Dziś jest poniedziałek czyli najgorszy dzień tygodnia.W poniedziałki zaczynam szkołę od godziny siódmej, a że ja nie lubię wstawać rano to zawsze je omijam, czyli zostaję w domu.Moja matka zawsze powtarza, że jak będę olewał szkołę to nic nie osiągnę, a ja wiem, że tak nie będzie.Założę się że bez nauki znajdę sobie dobrze płatną pracę i jeszcze się zdziwi.
Było już po ósmej i się zastanawiałem czemu moja mama nie idzie mnie budzić tak jak zawsze.Przez chwilę nawet myślałem, że jej nie ma w domu, ale po 5 sekundach usłyszałem głośne chrapanie z jej sypialni, która znajdowała się pod moim pokojem, bo mamy piętrowy dom.Słysząc, że śpi, również i ja przysnąłem na trzy godziny.
Obudziły mnie głośne krzyki dochodzące z dołu.Była już godzina jedenasta, więc sporo mi się przysnęło.Rozmawiali kobieta z mężczyzną.Nie powiem ciekawiło mnie o czym rozmawiali, więc próbowałem natężyć słuch jak najlepiej umiałem, ale niestety nie dało się ich zrozumieć, jednak moje uszy zarejestrowały, że w pokoju była jeszcze jedna osoba i była to druga kobieta.Czyżby chodziło o zdradę? Ale przecież oni są po ślubie.Jeśli naprawdę chodzi o zdradę, to ja nie wierzę w miłość.
Moja ciekawość z czasem się zwiększyła, aż do tego stopnia, że wpadłem na pomysł żeby wyjść na schody, i jeśli by sie udało bez usłyszenia mnie, to podejść do drzwi sypialni mamy i zerknąć przez nie czy znam tą osobę.Zastanawiałem się nad konsekwencjami tego co chciałem zrobić.W sumie to nic by mi takiego nie groziło.Jedyne co by mogli mi zrobić to na mnie nakrzyczeć czy coś.Bo co innego? Trudno idę.Stałem już na schodach i szczerze myślałem, że ktoś mnie usłyszy, bo nasze schody są okropnie skrzypiące.
Wszyscy ucichli.Moze mnie jednak usłyszeli? Nagle usłyszałem kroki, które po cichu nadchodziły w moją stronę, postanowiłem się cofnąć z powrotem do łóżka.Szłem do pokoju jak najciszej i najszybciej mogłem.Położyłem się tyłem do drzwi żeby w razie czego nikt nie zauważył mojej twarzy, bo po mojej twarzy jest zawsze widać kiedy śpię,a kiedy nie, więc wolałem nie ryzykować.
Słyszałem jak ktoś się zbliża coraz bliżej drzwi do mojej sypialni.Bliżej, i bliżej, aż w końcu wszedł. Poczułem na swojej głowie dotyk.Ależ ten ktoś miał zimne ręce.Myślę że to była kobieta, bo czuć było długie paznokcie.Usiadła koło mnie.
— Kochanie, wiem że nie śpisz. Proszę pogadajmy. - To był głos mojej mamy i brzmiał bardzo przekonująco, więc bez zastanawiania podniosłem się i usiadłem po turecku, tak żeby było mi wygodnie.
— Mamo. - Zacząłem cicho. — Co się dzieje? Czemu wszyscy krzyczycie? Proszę powiedz o co chodzi! Przecież mam 12 lat i zrozumiem! - Starałem się mówić jak najciszej mogłem żeby osoby na dole nie słyszały o czym rozmawiamy.
— Skarbie, twój tata...On...Zostawił mnie dla innej dziewczyny. - Mówiła to takim głosem jakby miała się zaraz popłakać.Chwilę po tym dodała. — Nie powinnam ci tego mówić. Jestem okropną matką, przepraszam.- po tym już naprawdę się popłakała.
— Przestań tak mówić! Jesteś wspaniałą mamą, a tata nawet nie wie co właśnie traci! Jeśli będę musiał zamieszkać z tobą lub tatą to będę chciał z tobą, mamo! - Mówiąc to aż sam miałem łzy w oczach.Jak tata mógł to zrobić mamie? Ale z kim? Zapytam ją o to, ale jak się trochę uspokoi.
