Tego dnia wstałam o 6:30 i naszykowałam się do szkoły
Wyszłam z domu z pośpiechem by zdążyć na autobus lecz nie udało się autobus odjechał przed moim nosem próbowałam go zatrzymać ale z marnym skutkiem musiałam iść na pieszo...
Gdy doszłam pod szkołę zauwarzyłam że nikogo w niej nie ma a wszystkie światła są zgaszone.
Postanawiam wejść do szkoły i zobaczyć co się stało nagle zatrzymał mnie ochroniarz
-Panienka nie wie że w szkole był pożar?
Fakt szkoła była zniszczona ale pożar?!
-Bardzo przepraszam nie wiedziałam
Miałam czas do następnego autobusu więc poszłam spacerem obmyślając to wszystko pod przystanek.
Tym razem zdążyłam na autobus gdy weszłam do autobusu zauważyłam kilka osób z mojej klasy w tym moją przyjaciółke Emme i chłopaka Jake'a
Oboje płakali lecz Jake próbował to ukryć zapytałam się co się stało a Emma odpowiedziała mi
-Przyszłam normalnie do szkoły gdy nagle zadzwonił alarm pożarowy. Spłonęły wszystkie moje rzeczy wraz z naszyjnikiem przyjaźni
Za to Jake powiedział
-Mi spłonął prezent dla ciebie
-Oh Jake dla mnie prezenty nie są ważne dobrze o tym wiesz
W tedy autobus zatrzymał się na naszym przystanku musieliśmy wyjść i tak zrobiliśmy
-To może chodźmy do mnie pogadamy trochę o tym
-jasne,odparła Emma
-A ty Jake? Spytałam
Dostałam w odpowiedzi tylko głuchą cisze
-Jake! Żyjesz?
-yyy tak co mówiłaś?
-O czym tak myślisz
-Bo mój prezent dla ciebie był bardzo wyjątkowy
-O powiesz mi to wszystko u mnie chodźmy
