Brunetka Wstała z rana, zmęczona nie przespaną nocą, tak mogła iść spać jednak, co to za noc nie spędzona na ciągłym czytaniu komiksów o jej ulubionych bohaterach z Marvela, którzy głównie byli x-menami. Oh jak ona pamiętała jeszcze kiedy obiecała sobie że jak dorośnie to poślubi Scotta Summersa.
-Jedenastoletnia ja byłaby zawiedziona Renessme powiedziała lekko zachrypniętym głosem, który towarzyszył jej z rana.
Podeszła do białej komody, która była ładnie zbudowana, jednak oczywiście jak to ona musiała coś w niej zmienić więc po bokach namalowała różowe Lilię, ponieważ uważała że trochę koloru nie zaszkodzi, miała jakiś talent do malowania jednak nie był on zapierający wdech w piersiach. Nie malowała źle jednak też nie można było tego nazwać czymś wybitnym.
Otwierając szufladę wyciągnęła z niej bieliznę a potem podeszła do szafy, gdzie trzymała swoje ubrania, zdecydowała się na zwykłą bluzkę na ramiączkach w kolorze zgniłej zieleni, oraz na dzwony. Od kąd pamiętała zawsze miała problem z wyborem jej stylu, nigdy nie wiedziała jak chciała się ubierać, i pewnie do dzisiaj miała by ten problem gdyby nie to że jej przyjaciółka którą poznała kilka dni po jej przeprowadzce z sierocińca do nowego domu. Ubrała się w jej wybrane ubrania, i zaraz po tym poszła szybko a wręcz prawie biegła do łazienki.
Wyszła z pokoju i poszła szybko, a wręcz pobiegła do łazienki, która wiecznie była zajęta ponieważ była jedną na cztery osoby w domu, jej dwójka rodzeństwa zawsze spędzała tam sporo czasu, też jak ona sama. Więc zawsze była ona zajęta i wydawało się że mijały wieki zanim się zwolni. Nie było też to zdziwieniem dla Renessme że już po pięciu minutach przebywania w łazience usłyszała pukanie w drzwiach.
-Jeżeli ta łazienka się zaraz nie otworzy osobiście wywarze drzwi!-Krzyknął jej przybrany brat Zyran. Zyran był brunetem z oczami w kolorze brązu, posiadając metr 78 wzrostu, był obecnie wystarczająco sfrustrowany przez to że czekał już drugi raz z rana aż łazienka będzie wolna.
-Trzeba było zająć ją przede mną teraz to nie mój problem!-odkrzykneła Renessme która się podśmiechiwała, poranki zawsze tak wyglądały, jej młodsza przybrana siostra Hazel zajmowała łazienkę pierwsza, Zyran wtedy stwierdzał że nie chce mu się pilnować kolejki więc szedł na śniadanie, a w tym czasie ona zajmowała łazienkę.
-Pośpiesz się! Ja też mam lekcje!-odkrzyknoł
-ugh, Chwila!-Krzykła, Wzięła parę rzeczy do jej pokoju, bo stwierdziła że tam również może je wykonać i zwolniła mu miejsce w łazience
Poszła do pokoju, podpinając prostownicę do prądu, która już po kilku sekundach była nagrzna, wyprostowała swoje włosy, patrząc w lustro, gdy skończyła odpieła ją od prądu, i podeszła do lustra, musiała przy nim usiąść by nałożyć makijaż.
Nałożyła lekki makijaż, nie była fanką malowania się, uważała że jest jej potrzebny jakiś mocny makijaż, sama też nie była fanką takiego malowania. Lekki makijaż jakieś proste ciuchy, czytanie komiksów z Marvela które podkradała jej przydoniemu bratu bo zawsze je chciała ale nigdy nie było ją na to stać i życie było piękne, i oczywiście jeszcze jakieś dobre jedzonko.
Niestety życie nie zawsze mogło tak wyglądać, spojrzała na godzinę i zorientowała się że miała jeszcze 20 minut, więc zeszła na dół, gdzie znajdowała się jej młodsza przybrana Siostra Hazel
Hazel posiadała czarne długie włosy, z również brązowymi tęczówkami, z bladą cerą, Była od niej młodsza o rok.
