Zaczynałam już dopakowywać ostatnie drobiazgi do walizki, chcąc jak najszybciej wyjechać z tego popieprzonego miasta. Nie chciałam pamiętać już o Leeds. Małym angielskim miasteczku w hrabstwie West Yorkshire. Miasta, które mnie zniszczyło i od którego nie dostałam absolutnie nic dobrego. Mogłam za to podziękować za setki wylanych łez nocami w poduszkę. Doprawdy urocze.
Nazywam się Cassandra Carter. Mam szesnaście lat i zniszczone życie. Moją historię zacznę od klucza, bez którego trudno będzie cokolwiek zrozumieć. Dwa miesiące temu zmarła moja przyjaciółka w wypadku samochodowym z rodzicami i młodszym bratem. Bardzo to przeżyłam, bo to była moja jedyna przyjaciółka. Jedyna osoba, która potrafiła mnie pocieszyć i pokazać, że życie nie jest takie złe. Nigdy nie byłam szczególnie lubiana w szkole, a Sophie była moją jedyną przyjaciółką, a po jej śmierci to się nie zmieniło. Nadal mnie nienawidzili, a nawet jeszcze bardziej. Dlaczego? Bo ja też uczestniczyłam w tym wypadku i jako jedyna przeżyłam. Naturalnie wzbudzało to podejrzliwość, nawet jeśli w rzeczywistości byłam niewinna. Dogryzali mi, robili podłe psikusy i obwiniali o śmierć rodziny. Zupełnie tak, jakbym miała jakiś wpływ na te wydarzenia. Postanowiłam zmienić szkołę. Moja mama dostała lepszą ofertę pracy w innym mieście, co było doskonałym pretekstem do przeprowadzki. Wiedziałam, że ucieczka niczego nie rozwiąże, ale pozostanie tu też nie. Bo jaki sens ma tłumaczenie się przed kimś, kto sam nawet nie próbuje zrozumieć? Dzisiaj wyjeżdżamy. Włożyłam już tylko słuchawki i wodę do bagażu podręcznego i zeszłam po schodach zostawiając swój pokój w zapomnieniu. Pokój, który wkrótce miał pozostać tylko wspomnieniem.
— Jesteś już gotowa? — zapytała mnie szatynka o szarych oczach. Moja mama była piękną wysoką kobietą. Byłyśmy do siebie nawet podobne. Szare oczy, ciemnoblond włosy. Tylko ja w przeciwieństwie do mojej mamy nie posiadałam pięknej sylwetki, gładkiej cery i idealnych proporcji w każdym calu ciała. Na moim nosie spoczywały okulary, sylwetka była raczej pulchna, a cera niezadbana. Postanowiłam to zmienić. Za niecałe dwa tygodnie zaczynały się wakacje, więc mama poprosiła szkołę o zwrócenie przedwcześnie mi świadectwa, abym zaczęła nową szkołę już od września. Nie miałam żadnych poprawek, więc było to możliwe.
— Tak — odpowiedziałam. — możemy już jechać.
Spojrzałam na swoje bagaże i rozejrzałam się wokół, żeby upewnić się, że wszystko wzięłam. Tak naprawdę po prostu nie chciałam spojrzeć w oczy rodzicielki. Nie chciałam tu zostać, ale czułam pewien rodzaj przywiązania do mamy, która była pewna, że żegnam się z tym wszystkim ze smutkiem. Nie chciałam, by widziała charakterystycznego wyrazu ulgi i jednocześnie napływających łez z powodu tego, co mnie tu spotkało. Nawet jeśli mogła zinterpretować to inaczej, mogła przecież domyślić się.
— Jesteś pewna że na pewno chcesz tej przeprowadzki? — zapytała. — zostawiasz tutaj wszystkich przyjaciół i swoje życie na zawsze. Już tu nie wrócimy.
Moja mama nic nie wiedziała. Nie miała pojęcia, że Leeds zniszczyło mnie doszczętnie. I wszyscy ci, którzy mieli być przyjaciółmi okazali się śmieciami, które wolały mnie dobić niż pomóc. Chciałam tej przeprowadzki już od dawna, a śmierć Sophie była utwierdzeniem w przekonaniu, że już nie mam tu czego szukać. Nie chciałam tu zostać. I tak wszyscy na każdym kroku mi to powtarzali. Nikt cię tu nie chce.
— Tak — powiedziałam. — jestem tego pewna. Cieszę się, że możesz rozwijać się. Leeds to dziura, tutaj by ci się to nie udało.
Skinęła głową. Liczyła chyba na inną odpowiedź. Nie zastanawiając się już więcej, ruszyłyśmy do samochodu. Włożyłyśmy swoje bagaże do bagażnika i na tylne siedzenie. Moja mama usiadła za kierownicą, a ja na miejscu pasażera. Wyruszyłyśmy w trasę. Założyłam słuchawki, fotel rozłożyłam o sto osiemdziesiąt stopni i zamknęłam oczy.
