rozdział 1

22 3 2
                                        

Dursleyowie byli na niego wściekli. Musieli odebrać go ze stacji tydzień wcześniej. Harry był równie wściekły. Przez decyzję podjętą przez Dyrektora Hogwartu nie został na zakończeniu roku. Dumbledore stwierdził, że
w związku z tym jak zakończył się Turniej Trójmagiczny, tak będzie dla niego lepiej.

- Chłopcze! - warknął Vernon. - Marsz do swojego pokoju i masz z tamtąd nie wychodzić póki cię nie zawołamy.
- Tak wuju - odpowiedział Harry i powłóczył się na górę.

Potter westchnął, odłożył swoje rzeczy na małe, stare łóżko i usiadł obok. Po chwili stwierdził, że nic mu nie da rozmyślanie o śmierci Cedrica, lepiej będzie gdy zacznie robić letnie prace domowe. Zasiadał właśnie do niewielkiego biurka, które mieściło się w rogu pokoju. Nie zdążył nawet wyciągnąć potrzebnych mu materiałów, gdy usłyszał głos ciotki wołającej go na dół. Po zejściu polecone mu było przygotowanie kolacji. Niestety posiłku ,, nie starczyło " dla niego, chodź widział jak jego kuzyn Dudley je potrójną porcję. Po sprzątnięciu po swoich krewnych stwierdził, że idzie się przejść. Włóczył się po ulicach Surrey parę godzin i wyczerpany wrócił do domu.

Tak mijały kolejne dni. Harry schodził na dół tylko po to żeby gotować jedzenie dla wujowstwa i po nich sprzątać. Czasami zostawało dla jego kilka resztek. W międzyczasie zdążył odrobić wszystkie zadane wypracowania, nawet te z eliksirów! Myśli o śmierci Puchona nawiedzały go każdego dnia, a w nocy męczyły go koszmary o odrodzeniu Voldemorta. Spacery po ulicach sąsiedztwa również nie przynosiły już mu takiej ulgi. Znał już każdy zakątek Privet Drive i okolic. Stwierdził, że musi zmienić otoczenie.
Z tym postanowieniem zamachnął się różdżką (którą nosił zawsze w kieszeni spodni ) i po paru sekundach przed nim stanął niebieski dwupiętrowy autobus. Upewniwszy się że jego blizna jest zakryta wsiadł do pojazdu. Zapłacił dziwnemu chłopakowi za przejazd parę sykli, które znalazł w spodniach i podał mu adres do którego chciał pojechać- dziurawy kocioł. Z tamtąd zamierzał pójść na pokątną. Usiadł na łóżku które chyba zastępowało krzesła i Błędny rycerz ruszył. Z prędkością światła autobus jechał po Londynie, nie wjeżdżając ani razu w samochody i budynki, które magicznie się przed nim rozstępowały. Pojazd gwałtownie zahamował, przez co Harry miał bliskie spotkanie z oknem naprzeciwko. Dziwny chłopak oznajmił, że są na miejscu, więc Potter szybko wysiadł i przeszedł przez pub, starając się nie zwracać na siebie zbędną uwagę . Wystukał odpowiednią kombinację i przejście na magiczną ulice się otworzyło.

***

Szybkim krokiem skierował się do Gringotta , mijając po drodze kilku czarodziejów. W banku
podszedł do goblina.

- Dzień dobry - przywitał się grzecznie Harry. - chciałbym wypłacić pieniądze ze skrytki i przejrzeć moje należności.
- Dzień dobry - mruknął Gryfek. Proszę za mną.

Goblin zaprowadził chłopaka do gabinetu i usiadł przy biurku. - Do takiego spisu potrzebujemy twojej krwi- powiedział Gryfek. Mozna również zrobić test na dziedzictwo za odpowiednią opłatą- Harry kiwnął głową , a Goblin podał mu sztylet, którym chłopak naciął palca.Kropla cieczy upadła na pergamin i po chwili zaczęły się pojawiać litery.

- Panie Potter, zaczniemy od Pańskich skrytek. Oprócz skrytki powierniczej, na którą pańscy rodzice za życia wpłacili 500 000 galeonów. Skrytka ma pokryć wszelkie wydatki do zakończenia nauki w Hogwarcie. Oprócz tego ma Pan również skrytkę rodzinną Potterów, na której się znajduje ponad 3 miliardy galeonów, oraz posiadłości tutaj ma pan listę.

-Rozumiem, dziękuję odpowiedział Potter.
Może się do jakiegoś pojadę w te lato- myślał , przeglądając listę. Apartament w Polsce, Dom we Włoszech i mieszkanie w Niemczech na początek brzmią dobrze.

Po chwili oboje skierowali się do wagoników i zjechali do skrytki. Harry wybrał pieniądze i skierowali się spowrotem do gabinetu. Odebrał również kartę dzięki której mógł płacić w dowolnej walucie. Zapłacił za usługi i wyszedł.

***

Harry po namyśle stwierdził że nie ma sensu włóczyć się po ulicy pokątnej i swój krok skierował ku mugolskiej części Londynu. Chodząc po sklepach Potter kupował sobie różne rodzaje t- shirtów, bluz i spodni. Wybrał sobie również potrzebne kosmetyki a nawet kilka młodzieżowych magazynów. W końcu nigdy tak naprawdę nie miał własnych, nowych rzeczy. Zaszedł nawet do sklepu z elektroniką i kupił sobie najnowszego iPhone'a wraz z słuchawkami. Słuchając muzyki Harry udał się na obiad do pobliskiego fast fooda.

Scrollując po social mediach wyskoczyła mu oferta biura podróży. Kliknął w ogłoszenie i po chwili miał już kupione bilety do Polski na kolejny dzień. Zamierzał udać się do swojego apartamentu i pozwiedzać stolicę.

Po wyjściu z galerii skierował się do pobliskiego hotelu i wynajął pokój. Następnego dnia zamówił taksówkę na lotnisko. Po odprawie wsiadł do samolotu i poleciał.

Harry Potter ff Donde viven las historias. Descúbrelo ahora