Fiftieth.

920 65 10
                                        

Dedykowany @horansslut jeśli chcesz, żeby kolejny był dedykowany Tobie skomentuj :)

Dni mijały i mijały. Wszystko było okej. Żyło się wręcz jak w bajce.

Do czasu. No bo przecież kto mógłby się tyle nudzić? Byłoby za dobrze. A gdy jest za dobrze, wszystko wydaje się podejrzane. Przynajmniej powinno.

Minęło dokładnie czternaście dób, od dnia, w którym znalazłam Nialla na trawniku, do dziś, kiedy zaczęły się problemy.

Rano, schodząc na dół nie mogłam się spodziewać widoku jaki tam zastałam.

Kanapy, krzesła, stoły, kubki, talerze, miski i wszystko co tylko dało się zniszczyć, przewrócić, potłuc, wysypać, połamać, wylać i zdemolować zostało zniszczone, przewrócone, potłuczone, wysypane, połamane, wylane i zdemolowane.

Wszystko. A na wszystkim leżała kartka formatu A2 z wydrukowanym czcionką Times New Roman niewielkim napisem:

jesteś warta więcej niż myślisz, ari. do zobaczenia wkrótce :)

ps jestem bliżej niż myślisz

Bez podpisu, bez niczego, co mogłoby wskazywać autora tej niestandardowej przesyłki.

Szkoda czasu na opisywanie emocji, jakie mnie ogarnęły. Stanęłam jak wryta, a czas jakby na złość zwolnił.

Niech już coś się dzieje, proszę. Niech szyby w oknach wylecą wybite przez FBI, którzy od lat czekali aż człowiek, którego szukali da jakieś znaki życia, na przykład w postaci włamania się do domu płatnego zabójcy, zdemolowania jego salonu i zostawienie kartki, z dwoma zdaniami, których dziewczyna dziwnym trafem mieszkająca z tymże zabójcom nawet nie będzie chciała rozumieć. Albo niech chociaż zacznie padać deszcz.

Jak na złość pogoda była idealna.

Nie zapowiadało się na zdarzenie mające wyrwać mnie z dość niezwyczajnego transu, w który wpadłam. Aż tu nagle, jak gdyby nigdy nic wchodzi owy płatny zabójca i patrzy raz na swój salon, raz na mnie. Pewnie jest w podobnym szoku, co ja. Może dla niego też czas zwolnił i zaczął rozmyślać na nic nie znaczące tematy nijak mające się do sprawy. Jeśli można to nazwać sprawą. Chyba można.

Nie chciałam być pierwszą do odezwania się, ale siłą rzeczy byłam tu dłużej i powinnam ogarnąć to pierwsza. Już miałam zacząć mówić, ale nie zdążyłam.

- Co. To. Do cholery. Jest.

- Nie wiem - odpowiedziałam wiedząc, że to było pytanie retoryczne. - Myślę, że trzeba to zgłosić na policję.

- Nie. Nie ma opcji, żeby gliny o czymkolwiek wiedziały. Oni nie mogą nawet wiedzieć, że jest taki człowiek jak Niall Horan, rozumiesz? Ja dla nich nie istnieję - był stanowczy.

- Ale...

- Aria, tu nie ma ale. Za wszystko co zrobiłem powinienem być skazany na śmierć i to nie jeden raz - dopiero w ten sposób udało mu się mnie przekonać. Nie możemy ryzykować.

- W takim razie co powinniśmy zrobić? O co w ogóle może chodzić? - nie chciałam mówić, że się boję, ale tak było. - Niall... Wiesz kto to może być?

Zamknął oczy i skupił się.

- Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Zawsze. Wiesz, to rzeczywiście możliwe, że jesteś warta więcej niż myślisz. Wciąż nie rozumiesz? Oni cię szukają. Oni. Twoja rodzina. Prawdopodobnie wynajęli najlepszych detektywów w całych Stanach. Ale nie zdziwiłbym się gdyby poprosili o pomoc ludzi nazwijmy to... Spoza prawa. I myślę, że wyznaczyli miliony za podrzucenie cię całej i zdrowej do domu. I pytanie jest takie - nabrał powietrza w płuca, jakby chcąc odciągnąć chwilę powiedzenia tego, co ma na myśli. - Czy chcesz do nich wrócić?

