Chodzę po korytarzach szkoły tanecznej, patrząc na te wszystkie dziewczyny które są lepsze w oczach moich trenerów. Tańczą w każdym możliwym momencie, to ich całe życie. Tak jak u mnie... Ale ja brałam to bardziej na poważnie niż one. Poprostu dostały dar.. a ja? Ja poprostu realizuje pasje i marzenia. Biore to na poważnie, zapisuje się na każde zawody, półkolonie, warsztaty jako pierwsza - aby zabłysnąć w ich oczach, czyli oczach moich trenerów. Bardzo miłych trenerów, ale wymagających - a za razem śmiesznych. Nie ma co na nich narzekać.
Właśnie jestem na półkoloniach tanecznych, stworzonych właśnie dla mojej grupy - najlepszej grupy w szkole pod każdym względem!
- Girls na sale! - zawołał rozbawiony pan Levi od hip hopu.
Wtedy cała grupa poleciała z prędkością światła na mniejszą sale.
- Wiecie może jak włączyć klimatyzacje? Strasznie tu duszno! - oznajmił pan Levi. - Ella! Gdzie jesteś?!
Ella pani która założyła naszą szkołe - wysoka, szczupła i dodatkowo nie była w 100% Amerykanką! Była pół Amerykanką i pół Hiszpanką, widać było to po jej kolorze skóry. Trenowała u nas waacking, high heels, jazz, noi oczywiście hip hop, który jako osoba w grupie turniejowej, musiałam trenować. Była współ trenerką naszej grupy razem z panią Lindą - jej ciocią - ale o niej porozmawiamy później.
- Już jestem! Co się stało? - powiedziała zaniepokojona pani Ella.
- Klimatyzacja nie działa.. A nie przeżyjemy tu bez niej. - oznajmił pan Levi.
- Naprawione! - pani Ella wykrzyknęła radośnie.
Mogliśmy wtedy zaczynać 6 trening półkolonii. Pan Levi zaczął łączyć swój telefon z głośnikiem, a reszta dziewczyn z grupy tańczyły na różne sposoby, powtarzały choreografie - a ja zapytacie? Siedziałam na podłodze blisko pana Leviego razem z moją przyjaciółką Nastią. Nasti była taką samą tancerką jak ja, dlatego bardzo dobrze się dogadywałyśmy. Gdy pan Levi włączył muzykę, wszystkie ustawiłyśmy się linie, a z tego stworzyłyśmy ustawienie szachownicy do rozgrzewki.
- Hop, Hop!! - krzyczał pan Levi podczas rozgrzewki.
Cały czas każdy z trenerów krzyczy podczas rozgrzewko-siłówki rzeczy typu: Dawajj! Nie poddawaj się!!! Mocniej!!! itp. Denerwowało mnie to już bo ja, dawałam z siebie jak najwięcej.
- Dobrze, przejdźmy do rzeczy. - oznajmił. - Zaczniemy od choreografii na pokaz z okazji zakończenia półkolonii. Skupcie się proszę, będzie ciężko. - mówił z lekkim uśmiechem.
- Fuck. - po cichu parsknęłam. Nienawidziłam hip hopowych ciężkich choreografii, mimo tego że byłam tancerką "hiphopową" która jeździła na zawody tylko w tym stylu, byłam zakochana w jazzie.
Pan Levi zaczął tłumaczenie ustawienia do choreografii:
- Madison, chodź do trzeciej lini. - powiedział w moją stronę, wskazując gdzie mam dokładnie stać.
Przytaknęłam, i po cichu poszłam na wskazane miejsce. Gdy nagle zaczął ustawiać pierwszą linie.
- Sophia, Emily, Grace, Lucy, Sarah, będziecie w pierwszej lini. - oznajmił.
Ehh naturalnie, ten sam skład "najlepszych tancerek" w naszej grupie.. Mimo, że nie lubie hip hopu, to uważam że umiem go tańczyć! Czemu nie stoje w pierwszej lini! Po tych myślach zemdliło mnie, przez zazdrość jaką w tamtym momencie czułam.
- Okey! Zaczynamy. Najpierw robimy krok w lewą strone, a później odbijamy się w prawo. - powiedział.
Po opowiedzeniu strategi jak ma wyglądać choreografia, zaczęliśmy ją tańczyć. Po przetańczeniu około pięć razy kawałka mocnej choreografii.
Nastąpił koniec zajęć.
- Obiad, kocham. - oznajmiłam do Nasti.
- RELUJE. - wykrzyknęła Nastia.
Zjadłyśmy sobie sałatkę z warzywami i kurczakiem. Była dobra, ale jak dla mnie za duża porcja lecz musiałam tyle zjadać bo moi rodzice, martwili się o to że na bawię się zaburzeń odżywiania.
- Matko! Już 15:50? Mam za 10 minut autobus! - krzyknęłam donośnie i wnet zerwałam się aby pozbierać swoje rzeczy i wybiec z restauracji.
- Dobra eloo!!!!! - krzyknęłam do Nastii i wybiegłam.
Biegłam na przystanek myśląc że moje mięśnie mnie bolą i chce skończyć z tańcem, ale coś mnie nadal trzymało - jakaś niesamowita wiara w to, że będę w to dobra. Nadjechał autobus prawie pusty, zajęłam swoje ulubione miejsce z samego przodu, aby obserwować kilkanaście wsi przez które przejeżdżałam, aby dojechać do swojego przystanku. Cała trasa trwa godzinę, w tym czasie słuchałam muzyki do układów które do tej pory na warsztatach miałam, aby zatańczyć je na sto procent na pokazie końcowym.
Mój przystanek. Nareszcie prawie w domu, mam odpoczynek do godziny 18:00 bo o 19:00 miałam casting na nowy sezon do grupy turniejowej, bardzo się stresowałam że się nie dostane, bo nie jestem enough.
VOCÊ ESTÁ LENDO
ŚWIAT OKIEM SŁABEGO TANCERZA
Ficção AdolescenteJak wygląda świat okiem nie dowartościowanego tancerza? Wszystkiego dowiecie się w książce mojego autorstwa, w której są zawarte moje własne przeżycia.
