Pewnego dnia Cassandra leżała na sofie w salonie w środku zamku i usłyszała ciężkie i głośne stukanie obcasów co oznacza kroki jej matki, Alciny Dimitrescu
Cassandra na ten dźwięk szybko usiadła i spojrzała w stronę dźwięków i zobaczyła wysoką i potężną postać matki
Matka spojrzała na nią szortkimi i zirotowanymi oczami po czym powiedziała szorstkim niezadowolonym tonem
-Co się tak gapisz, cassandro? Nie masz nic innego do roboty? Tylko leżysz i pachniesz, powinnaś pójść pobawić się z siostrami czy cos w tym stylu.
Mowi matka z zirytowanym głosem patrząc na cassandre stanowczo
-matko...ja po prostu zrobiłam to co kazałaś, mam zrobić coś jeszcze?
Mowi niewinna cassandra patrząc na matke lekko smutnymi oczami
-mhm, na pewno zrobiłaś, wszystko robią twoje siostry, powinnaś brać z nich przykład, Bela jest pracowitą i inteligentną dziewczyną, Daniela jest wesoła i zabawna, a ty? Jesteś ani to ani to, zawsze marudzisz i nic więcej.
Mowi wkurzona alcina
-ale-
-żadnych ale.
Przerywa alcina a Cassandra wydaje się bardziej załamana