Mętlik w głowie, szybko przelatujące myśli, brak skupienia.

Aria, myśl.

Co może się stać jeśli wrócę?

Będzie mi gorzej bez Nialla, ponieważ nie wiem jak i czemu, ale na pewno połączyła nas jakaś więź, pewnie będą mówić o moim "cudownym odnalezieniu" w przynajmniej trzech stanach, życie na sto procent będzie zupełnie inne i mogę powiedzieć już teraz, że gorsze. Oh, nie żeby nie było korzyści. Będzie o mnie głośno, co Zayn będzie mógł wykorzystać i zarobić. Super. Tylko po cholerę mu jeszcze więcej pieniędzy?

Ale zobaczę rodziców, rodzeństwo...

A jeśli zostanę?

Niall może mieć przeze mnie kłopoty. Ktoś mnie szuka, zapewne, żeby móc mnie "sprzedać" własnej matce i ojcu za jakąś niebotycznie wielką sumę. Jak długo mogłabym ukrywać się? I czy to nie sprawi, że policja namierzy Nialla? Nie mam zielonego pojęcia, co on robił w przeszłości, ale wiem jedno: aniołem nie był i to bardzo prawdopodobne, że masa ludzi chce jego śmierci. Na czele z FBI. Świetnie.

Rodzina prędzej, czy później pogodziłaby się, z tym, że mnie nie ma. Oh, jestem pewna, że jeśli chodzi o godzenie się, to to już mają za sobą, ale za jakiś czas w ogóle zapomną.

Dla nich liczy się kasa. Tak, ciężko mi to mówić o bliskich osobach, ale... Nie oszukujmy się. To czysta prawda.

W końcu to do mnie dotarło.

Oczywiście, że lepiej mi tutaj. Nigdy, nigdzie, z nikim nie było mi tak dobrze i spokojnie jak z (jak się domyślam) seryjnym porywaczem i mordercą.

Brzmi jak sarkazm. Ale cieszę się, że nim nie jest.

Muszę wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz. Właśnie stoję przed zdemolowanym salonem. Co będzie dalej, jeśli to dopiero początek?

Siekiera pod łóżkiem? Zagazowane powietrze? Zatrute jedzenie w lodówce? Jezu, nie wiem i nie chcę musieć się dowiedzieć.

"do zobaczenia wkrótce :)", mówił uroczy liścik, możliwe, że nie od skrytego wielbiciela, szkoda.

Tak, czy inaczej, czego bym nie zrobiła, moje życie wywróci się o sto osiemdziesiąt stopni, co dzieje się ostatnio dziwnie często.

Hmm, ciekawe czemu.

To całkiem ciekawe, że w tej chwili strach i inne emocje wyłączyły się. Ha, mam na myśli emocje do siebie. Nie bałam się, że coś może stać się mi, ale wciąż martwiłam się, czy Niall nie będzie mieć kłopotów.

Miałam tak już kiedyś?

Nie pamiętam.

Tylko, że teraz naprawdę nie powinnam o tym myśleć. Powinnam myśleć o tym, co do jasnej cholery powinnam zrobić?

Bo wiem jedno: Niall i ja, a przynajmniej ja, nie możemy siedzieć bezczynnie.

Hej! Przepraszam, że rozdział nie pojawił się jak zawsze w okolicach weekendu. No swoją obronę mogę powiedzieć jest dwa razy dłuższy niż zwykle! No i pięćdziesiąty! Czy tylko ja nie zauważyłam kiedy minęło pół stówki rozdziałów?

Ale przykro mi, bo osatatnio mało komentujcie :( proszę, jeśli masz chwilkę zostaw po sobie te kilka słów to daje ogromną motywację do pisania dalej!

No i zapomnialabym o jednym. Kto zrobił to wszystko?

Kocham Was!
Do następnego!

I May or May Not Be Your Mare // n.h. //plWhere stories live. Discover now