Tyler x Josh

575 2 25
                                        

Nie myślał zbyt wiele, kiedy przekraczał próg mieszkania Tylera. Wiedział, że ten będzie sam i wiedział, że dłużej nie był w stanie się bronić przed tym co czuł do swojego przyjaciela. Zbyt długo cierpiał skrywając swoje uczucia do niego, zbyt wiele razy gdybał o ich możliwej przyszłości i zbyt wiele razy nie spał po nocach płacząc w poduszkę, ponieważ czuł, że nie tak powinno być, ponieważ wiedział, że kiedyś już nie wytrzyma.

-He...- tylko tyle wydusił z siebie Tyler zanim Josh wpił się w jego usta.

Obydwoje byli w szoku. Josh dlatego, że w końcu zdobył się na odwagę by to zrobić. Tyler dlatego, że nie spodziewał się czegoś takiego ze strony swojego wieloletniego przyjaciela.

Josh zdawał sobie sprawę, że nie powinien tego robić, że powinien użyć słów, aby wyrazić to co czuł, ale nie był w stanie w żaden sposób ubrać tego w słowa. Gardło miał zbyt zaciśnięte, żeby móc cokolwiek z siebie wydusić, dlatego wolał od razu pocałować Tylera.

Obydwie dłonie trzymały Tylera za twarz, a place Josha delikatnie gładziły jego włosy. Oczy miał zamknięte, bał się widzieć reakcję przyjaciela.

Tylko, że ten się nie odsunął, a gdy pierwszy szok niespodziewanego pocałunku minął, sam pogłębił pocałunek, przysunął się do Josha i jedną rękę położył mu na karku, a drugą oparł o jego biodro.

Josh w dalszym ciągu nie myśląc zbyt dużo o tej stresowej i zaskakującej dla niego sytuacji przyparł Tylera do najbliższej ściany przy wejściu i naparł na niego swoim ciałem. Ich pocałunki stawały się coraz bardziej łapczywe i zachłanne, pełne pożądania zupełnie jakby nie tylko Josh czekał na tą właśnie chwilę od bardzo dawna. W ich spodniach zaczynało brakować miejsca, a każde kolejne otarcie się o siebie biodrami wydobywało z ich ust kolejne jęki.

W którymś momencie niechętnie się od siebie oderwali, ich oczy były zasnute mgiełką pożądania, a usta zaczerwienione i opuchnięte od pocałunków. Obydwoje jednak szukali w swoich oczach potwierdzenia, że chcą przejść dalej.

- Chcesz tego? - wysapał Josh, a Tyler skinął mu głową.

Tyle wystarczyło, aby ich usta odnalazły drogę do siebie, a ich ręce zaczęły na nowo błądzić po ich ciałach. Nie czekając dłużej zaczęli przemieszczać się w stronę sypialni Tylera. Gdzieś po drodze Josh zdjął z niego bluzę i rzucił ją na podłogę. Sam Tyler nie pozostawał mu dłużny, musiał zdjąć z Josha kurtkę, którą ten dalej miał na sobie, żeby zacząć zdejmować z niego kolejne elementy odzieży. Josh z lekkim trudem zzuł wyjątkowo zbyt mocno zasznurowane buty.

Jakimś cudem dotarli w jednym kawałku do sypialni, Josh pośpieszni zamknął drzwi, przyparł do nich Tylera i na nowo zachłannie wpił się w usta przyjaciela. Byli chaotyczną plątaniną kończyn, ale znajdowali w tym swój własny rytm. Josh zszedł z pocałunkami na szyję Tylera, nie myślał nawet o możliwych konsekwencjach pozostawionych na niej malinek, ponieważ zbyt bardzo kochał te jęki wydobywające się z ust jego kochanka kiedy zasysał się na delikatnej skórze szyi.

W końcu ręce Josha zawędrowały do linii dresów Tylera. Wystarczyło, że pociągnął lekko za związane sznurki a dresy same zaczęły zsuwać się z bioder Tylera, żeby dołączyć do reszty ubrań leżących na podłodze w mieszkaniu. Josh bez wahania uklęknął przed przyjacielem i ściągnął dzielącą ich barierę w postaci jego bokserek. Bez zastanowienia wziął sztywnego penisa Tylera do ust. Zasysał i owijał własny język wokół długości mężczyzny chcąc sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Z powodu doznań pod Tylerem uginały się nogi, cieszył się, że za oparcie służą mu drzwi za plecami oraz sam Josh, któremu pewnie aż za bardzo wbijał paznokcie w ramiona.

BLASPHEMY // 18+Where stories live. Discover now