Oboje ucichliśmy, gdy usłyszeliśmy że ktoś zmierza w naszą stronę.Kto to mógł być? Tata? Czy jego kochanka? Albo po żal się Boże oni oboje.Niestety okazało się, że prawidłową opcją była ta ostatnia. Do pokoju weszła nasza ,,para’’. Tata zaczął mówić swojej kochance, żeby zaczekała na niego przed drzwiami, ale ona oczywiście postawiła na swoim i weszła do MOJEGO pokoju. Zacząłem nienawidzić ojca coraz bardziej. Miałem ochotę rzucić się na niego i sprawić mu jak największy ból żeby zrozumiał jaki błąd popełnił.
Była okropna cisza.Miałem nadzieję, że ktoś ją przerwie.Najprawdopodobniej mój ojciec.I nie myliłem się.Po chwili spędzonej w tej okropnej ciszy, w końcu postanowił wypowiedzieć:
— Mogę ci to wszystko wytłumaczyć!-Krzyknął.To chyba nie było do mnie, tylko do mamy.Nie wierzę, że przy mnie będą sie dalej kłócić.
— No co wytłumaczyć?! No! dalej! Dawaj! Wytłumacz mi to! Co ona robiła naga w moim łóżku, razem z tobą, po tym jak wróciłam z nocnej zmiany?!-czyli jednak to nie mama chrapała.To musiała być taty kochanka, albo on sam.Boje się co będzie dalej.
Padały kolejne słowa, i kolejne, a kłótnia zdawała się nie kończyć.Najwidoczniej nie tylko ja to zauważyłem.Kochanka taty stała patrząc w swojego nowego iPhone 16 Pro.Przewijała coś na jego ekranie. Myślę że były to tiktoki, które oglądała z nudów.Nie dziwię jej się, sam się nudziłem.Może też sobie pooglądam lub w coś program na telefonie.
W końcu.Oboje ucichli.Tata stał jakby zobaczył ducha.Mama leżała na łóżku.Nie ruszała nie.Czy ona straciła przytomność? Trzeba zadzwonić po karetkę czy coś. Zanim zdążyłem to powiedzieć to ojciec już wyciągał telefon i wybierał numer alarmowy.
—Dzień dobry.Nazywam się Jacob Travers.Dzwonię z ulicy Złotej. Numer klatki 38, mieszkanie 7.Moja była żona straciła przytomność.-Czy on właśnie powiedział ,, Była ”?
— Czy pańska żona na coś choruje?
— Nie, bynajmniej nie przypominam sobie.To nie jest już moja żona ale trochę się pokłóciliśmy i to wszystko.
— Dobrze. Proszę ułożyć panią w pozycji bezpiecznej, w razie jakby odzyskała przytomność i miała wymiotować
— Już.
Nie wiedziałem co robić.Niby w szkole nas uczyli pierwszej pomocy, ale nic z tego nie zapamiętałem.Na szczęście tata wiedział co robić.
Dwanaście minut później już była karetka, którą zawieźli mamę do szpitala.Postanowiłem zapytać czy mógł bym jechać z nią, ale niestety nie otrzymałem pozwolenia, bo żeby jechać z poszkodowanym trzeba miec skończone osiemnaście lat.
Bałem się okropnie o mamę, i byłem zły na tatę.Było we mnie tak wiele emocji których naprawdę nie mogłem opisać. Zastanawiałem się co tu tak naprawdę się stało.A no tak.Tata zdradził mamę z tą dziewczyną, której imienia nawet nie poznałem.
Zostałem kompletnie sam w domu.Tata pojechał gdzieś ze swoją nową dziewczyną.Tak strasznie bałem się o mamę.Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jeśli stało by się coś to musiałbym mieszkać z ojcem.Nie, nic jej nie będzie.
Z tego wielkiego zamieszania w mojej głowie zadzwoniłem do mojego najlepszego kumpla żeby przyjechał do mnie autobusem, taksówką lub czymkolwiek tylko żeby szybko.Znamy się dosłownie od żłobka, ponieważ nasze mamy się przyjaźniły.Jest starszy ode mnie o rok, ale to w ogóle nam nie przeszkadza w naszej przyjaźni. Ufam mu w stu procentach.Moge mu powiedzieć o wszystkim, a on nie będzie mnie oceniał, ani nikomu o tym mówił.
