealny, że wyglądał jak wycięty z katalogu. Fontanna pośrodku podjazdu wyrzucała wodę w powietrze w idealnych łukach, a w powietrzu czuć było zapach świeżo skoszonej trawy i kwiatów. Na podjeździe stały drogie auta, lśniące w blasku słońca jak wystawa z salonu samochodowego. Wysokie, masywne drzwi wejściowe wyglądały, jakby były w stanie przetrwać wojnę. Wszystko to wydawało się obce, zimne i kompletnie nie moje.
Weszłam do środka razem z tatą. Dziwne. To był dopiero trzeci raz, kiedy go widziałam w życiu. Pierwszy raz, kiedy odwiedził mamę w psychiatryku. Pamiętam, jak patrzyła na niego – przerażenie mieszało się z jakimś dziwnym poddaniem, jakby był ostatnią osobą, którą chciała widzieć, ale bała się go zignorować. Drugi raz widziałam go, kiedy mama umarła. Przyjechał, zabrał mnie na jeden dzień do swojego domu, a potem… wysłał mnie do domu dziecka. Zero wyjaśnień, zero czułości. Tak po prostu.
I teraz – dziś. Moje siedemnaste urodziny. Po tylu latach wyciągnął mnie z domu dziecka. Dlaczego? Cholera wie.
– To wszystko teraz twoje – powiedział, machając ręką, jakby naprawdę mnie to obchodziło. Jego głos był niski, spokojny, ale przez to jeszcze bardziej groźny. – Dom, ogród, wszystko. Będziesz tu bezpieczna.
Bezpieczna? Chciało mi się śmiać, ale tylko wzruszyłam ramionami. Było w nim coś… niepokojącego. Uśmiechał się do mnie, próbując być miły, ale coś w jego oczach zdradzało, że to tylko maska. Maska, którą zakłada specjalnie dla mnie. Dlaczego?
– Dlaczego teraz? – spytałam, patrząc mu prosto w oczy.
Zamilkł na chwilę. Może nie spodziewał się tego pytania? Może myślał, że rzucę mu się na szyję z wdzięcznością?
– Bo tak trzeba – powiedział w końcu, wymijająco.
– Świetnie, czyli dalej nic nie wiem – burknęłam, przewracając oczami.
Przyglądał mi się przez chwilę. Jego spojrzenie było jak skaner, jakby próbował odczytać coś z mojej twarzy, jakby próbował przewidzieć, co zrobię dalej.
– Wkrótce zrozumiesz – powiedział, po czym dodał cicho: – Ale teraz lepiej, żebyś odpoczęła. To był dla ciebie ciężki dzień.
Ciężki dzień? Jasne. Jakby przeniesienie z miejsca, które znałam przez ostatnie lata, do tego pierdolonego pałacu, to była tylko drobna zmiana scenerii.
Nie odpowiedziałam. Po prostu rozejrzałam się po wnętrzu. Marmurowe podłogi, schody jak z bajki, ściany pokryte obrazami, które pewnie były warte więcej niż całe moje życie w domu dziecka. Wszystko tu było idealne. Idealne i przerażające.
W głowie miałam tylko jedno pytanie: kim tak naprawdę jest ten człowiek, którego muszę nazywać ojcem?
Stanęłam w przestronnym pokoju, który wyglądał, jakby został zaprojektowany przez kogoś z obsesją na punkcie symetrii i luksusu. Wysokie okna wpuszczały światło słoneczne, które odbijało się od białych ścian i błyszczących, drewnianych podłóg. Na środku stało ogromne łóżko z baldachimem, a w rogu piękna toaletka, jak z filmów o księżniczkach. Wszystko to było tak... obce.
Wyjęłam z torby kilka rzeczy, które przyniosłam z domu dziecka. Nie było tego wiele – kilka ubrań, stary notes, kilka zdjęć. Otwierałam szafę, kiedy usłyszałam za sobą szybkie kroki. Odwróciłam się gwałtownie.
W drzwiach stał chłopczyk, na oko dziesięcioletni. Jasne włosy, zbyt chuda sylwetka, jakby nikt nie dbał o to, żeby jadł regularne posiłki. Jego oczy były szeroko otwarte, pełne łez, a ręce drżały.
YOU ARE READING
Ostatni Krzyk
RomanceW świecie pełnym kłamstw i ukrytych intencji każdy krok Niny to ryzyko - zdrada czai się w każdym spojrzeniu, a miłość może być najgroźniejszą pułapką. Rayan, tajemniczy i nieprzewidywalny, staje się jej wybawieniem i największym zagrożeniem. Czy uc...