-Renessme nie bierzesz śniadania?-Hazel zapytała, kiedy zauważyła jak jej przybrana siostra kieruje się do drzwi.
-nie, zjem coś u Eleny- Renessme powiedziała spoglądając na jej młodszą siostrę
-Jesteś pewna kochanie?-I o to odezwała się jej matka adopcyjna Miranda, była w okolicach czterdziestki, posiadała czarne włosy, również bladą cerę jak jej córka, ogułem były do siebie podobne więc Renessme gdy pierwszy raz tu była pomyślała że Hazel jest mini wersją Mirandy.
-Nie Mirando nie jestem głodna-Renessme powiedziała szybko ubierając jej conversy a po tem wychodząc, i poczuła jak się zapada z zażenowania, nigdy nie potrafiła nazwać swojej matki adopcyjnej jej matką, nie wiedziała czemu, ale czuła do niej dystans, nie chodzi o to że była wrednym bachorem który został zabrany z sierocińca i nie potrafił nawet pokazać wdzięczności. Była wdzięczna i to bardzo jednak czuła dystans, miała z jej przybranym rodzeństwem dobre relacje jednak z ich matką było inaczej, nie potrafiła się na nią otworzyć, może powinna lecz było to dla niej trudne.
Renessme ruszyła dalej, drogą do szkoły, nie chciała tam za bardzo iść, ale trzeba było, nie miała też jakiś najgorszych zajęć dzisiaj więc stwierdziła że nie ma po co narzekać. Również nie mogła się doczekać aż zobaczy swoją przyjaciółkę.
Renessme dotarła do szkoły po piętnastu minutach, ruszyła do swojej szafki wkładając tam niepotrzebne rzeczy które były tylko dodatkowym bagażem, rozejrzała się po korytarzu a po tem w stronę wejścia czekając na jej przyjaciółkę która pojawiła się chwilę po tym z Drugą dziewczyną o ciemniejszej karnacji.
-Elena w końcu jesteś-Renesme powiedziała uśmiechając się, Elena Gilbert dziewczyna której zawdzięcza uratowanie jej z kłopotów stylowych, Renessme zawsze pdobal się Styl Eleny ale nigdy nie wiedziała czy będzie jej pasować więc gdyby Elena jej nie namówiła to pewnie by teraz nadal miała problem i zmieniała jej styl ubioru co kilka tygodni wydając tone pieniędzy na różne ciuchy które puźniej nawet razem nie współpracowały
-Renessme stęskniłam się-Bonnie powiedziała, faktycznie nie widziała się z Bonnie dość długo, trochę z winny Renessme bo nie była w chumorze na wychodzenie z domu gdziekolwiek i z kimkolwiek
-tez się stęskniłam-Powiedziała Renessme a po tem spojrzała na Elene
-Jak się czujesz?-Zapytała się patrząc na jej przyjaciółkę
-Jest okej, dziękuję-Elena powiedziała jednak, Renessme domyślała się że nie było okej, jednak nie była pewna czy powinna się dopytywać więc na razie zostawiła ten temat na kiedy indziej jednak musiała z nią o tym porozmawiać.
Po chwili również dołączyła Caroline która co prawda nie zwróciła uwagi na Renessme, sama nie przejęła się tym za bardzo, ona z Caroline lubiły się jednak nie były z sobą jakoś bardzo blisko.
Gdy Caroline poszła, Renessme ruszyła z Eleną i Bonnie na zajęcia, które właśnie wtedy powinny mieć. Renessme nie była podekscytowana tym faktem że pierwszą lekcją jaką miały to historia, jednak puźniej miała Hiszpański co już było polepszaniem humoru dla niej ponieważ uwielbiała ten język, jednak nadal nie mogła się doczekać aż ten dzień się skończy i będzie mogła w końcu wrócić do domu.
YOU ARE READING
Zraniona
FanfictionSiedemnastoletnia Renessme od dziecka zawsze posiadała talent do pakowania się w kłopoty, nie potrafiła usiedzieć na miejscu i była ciekawska, cóż właśnie to zaprowadziło ją do miejsca tam gdzie jest. Przez 11 lat przebywania w domu dziecka, oraz ro...
