Za tydzień kończy się szkoła a ja właśnie siedzę na przystanku z myślą że chcę pojechać jak najdalej na jakieś zadupie w którym nikt mnie nie znajdzie słuchając mojego ulubionego wykonawcy: Nirvany. leciała właśnie jedna z bardziej lubianych przeze mnie piosenek sappy wziełam telefon żeby upewnić się że to ta piosenka, tak jak podejrzewałam to była ona...
Do przyjazdu autobusu pozostało 3 minuty pomimo tego autobus stał już na przystanku czekając aż do niego wsiądę.
jak zwykle z tą naszą komunikacją-pomyślałam
weszłam środkowy wejście i usiadłam przy oknie. autobus ruszył.
Nic się nie działo o prócz tego że trochę rzucało, przejechałam może z 5 przystanków aż autobus się gdzieś zatrzymał nie obchodziło mnie za bardzo kto wsiada a kto wysiada patrzyłam tylko przez okno czasami spoglądając w telefon. Nie nawidziałam miasta w którym mieszkałam było to dosyć duże miasto w którym nie można było odetchnąć, autobus się zakołyszał a dzwi się zamknęły patrzyłam się teraz w telefon gdy usłyszałam że ktoś coś do mnie mówi weszłam w spotify i zatrzymałam muzykę
-wolne?-spytała osoba
-taa-odpowiedziałam dalej wpatrując się w telefon.
Chciałam spowrotem włączyć muzkę więc znowu weszłam w aplikację jednak poczułam że ktoś mi się przypatruje podniosłam głowę i zobaczyłam że siedzi koło mnie chłopak na oko w moim wieku i gapi mi się w telefon
-też słucham Nirvany-powiedział uśmiechając się do mnie miał krótkie ciemne włosy, tunele w uszach i przekutą wargę-tak w ogóle mam na imię Anthony, a ty?
-Y Spike...
-słuchasz rocka?
- taa
-o spoko a może chcesz poznać moich znajomych mamy takie fajne miejsce spotkań
w sumie co mi szkodzi mam tylko nadzieje że nic mi nie zrobi ale na wszelki mam przecież nóż i gaz pieprzowy
-Okej a gdzie jest te wasze miejsce spotkań?
-hmm to tajemnica, ale zaprowadzę cię tam
brzmi podejrzanie...
-o to nasz przystanek chodź wysiadamy-powiedział Anthony i pociągnął mnie za rękę
( Wiem trch krótki jak na pierwszy T_T ale będzie po prostu dużo tych rozdiałów)