Gdy się obudziłam było już ciemno. Spojrzałam na godzinę w telefonie. 16⁴⁹, przespałam dobre sześć godzin. Za jakieś kilka godzin miałyśmy być już na miejscu. Domyśliłam się, że już pewnie przebiłyśmy się przez największe korki, więc cel był bliżej niż dalej. Miałyśmy zamieszkać u nowego partnera mamy. Nie znałam swojego taty. Zmarł rok po moich narodzinach. Od tamtego czasu mama szukała nowego partnera, ale żaden nie chciał kobiety z dzieckiem. Kilka miesięcy temu udało jej się w końcu poznać z Lucasem. Miał on syna, starszego ode mnie o trzy lata. Nie chciałam tam zamieszkać. Nie miałam jeszcze okazji, by się bliżej z nimi poznać. To się miało zmienić jeszcze dziś wieczorem. Do tej pory nie byłam szczególnie towarzyska i unikałam ludzi jak mogłam. Zamiast iść na imprezę wolałam zaszyć się pod kocem z czekoladą i książką. Nienawidziłam sportu, więc na wfie nie ćwiczyłam. Przez ostatnie półtorej miesiąca na szczęście przez złamaną nogę i miliony siniaków na ciele nie musiałam. Jak do tego doszło? Cóż, można powiedzieć, że spadłam ze schodów. Można też powiedzieć, że ktoś mi w tym pomógł.
×××
— Cassy, wstawaj — usłyszałam. — już jesteśmy.
Nieprzytomnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się wokół siebie. Za szybą samochodu roztaczał się dużych rozmiarów dom. Na dworze panowały prawie egipskie ciemności, więc podświetlony budynek znacznie się odznaczał na tle pozostałych. Spojrzałam na rodzicielkę, która skinęła głową w kierunku bagaży. No tak. Miałyśmy tu zamieszkać. Wyszłam z auta i skierowałam się w stronę bagażnika. Wyjęłam z niego swoją walizkę, a moja rodzicielka poszła w moje ślady. Stanęłyśmy przed drzwiami i zadzwoniłyśmy. Po chwili otworzył nam wysoki, zadbany mężczyzna. Miał czarne włosy, szare oczy i dobrotliwy uśmiech. Ten uśmiech mówił o nim wszystko. Moja mama od razu wtuliła się w niego, co facet odwzajemnił.
— Ty musisz być Cassandra — zwrócił się do mnie. Wow, ktoś mnie w końcu zauważył. — ja jestem Lucas. Będę twoim ojczymem, mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzujesz. Ludzie tu są bardzo przyjaźni, więc w to nie wątpię. A ty nie wyglądasz na zbyt problematyczną osobę.
Wyciągnął w moim kierunku dłoń, którą mocno uścisnęłam. Uśmiechnęłam się szczerze, nie mogło być źle. Nie gorzej niż w Leeds. Po krótkiej wymianie zdań weszłyśmy z mamą do środka. Lucas zaczął oprowadzać nas po domu tłumacząc, co gdzie jest i jak się poruszać po tym wielkim domu, żeby się nie zgubić. Niezbyt się angażowałam w to, co mówi. Byłam zbyt pogrążona we własnych myślach. Po jakimś czasie jednak odkryłam, że od razu po wejściu rozciągał się korytarz, na którego końcu na lewo była kuchnia połączona z salonem i łazienka. Po drugiej stronie zaś prowadziły schody, gdzie pewnie były sypialnie. Kuchnia i salon były utrzymywane w jasnych tonach. Na lewo od dużego wejścia bez drzwi stała kuchenka z kilkoma szafkami, a w samym rogu zajmowała miejsce lodówka. Idąc w głąb pomieszczenia znajdowała się jadalnia, na środku której stał stół i krzesła. Jeszcze dalej stała kanapa z małym stolikiem i fotelami po drugiej stronie. Wszystko było w kolorze beżu i jasnego drewna. Łazienka była stosunkowo niewielka. Na prawo od wejścia stała umywalka, nad którą wisiało lustro. Tuż obok stała pralka, naprzeciw której była kabina prysznicowa. Pomiędzy stał sedes. Łazienka była utrzymana w barwach chłodnej bieli i błękitu.
— James! — krzyknął Lucas, kiedy skończył oprowadzanie nas po pierwszej części budynku. Po schodach zszedł czarnowłosy chłopak o zielonych oczach. Spojrzał najpierw na ojca, później na moją mamę i w końcu na mnie. Na sam koniec powrócił spojrzeniem do swojego ojca. — zaprowadź Cassy do jej nowego pokoju. Zadbaj, aby się czuła jak u siebie.
Nie mial pojęcia, o czym mówił. Chłopak skinął głową. Spojrzał na mnie, wziął ode mnie walizki i ruszył na górę. Poszłam za nim. Zaczął kierować się na prawo. Otworzył ostatnie drzwi. W środku pokój był całkiem pusty. Ściany były białe, a jedynym elementem były panele z ciemnego drewna.
— Ojciec stwierdził, że da ci wolną rękę — wyjaśnił. — po meble i inne tego typu rzeczy wybierzemy się jutro lub jak chcesz jeszcze dzisiaj. Do tego czasu śpisz u mnie. Pokój tuż obok. Pierwsze drzwi na lewo to łazienka, a drugie to sypialnia naszych rodziców. Pytania?
— Nie, dzięki — odpowiedziałam. Ostatni raz rozejrzałam się po pustym pokoju i ruszyłam za czarnowłosym. Czeka mnie całkiem nowe życie. I po raz pierwszy od dawna, czułam się naprawdę dobrze.
KAMU SEDANG MEMBACA
A veil of lies
Fiksi RemajaCassandra Carter po wydarzeniach z rodzinnego miasta zaraz po wypadku przyjaciółki i jej rodziny wyprowadza się wraz z matką. Buduje nową wersję siebie przekonana o tym, że już nigdy nie spotka swoich poprzednich oprawców. Przeżywa jednak rozczarowa...