Minęło 15 minut i usłyszałem dzwonek do drzwi.Byłem pewny, że to Caleb. Zszedłem na dół by otworzyć drzwi osobie stojącej po drugiej stronie. Nie myliłem się. Za drzwiami był mój najlepszy przyjaciel.Stał w szarych dresach, czarnej kurtce z The North Face oraz białej czapce z pod której było widać jego blond loki. Na nogach miał białe buty Nike z rozwiązanymi sznurówkami. Był on niezbyt grzecznym dzieckiem, aczkolwiek bardzo go lubiłem. Na przywitanie zostałem od niego lekkie klepnięcia w plecy jak zawsze.Zaprosiłem do do środka i od razu, bez zbędnych słów poszliśmy do mojego pokoju.
Byliśmy już w moim pokoju.Dalej miałem mnóstwo łez w oczach. Była okropna cisza, której chyba żaden z nas nie chciał przerwać.Po chwili Caleb się odezwał.
– stary, nie wiem co się stało ale chyba coś mocnego ze mnie tu wezwałeś, więc mów co jest.
Byłem tak zdesperowany, że nie mogłem z siebie wydusić ani słowa, ale widziałem że skoro go tutaj sprowadziłem to muszę mu już powiedzieć.
– rodzice się rozwiedli. Mama w szpitalu. Boje się.
–no to nieźle.Żeby nie było to serio ci współczuję ci, ale jak mam ci w tym niby pomóc?- powiedział to całkowicie spokojnie i nie za bardzo było słychać by się przejmował moją sytuacją.
– ty się mnie pytasz? Może jakoś byś mnie pocieszył?
– no dobra, mam pomysł. Co ty na to żebyśmy poszli na ten nasz zajebisty skatepark?– skatepark obok kościoła to było nasze ulubione miejsce od wakacji parę lat temu. Tam się zawsze spotykała się nasza grupa składająca się z dwóch dziewczyn – Ellie oraz Zahide, i trzech chłopaków – Jackson'a, Caleb'a, a także mnie.Żadne z nas w tamtym czasie, nie powiedziało by na siebie nawzajem nic złego, do czasu. Po pewnym czasie jak wyznałem Ellie miłość wszystko się zmieniło. Okazało się, że ona również zakochała się, ale nie we mnie ani Caleb'ie, tylko w tym jebanym Jackson'ie.W tamtym czasie Zahide dalej przyjaźniła się z Ellie i Jackson'em, a ja z jednym i prawdziwym Caleb'em. Był dla mnie wtedy jak brat, i dalej nim jest. Mieliśmy po dziewięć lub dziesięć lat więc byliśmy jeszcze głupimi dziećmi. Jakby nie było to ciągle nimi jesteśmy, bo wiek trzynastu i czternastu lat to jeszcze zaliczył bym jako dzieciństwo. No cóż, było, minęło. Czasu nie cofniemy, więc nie będę się tym przejmować, ale jednak czasem jak sobie o tym przypominam to łamie mi to serce na tysiąc kawałków.
–ej, mordo. To co idziemy ?
– nie jestem pewny czy chce tam wracać. Wolałbym chyba zostać w domu, żeby po prostu odpocząć od tego co się dziś stało.– naprawdę byłem tym już okropnie zmęczony i wciąż strasznie się bałem o mamę.
– kumam, kumam, ale wariacie, kazałeś mi pocieszyć cię jakoś to próbowałem. Nie chcesz to nie. Jak coś to ja muszę się zmywać już do domu na obiad, ale jakby coś się działo to pisz.–po tych słowach tylko pożegnałem kumpla i sprowadziłem go na dół, do drzwi.
Znów zostałem sam w domu. Potwornie źle się czułem ze świadomością, że moja matka leży w szpitalu i nie wiem nawet co się z nią dzieje.Czekałem tylko na SMS-a od niej, że wszystko w porządku, czy coś w tym stylu, ale nikt nic nie pisał. Przychodziły tylko powiadomienia ze Snapchata, Facebooka, Instagrama i titkoka. Czasem miałem chęć usunąć te wymienione aplikacje, ale jednak nie miał bym wtedy kontaktu ze światem.
