1

35 0 3
                                        

Nałożyłam na usta krwisto czerwoną pomadkę, dopełniając tym swój ciemny makijaż. Pomadka idealnie pasowała do mojej krótkiej równie czerwonej sukienki. Nachyliłam się nad lustrem, ocierając krawędzie ust, tak, by pomadka za nie, nie wychodziła.

Było już późno, a na zewnątrz padał śnieg. Założyłam na siebie gruby płaszcz, pokryty czarnym futrem. Włożyłam na nogi także czarne, wysokie szpilki i byłam gotowa. Gotowa, aby zabić mój cel.

Pewnym krokiem wyszłam z apartamentu, łapiąc taksówkę, żeby pojechać do wyznaczonego klubu. Upewniłam się, że mam ze sobą pistolet, szybko rzucając okiem do mojej torebki.

Wyglądałam za okno samochodu, podziwiając wielką metropolię. Budynki pomimo późnej godziny wciąż tętniły życiem. Światła migały mi przed oczyma, wręcz mnie oślepiając. Dotarłam na miejsce po kilkunastu, długich minutach. Szybko zapłaciłam taksówkarzowi i skierowałam się w stronę klubu, idąc, całkiem, jak na wybiegu dla modeli.

Bez większych komplikacji, udało mi się wejść do klubu, gdzie momentalnie uderzył we mnie silny zapach najróżniejszych używek. Od razu zaczęłam iść w stronę baru, zamawiając tam jeden kieliszek czystej wódki. Wlałam alkohol do buzi, pozwalając mu wpłynąć do mojego organizmu.

Zabójczym wzrokiem, skanowałam pomieszczenie. Chciałam jak najbardziej wtopić się w otoczenie, dlatego zaczęłam tańczyć na parkiecie. Kręciłam biodrami w rytm muzyki, co jakiś czas rozglądając się dookoła. Uśmiechałam się cały ten czas, wyraźnie dobrze się bawiąc.

Czułam na sobie czyjeś przeszywające i bardzo intensywne spojrzenie. Uczucie bycie obserwowanej nie znikało nawet na moment. Wtedy dostrzegłam jego. Siedział na fotelu, obok swojego przyjaciela, pochylał głowę w bok, przyglądając się mi z małym uśmiechem na twarzy.

Lorenzo pieprzony Santana.

Cherry LipsWhere stories live. Discover now