PROLOG

26 2 3
                                        

FLORENCJA
Stukot podków koni zdarzających się z kamienistej ulicy zaliczonej Florencji tętniącej życiem. Ubrałam cieniutkie czarne rękawiczki przygotowując się za raz do wyjścia z ciasnej karety.

- Wreszcie dotarliśmy na miejsce - dźwięcznym i radosnym głosem odezwał się do mnie i do matki ojciec
- Udało nam się, kochany mężu. Ścieżki handlu się powiększą-- odezwała się matka winszując ojcu

Spojrzałam w niby okienko oglądając różną architekturę budynków doszukując się przy nich pięknych, wystawnych ogrodów lecz żadnych nie było wstanie ujrzeć. Zasłoniłam okienko czekając jak wreszcie dotrzemy na miejscu ale długo nie musiałam czekać. Powóz powoli zatrzymał się zachęcając do opuszczenia małej przestrzeni i wyjścia do nowego miejsca, w którym teraz będę mieszkać.
Wysiadłam wraz z rodzicami idąc za nimi w stronę dużych mahoniowy drzwi prowadzących do wnętrza domu, które wydawały się pełne tajemnicy. Po przekroczeniu drzwi, stanęliśmy w przestronnym holu. Wysokie, sklepione sufity sięgały drugiego piętra, a wokół rozciągała się marmurowa posadzka, lśniąca w świetle wpadającym przez wielkie okna. Na ścianach wisiały misternie zdobione obrazy, a eleganckie schody z drewna mahoniowego prowadziły na piętro, gdzie, jak wiedziałam, miały znajdować się nasze pokoje. Całość domu emanowała chłodnym luksusem, lecz wiedziałam, że matka swoją artystyczną duszą ociepli chód domu.
Wchodząc po mahoniowych schodach, czułam, jak chłodny blask żyrandola odbija się od marmurowej posadzki. Z każdym krokiem przestronny hol stawał się coraz mniejszy, a na górze ukazywały się eleganckie korytarze, prowadzące do naszych pokoi. Grzecznie czekałam aż zostanie rozporządzony kto zajmie, który pokój. Ale od początku ciągnęło mnie do ostatniego pokoju, który dzięki Bogu został przeznaczony dla mnie.
Sięgnęłam ręką do zimnej klamki, otwierając drzwi, które ukazały przy tym delikatny, subtelny pokój w jasnych odcieniach. Ściany były pomalowane na ciepły beż, a zasłony z lekkiego materiału falowały na wietrze, wpuszczając do środka naturalne światło. Zajrzałam na chwilę w stronę okna - widok na ogród sprawiał, że cała przestrzeń nabierała spokoju. W rogu stała niewielka toaletka z lustrem, a na przeciwległej ścianie wisiała ozdobna półka z książkami. Na końcu pokoju znajdowały się drzwi prowadzące do łazienki, w której czuć było zapach świeżości i delikatnych kosmetyków. Stojąc przy wannie, zamyśliłam się przez chwilę, wyobrażając sobie, jak cudownie będzie się w niej relaksować po długim, ciężkim dniu.
Położyłam się na wielki łóżku ciesząc się jak tu jest spokojny i pięknie.

Co chwilę jakaś pomoc domowa krzątała się po pokoju układając moje suknie, książki lub chowały moją biżuterię w kufrach parząc czy nie zniszczyło się nic przez drogę. Było to dla mnie niekomfortowe, ponieważ wcześniejszym miejscu było parę pomocy domowych ale było ich zbyt mało, że nie zajmowały się mną i moimi rzeczami tylko pomagali przy wszystkim tylko rodzicom. Oczywiście tu nie chodzi o to, że nie robiły mi posiłków czy nie wolały mnie kiedy sobie życzyli rodzice ale chodzi mi bardziej, że to ja byłam odpowiedzialna za swoje rzeczy, ubiorę się sama czy wezmę sama się wykąpie. A teraz miało się to wszystko zmienić.

Zamknęłam zmęczone oczy po podróży licząc, że może pójdę spać lecz usłyszałam otwierające się drzwi, w których ujrzałam matkę

- Obiad czeka, chodź coś zjeść-- zaproponowała kobieta a ja się na to zgodziłam i udałam się za nią w kierunku wspólnej jadalni
Zerwałam się z miejsca, czując, jak napięcie w ciele nieco puszcza. Wyszłam z pokoju i powoli, nieco niepewnie, zeszłam po szerokich schodach. W ciszy domu słyszałam jedynie szum moich kroków i matki na marmurowych stopniach, aż dotarłyśmy do przestronnej jadalni. Drzwi otworzyły się, ukazując elegancki, długi stół, przy którym już siedział już ojciec oczekując naszego przybycia aby rozpocząć posiłek. Na stole lśniły srebrne sztućce, a białe obrusy harmonizowały z delikatnymi, porcelanowymi talerzami. W powietrzu unosił się zapach świeżo pieczonego chleba i aromatycznych ziół, a na stole czekały już przygotowane dania.
Wielka miska z sałatką warzywną z kolorowymi pomidorami i świeżym ogórkiem lśniła w świetle lampy. Obok stał wazon z delikatnymi, białymi kwiatami, które dodawały jadalni subtelnego uroku. Na talerzach, ciepłych i lekko parujących, znalazły się kawałki pieczonego kurczaka, skropione oliwą z oliwek, oraz delikatne purée ziemniaczane, które wprost rozpływało się w ustach. Na końcu stołu stał mały dzbanek z czerwonym winem lub skrystalizowana wod.

- Lekcje pianina będziesz miała dalej kontynuowane, więc tego nie odpuszaj bo dobrze wiesz co cię będzie czekać-- przytaknełam na słowa ojca przypominając sobie jak bardzo się denerwuje kiedy nie uważam na tych lekcjach i nie widać postępów
- A i oczywiście lekcje haftu co tydzień będziesz miała - dopowiedziała matka
- Oczywiście- uśmiechnęłam się sztucznie udając, że jak zwykle nie mogę doczekać się zajęć
- A i moja droga nasze kontrole oczywiście będą dalej aktualne-- wypowiedział to ojciec przez zaciśnięte zęby. Jedynie przytaknełam głową na znak, że rozumiem co się będzie działo-- mam nadzieję, że pamiętasz masz się trzymać od mężczyzn z daleka, jeszcze trafisz na jakiegoś prostaka albo co gorsze dziecioroba. Co zrobi i pójdzie w świat zostawiając cię a ja ci z matką nie pomogę.

Wzięłam kolejny kęs czując jak przez tą rozmowę wszystko staje mi w gardle. Przytaknełam im tylko i jak najszybciej skończyłam posiłek udając się do swojego konta kładąc się na puchatym łóżku, licząc, że chociaż on nie będzie prawić mi morałów. Zamknęłam oczy licząc na chwilę samotności i spokoju lecz nie trwało to zbyt długo. Zostałam obudzona na gorącą kompiel przy, której asystowała mi pokojówka i nie miala zamiaru wyjść. Ledwo udało mi się ją wybłagać o to, że sama się umyję ale niestety została i mi towarzyszyła podczas kąpieli. Po skończeniu wskoczyłam w koszule nocnom ładując się pod puchową kołdrą oddając się w pełni swojemu snu.

PAZZI WŁADCY GRZECHU Où les histoires vivent. Découvrez maintenant