Witaj

16 0 0
                                        

Poniedziałek. Chyba najbardziej znienawidzony dzień przez większość ludzkości.
Wstałam z łóżka gdy zadzwonił trzeci budzik. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Następnie w szlafroku i włochatych kapciach ruszyłam po schodach na dół do kuchni. Wstawiłam ekspres do kawy. Ten sprawnie przygotował espresso. Z kawą w ręku usiadłam na fotelu włączając wiadomości.
"W centrum Seattle doszło do zabójstwa młodego chłopaka."

Nagle zadzwonił mój telefon.
- Z tej strony Black, słucham.
- Dzień dobry. Z tej strony komisarz Mike Grand. Prosił bym by jak najszybciej zgłosiła się pani na komisariat. Chodzi o panią Jesse.
- Jezu. - Jęknęłam dopijając kawę. - Będę za 20 min. - Rozłączyłam się i ruszyłam do garderoby. Ubrałam białą koszulę i czerwone spodnie.
Wsunęłam czerwone szpilki. Rozpuściłam włosy i wyszłam z domu zamykając drzwi.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam na drogi Seattle. Dotarłam po 15 minutach.

 
- Dzień dobry. Pani do kogo. - Zapytała pani w recepcji.
- Prokurator Misura Black. - Przedstawiłam się pokazując dokumenty.
- Zapraszam panią. Powiedziała wskazując windę.
- Dzięki. Miłego dnia. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam do windy wciskając -1. Gdy winda sie zatrzymała westchnęłam. Co ona tym razem odwaliła? Pomyślałam.
- Dzień dobry. Co panienkę sprowadza. - Drogę zagrodził mi policjant. Ewidentnie był nowy.
- Przesuń się. I daj mi pracować.
- Taka delikatna panienka w policji? Pierwszy lepszy by cię przeleciał. Jeśli nie chcesz stać się naszą małą dziwką to zamiataj stąd. - Szepnął mi do ucha.
- Ta dziwka ma większe prawa od ciebie więc suń się. - Warknęłam do niego wyciągając broń. Drugą ręką pokazałam mu dokumenty.
- Ja.... pani Black najmocniej przepraszam. - Speszył się odsuwając się.
Schowałam broń do kabury a dokumenty wsunęłam za pasek.
- Nie oceniaj książki po okładce bo osobiście dopilnuję że będziesz zmywał kible. - Warknęłam do niego I ruszyłam do celi.

Siedziała tam moją przyjaciółka. Odbiłam kartę a zamek zgrzytnął.
- Misura... - Jesse rzuciła mi się w ramiona. - Pomóż mi.
- Najpierw muszę wiedzieć co odwaliłaś że trzymając cię na dołku. - Powiedziałam siadając na pryczy.
- To nie moja wina.
- Ahh... Opowiadaj a nie partolisz farmazony.
- Dźgnęłam typka na ulicy bo się do mnie dobierał. Było już ciemno. Wracałam do domu a on złapał mnie za rękę i za szyję. Zaczął wkładać mi rękę do spodni. Mówił że mnie zerżnie....
- okey. Zazwyczaj badają potencjalną ofiarę. Kim jest ten typ.
- To tutejszy prokurator...
- Jak się nazywa.
- Richard Black.
- Co ty gadasz... - Zbladłam...
- Znasz go? - Zapadła cisza...
- Tak... Ogarnę to. Pomogę Ci. Ale daj mi chwilę.- Powiedziałam wychodząc z celi.

Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do diabła.
- Halo?
- Leżysz w szpitalu? - Zapytałam.
- Ooo. Panna Black. Nie. Drasnęła mnie tylko.
- Wyślij mi adres. Będę za 20 min. - Powiedziałam i Rozłączyłam się.
Muszę ją wyciągnąć bo ten popierdoleniec zamknie ją na długie lata...
Wsiadłam do auta a w telefonie rozbrzmiało powiadomienie. Odpaliłam nawigację i włączyłam się do ruchu. Jebane korki... Bluźniłam za kierownicą bo nie chciałam sie spóźnić.

Do: Psychopata
Będę za 15 min. Korki.

Rzuciłam odpalony telefon na fotel. Przesuwaliśmy się jak ślimaki na wyścigu.

Od:Psychopata
Będzie kara

I już wiedziałam jak będzie wyglądać targowanie sie z tym idiotą. Boże za co mnie tak wszechświat karze.

 
Po nieskończonych 15minutach dotarłam pod willę.
- Dzień dobry. Pani do kogo? - Zapytał szofer gdy wysiadłam z samochodu.
Pokazałam mu legitymację. Ten gdy zobaczył moje nazwisko uśmiechnąłem się.
- Witamy panią w domu. Pan Black mówił że pani wróci. - Powiedział mężczyzna. Skurwiel wszystko zaplanował... Podałam mu kluczyki i ruszyłam do posiadłości.
- Black?! - Krzyknęłam.
- W gabinecie! - Usłyszałam odpowiedź.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jun 24 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Pani ProkuratorStories to obsess over. Discover now