ROZDZIAŁ 1
Słońce rozpraszało za oknem coraz to większą ilość promieni, przy okazji, napastując moją twarz. Otworzyłam oczy, następnie zerknęłam na telefon — za dziesięć ósma!
— Szlag! — przeklinałam w myślach.
To nie była dobra noc. Ciągle myślałam tylko o High School, i ilu ludzi będę musiała sobie podporządkować. Cóż, nie jestem fanką chodzenia za kimś, wolę, jak to oni chodzą za mną. W poprzedniej szkole, w starszych klasach wydawało się to łatwym zadaniem, ale nie wszędzie w życiu jest kolorowo.
Zsunęłam się z łóżka i poszłam przygotować sobie śniadanie. Moi rodzice jeszcze się nie dobudzili, choć nie musieli, mieli na dziesiątą do pracy. A żeby ich to! Też tak chciałam.
Po wszystkim, w kompletnej ciszy ubrałam na siebie białą koszulę, dokładnie przypięłam wszystkie guziczki, zawiązałam krawat, by wszystko przypieczętować czarnym garniturem. Nie będę zakładała jakichś wyświechtanych sukienek; zawsze wyrażałam zdanie, iż garnitury prezentują się nadto bardziej elegancko od sukienek.
Będąwszy już w szkole, przywitałam się z innymi. Rzuciłam im po jakimś słodkim “cześć!”, ale w rzeczywistości, nie chciałam z nimi rozmawiać. Wszyscy gadali o jednym i tym samym, o zwykłym życiu gwiazd albo influencerów. Ja jestem lepsza, dlatego nie poświęcam krzty myśli tym wielmożnym celebrytom.
Gdy wszyscy zebraliśmy się na głównej hali, aby rozpocząć uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego, mównicę przepełniała pustka. Jeszcze nie zjawił się dyrektor, ale zamiast niego, wszechobecny szum rozmów. Ja jeszcze nie zdążyłam z nikim nawiązać kontaktu i odrobinę mnie to zmartwiło, jednak, Clara! To twój pierwszy dzień, jeszcze zdążysz się z kimś zaprzyjaźnić - tak sobie tłumaczyłam w myślach, dokładając do tego modlitwę, aby to była prawda. Nie znosiłam samotności, a przez większość czasu żyłam w jej uścisku, która odrobinę czasami poluzowała swe nieznośne sidła.
Z rozmyślań wyrwało mnie głośne…
— Dzień dobry, dzień dobry!
Wszyscy w pomieszczeniu zupełnie jak świece przygaszeni, skupili jedynie uwagę na dyrektorze.
— Więc.. witam was w nowym roku, serdecznie kłaniam się przed starszymi, ale i z większą uprzejmością, przed nowymi kolegami i koleżankami.
Nie kończył swojego przemówienia:
— Cóż.. nie ukrywam, iż do najgorszych szkół nie należymy, lecz nie bójcie się, nowi! Przede wszystkim liczą się wasze umiejętności i wiedza, te oba elementy będziecie u nas rozwijać przez następne lata.
— … ale i oczywiście się dobrze bawić!
Cała hala przyjęła to z ogromnym, nieudawanym entuzjazmem, a ja nadal siedziałam cicho i słuchałam.
— Tak, to prawda, szkoła organizuje masę imprez, ale to tylko za wasze dobre wyniki w nauce! — Dyrektor nie udawał przy tym krzty ironii, a reszta się zaśmiała.
Dalej dyrektor omawiał sprawy organizacyjne, ubioru — szkoła miała własne mundurki, co mnie ucieszyło, nie będę marnowała czasu na dopasowanie każdego ciuchu z rana. Poza tym, wspominał coś tam o systemie oceniania i innych bzdetach, a mnie znużyło.
— Dobrze — dodał na zakończenie — odpocznijcie ten jeden dzień i widzimy się gotowi jutro!
Tym sposobem cały tłum uczniów radośnie wstał i udał się w kierunku wyjścia. Przepychałam się przez spory ścisk, tak naprawdę musiałam jeszcze psychicznie się przygotować na jutro i nie miałam ochoty dłużej siedzieć w, co prawda, ładnie zrobionej sali.
YOU ARE READING
Przeciwstawne Żywioły
Teen FictionClara to silna, niezależna dziewczyna, która wkracza w nowy rok szkolny z determinacją, by zdobyć szacunek i pozycję w prestiżowej szkole w Nowym Jorku. Jej niechęć do podążania za tłumem i pragnienie, by inni dostosowywali się do niej, stawia ją w...
