Kolejny dzień z dala od domu. Kolejny dzień życia w obcym kraju. Kolejny dzień z dala od rodziny, przyjaciół. Ile już czasu minęło? Ciężko powiedzieć. Trudno stwierdzić jak szybko on płynie.
Każdy dzień jest taki sam. Ten sam strach. Ten sam niepokój. Wiedział, że ucieczka nie była dobrym wyjściem. Ale czy w takim przypadku jest szansa na jakąś inną opcję? A to wszystko po to, żeby uciec od rzeczywistości i mieć złudne wrażenie bezpieczeństwa w innym miejscu. Ale czy to jest w ogóle możliwe w tych czasach?
Co jeżeli on znowu zaatakuje? Jest przecież nieobliczalny i zdolny zrobić wszystko dla władzy. Nie zna litości ani współczucia. Nie cofnie się przed niczym. Jest prawdziwą definicją potwora.
- Gabi, słyszałeś co ja do ciebie powiedziałam? – zapytała dziewczyna.
Gabriel ocknął się leniwie z transu. Podniósł powoli oczy na twarz siostry, która szła obok, patrząc na niego ze zmartwieniem wypisanym na twarzy.
- Przestań – warknął na nią.
- Co? – zapytała zdezorientowana.
- Nie patrz na mnie z litością – powiedział, po czym przyśpieszył kroku.
Siostra Gabriela milczała chwilę, niepewna co odpowiedzieć.
Chłopak westchnął. Zastanawiając się chwilę, zrefleksował się, pytając:
- Co mówiłaś wcześniej ?
- Pytałam czy wiesz o której mama dziś wraca.
Mama Gabriela i Klary była artystką – jeszcze kiedy byli w Polsce, posiadała własną pracownię, gdzie malowała, a następnie sprzedawała obrazy. Jednak odkąd mieszkają w Anglii, a dokładniej na obrzeżach Londynu, pracuje jako kasjerka w sklepie spożywczym.
- Trochę później niż zawsze. Mówiła, że jakoś o 19:00.
W ciszy doszli do swojego mieszkania. Żyli w zespole bloków mieszkalnych, który układał się w literę U, zbudowany z trzech budynków. Rodzina mieszkała w tym środkowym.
Po chwili Klara i Gabriel znajdowali się na klatce schodowej. Ich mieszkanie znajdowało się na najwyższym piętrze, czyli trzecim (blok był dosyć niski).
Gabriel wyciągnął klucze z kieszeni, po czym razem z siostrą wszedł do środka. Ich dom nie był za duży, jednak w miarę funkcjonalny. Wchodząc do przedsionka, po prawej widać było wielką szafę na całą ścianę, a po lewej małą szufladę na buty oraz drzwi prowadzące do łazienki. Idąc w głąb mieszkania, widniała mała kuchnia połączona z salonem, w którym spała mama rodzeństwa. Kuchnia mieściła się na lewo, gdzie była mała kuchenka i kilka szafek, a na prawo widniała duża kanapa, nad którą wisiał mały telewizor, oraz drzwi do kolejnego pokoju. Wcześniej wspomniane drzwi były sypialnią nastolatków. Znajdowały się tam dwa łóżka po dwóch stronach pokoju razem z niewielką szafą pomiędzy. Jak na obecne czasy, pokój był bardzo skromny.
Klara i Gabriel ściągnęli buty i ruszyli w stronę kanapy. Wykończeni po całym dniu, usiedli na niej ze zmęczeniem.
Gabriel zamknął oczy, rozkoszując się ciszą. Jego rodzina dobrze wiedziała, że ją kochał. Miał wtedy czas zastanowić się nad wszystkimi sprawami, które jego mózg tak uparcie wypychał. Próbował się skupić nad tym wydarzeniem, przez które wszystko się zmieniło. Analizował je już setki razy, mimo wszystko nie zaprzestawał myśleć.
- Gabi – odezwała się Klara, przerywając błogą ciszę. – Mów do mnie.
- Co mam do ciebie mówić? – spytał zirytowany chłopak z nadal zamkniętymi oczami.
Poczuł, że kanapa się ugina, co oznaczało, że jego siostra się poruszyła. Gabriel już wiedział co to wszystko oznaczało. Średnio raz dziennie albo Klara, albo jego matka siadały koło niego, przeprowadzając mu wywiad. Nienawidził tych rozmów. W ogóle nie lubił rozmawiać.
- Powiedz mi w końcu jak się czujesz.
- Zajebiście – odpowiedział sarkastycznie.
- Ale ja mówię tak na serio, Gabriel. Odkąd przyjechaliśmy do Anglii, jesteś naburmuszony bardziej niż zawsze. Chodzisz albo zły, albo przybity. Wiem, że tamta sytuacja źle na ciebie wpłynęła, dlatego porozmawiaj w końcu ze mną. Martwię się. I nie tylko ja, ale mama też.
Słyszał, że Klara była przejęta. Wiedział, tak bardzo dobrze wiedział, że one się o niego martwiły. Chciał powiedzieć siostrze wszystko co mu leży na sercu. Chciał powiedzieć jej o tej sytuacji, przez którą nie mógł spać w nocy. Jednak zamiast tego powiedział:
- Japierdole, dacie mi wreszcie spokój? Zawsze jestem zły, bądź obrażony na cały świat. Dobrze o tym wiesz. – wypalił, otwierając oczy.
Mimo tego, jak bardzo chciał to wszystko powiedzieć, nie mógł tego jej zrobić. Wtedy i Klara, i mama straciłyby nadzieję, ale przede wszystkim znienawidził by jego.
- Owszem, zawsze masz swoje humorki, ale nie aż takie. Co się tam stało? Co cię tak męczy, Gabi? – zapytała błagalnie, łapiąc go za ręce, które miał założone na piersi.
- Okres mam – mruknął sarkastycznie.
Klara zabrała gwałtownie ręce od brata. Wyglądała na bardzo urażoną. Gabriel poczuł ukłucie w piersi z powodu poczucia winy.
- Zrobię obiad – szepnęła wypruta z emocji, po czym odwróciła się w stronę kuchni.
Gabriel przejechał dłonią po twarzy zrezygnowany. Nie chcąc dużej irytować i smucić siostry, poszedł do ich sypialni. Zamknął drzwi i poszedł położyć się na wznak na łóżku.
Zamknął oczy, a wspomnienia uderzyły w niego ze zdwojoną mocą, przez rozmowę z siostrą.
Dym, wrzaski i wszechobecnie wyczuwalne przerażenie ludzi. Nie było wiadomo czy kulka, która leci, trafi w ciebie czy osobę obok. Czy trafi w głowę, czy w nogę.
Wojna jest najgorszą rzeczą, jaka może przydarzyć się ludzkości. Ludzie giną na rzecz czyjegoś wymysłu. Gabriel nie rozumiał jak ludzie w średniowieczu mogli zachwycać się brutalnymi bitwami.
Wiedział, że nie zapomni tego wieczoru, kiedy...
- Gabi, Camila do ciebie!
Kurwa.