Z nudów zacząłem po całym moim pokoju szukać słuchawek, ale za nic nie mogłem ich tu znaleźć, więc zszedłem na dół do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu były tam i leżały centralnie na środku blatu obok zlewu. Koło nich położona była jakaś kartka. Było to chyba USG. Czy to było dziecko? Tak, jestem stuprocentowo pewny, że widzę tu dziecko. Spojrzałem trochę wyżej i dostrzegłem w lewym górnym rogu podpis ,,Cristina Travers’’. Czyli to oznacza, że mama jest w ciąży. Nie wierzę, będę miał rodzeństwo, bo do tej pory byłem jedynakiem. Byłem ogromnie podekscytowany tą informacją, że zabrałem to USG i słuchawki ze sobą do mojego pokoju.Zrobiłem zdjęcie tej karteczki i wysłałem do mojego ziomka, który dosłownie kilkadziesiąt minut temu wyszedł.
Szukając naszego czatu zauważyłem czat o nazwie "Mary's Women's Health Center, Sydney". Kliknąłem w ten czat bo byłem ciekawy co nasz miejski szpital chciał mi przekazać. Dostałem wiadomość o mamie, a brzmiała ona tak :
"Szanowni Państwo,
Z wielkim żalem informuję, że w wyniku nagłych komplikacji zdrowotnych, które wystąpiły podczas ciąży, pani Cristina Travers zmarła. Choć podjęto wszystkie możliwe działania medyczne, niestety stan zdrowia pacjentki uległ gwałtownemu pogorszeniu, co uniemożliwiło uratowanie zarówno jej życia, jak i życia dziecka.
Jestem głęboko wstrząśnięty tą tragiczną sytuacją i pragnę wyrazić moje najgłębsze współczucie rodzinie oraz bliskim zmarłej. Proszę o wyrozumiałość w tym trudnym okresie. Jeśli będą Państwo potrzebować jakiejkolwiek pomocy lub dodatkowych informacji, jestem do Państwa dyspozycji.
Z poważaniem,
Dr. Michael Thompson
Specjalista położnictwa i ginekologii
St. Mary's Women's Health Center, Sydney".
Nie będe ukrywał, zabolała mnie ona okropnie, aż do tego stopnia, że z moich oczu poleciały łzy.Moja mama nie żyje, a razem z nią moje nienarodzone rodzeństwo.To była najgorsza wiadomość jaką dziś i w ogóle otrzymałem.
Nie zliczę jak długo płakałem, ale po pewnym czasie przestałem, gdy tylko do drzwi zadzwonił dzwonek. Zszedłem na dół, by dowiedzieć się kogo przywiało do mojego domu o godzinie dziewiętnastej. Byłem już na dole i jak miałem właśnie otworzyć drzwi to usłyszałem charakterystyczny śmiech mojego ojca. Byłem tak zły na niego i na siebie jednocześnie, że nie chciałem otworzyć tych drzwi, ale byłem świadomy tego, że jak ich nie otworzę w tej chwili to będę miał bardzo przerąbane, więc wolałem nie igrać z losem i otworzyłem je. Za nimi stał oczywiście mój tata, a obok niego ta jego kochanka. Weszli do środka nawet nie witając się ze mną i od razu zaczęli kierować się do taty pokoju, w którym kilkanaście godzin temu tata pokłócił się z mamą.
Wygląda na to że sam mieszkać nie mogę, więc będę musiał znosić starego i tą jego Jessice. W końcu dowiedziałem się jak ma na imię, bo jak szli do góry to tata pospieszając ją zawołał ją po imieniu. Ja chyba też powinienem iść do pokoju i spać. Zapewne i tak będę słuchał muzyki i płakał za mamą. Tata w ogóle się nie przejął ta wiadomością, a może jej nie dostał?
CZYTASZ
Coś Wymyślę.
Teen FictionJeśli mieliście osobę której ufaliście na 101% ale okazała się bardziej fałszywa niż inni to będziecie wiedzieli bardziej o czym jest ta opowieść, jednakże jeśli nie wiecie jak to jest znać taką osobę to może być to dla was ciężkie do pojęcia. Książ...
