Kolejny raz usłyszałam gdy ktoś do mnie dzwoni.
-Jest 3 w nocy do jasnej cholery-mówię szeptem do siebie i przecieram oczy.
Znów dzwonek rozległ się po całym pokoju i tym razem odbieram.
-Ktoś zginął czy co?-odzywam się do słuchawki.
Z telefonu dobiega dziwne sapnięcie.
-Halo?-powtarzam.
Na komórce zaczął widnieć napis:
Połączenie zostało przerwane.
Niech to szlag. Ciskam telefonem o łóżko i zerkam przez okno. Drzewo,które rośnie tuż obok mojego pokoju wydaje się być groźniejsze niż zazwyczaj,gałęzie dotykają szyby. Dzisiejsza pełnia wypełnia cały mój pokój,wszystkie rzeczy są w blasku zimnego światła.
"Księżyc wie wszystko"
Nie wątpię w tą myśl,która przemknęła mi przez głowę. Księżyc naprawdę wie i widzi-wszystko.
Każdą naszą porażkę,załamanie,płacz i strach. Wszystko co ukrywamy przed słońcem. Siadam na skraju łóżka.
Przez ten telefon już nie zasnę.
Co to w ogóle miało być?
Jakieś żarty?
Jeśli tak to bardzo nieśmieszne.
Wstaję i postanawiam pójść do kuchni napić się wody. Rodziców nie było w domu więc ostatnio jest mały spokój,nie licząc pewnej rzeczy...
Zanim dochodzę do kuchni,słyszę pukanie do drzwi. Wiedząc co grasuje w wiosce,nie chcę ich otwierać. Tym bardziej w środku nocy.
Kolejne stukanie.
Puk.
Puk.
Puk.
Podchodzę do drzwi.Można powiedzieć, że narażam się na spotkanie z diabłem.
Uchylam lekko "wrota" do domu, lecz nikogo nie ma.
Ktoś sobie robi jaja albo mózg płata mi figle.
Zamykam znów wszystko na zamki i zasłaniam rolety. Może i wariuję, ale trudno.
Ja chcę jeszcze żyć.
Wyłączam światło w kuchni i biegnę szybko do pokoju z butelką wody w ręce.-To jest takie pokręcone!-rzucam słowa w powietrze i następnie upijam trochę wody. Przypominam sobie od razu o czerwonym pudełeczku w mojej torbie. Biorę papierosa,zapalam i zaciągam się dymem.
Myślę o tym co czeka mnie dziś w szkole.
Oprowadzanie nowej uczennicy. Cudownie. Zaciągam się znowu i patrzę się w górę na gwiazdy. Niebo oplecione czernią jest tak cholernie piękne, że mogłabym się w niej zatopić.
Moją wadą jest fakt, że w szkole udaję zupełnie kogoś innego, ale jako przewodnicząca szkoły wręcz muszę być idealna. Sztuczny uśmiech wszystko załatwia. Ważne jest by się uśmiechać.
Schodzę z parapetu i gaszę niedopałek, który rzucam gdzieś w krzaki.
Chcę już odejść od okna, lecz widzę pewną rzecz na trawie przy moim domu.
Koperta.
Przecieram oczy by się upewnić czy mi się to nie śni.
Ona nadal tam jest...
Biorę szybko telefon z łóżka i wciskam najczęściej wybierany numer. Po czterech sygnałach odbiera.
-Mamo.-przełykam ciężko ślinę.
-Eli? Co się sta...-przerywam jej.-Błagam bez pytań, proszę przyjedźcie z tatą jak najszybciej. On tu jest.-te trzy słowa wystarczyły by zrozumiała.
-Jedziemy. Będziemy dziś po południu.-słyszę jak mama ciężko oddycha.
Rozłączam się bez słowa.
Postanawiam znów podejść do krawędzi ściany i wyjrzeć.
Nie ma jej już.
Nie ma koperty.
~~~❥❥❥~~~
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział zainteresował was do dalszego czytania!
Do zobaczenia!:*
~J.
YOU ARE READING
Zdrobnienie zła
Mystery / Thriller17-letnia Elizabeth ma poukładane życie do czasu aż w jej małej wiosce nie powstaje armagedon. Tylko mieszkańcy Crown wiedzą o zbrodniach i o złu, które czyha tuż za rogiem. W czasie całego zamieszania przychodzi do uczelnii nowa uczennica. Czy nowa...
