Mam na imię Carmen pochodzę z Hiszpanii ale od trzech lat mieszkam w Anglii a dokładniej w Liverpoolu a wszystko dlatego że mój ojciec trzy lata temu zginął z niewiadomej przyczyny, poprostu któregoś dnia nie wrócił do domu po pracy a dwa dni później został znaleziony martwy, od tamtej pory mieszkam w raz z mamą u mojej babci która przygarnęła nas pod swój dach po całym zajściu a żebyśmy nie były same w tych trudnych chwilach. Od samego początku znalazłam przyjaciół, w nowej szkole byłam lubiana, trzymałam się głównie z Victorią i Emily były dla mnie jak siostry często mnie denerwowały ale i tak je kochałam , przezywały mnie Karmelka przez moje karmelowe oczy i bardzo brązowe i błyszczące włosy które w słońcu wpadały w lekki odcień rudego. Okolica w której mieszkam była dosyć spokojna tylko czasami słychać było imprezy sąsiadów ale nie były one aż tak głośne a żeby komu kolwiek przeszkadzały mi się nawet podobały i chciałam też w nich uczestniczyć ale nie próbowałam się tam wpychać, moje życie było tak spokojne że aż nudne, no bo codziennie to samo wstaje, ogarniam się, jem śniadanie, wychodzę do szkoły, wracam, robię lekcje, jem i idę spać no nudy.
Był poniedziałek początek codziennej rutyny jak zwykle wstałam i tak dalej. W drodze do szkoły zawsze spotykałam się z Emily ale tym razem musiałam isc sama bo jej się zachorowało. Jak zwykle kroczyłam w stronę szkoły gdy już weszłam wpadł na mnie chłopak przeprosił i zapytał mnie czy wiem gdzie jest klasa 2c i gdzie mają teraz lekcje, tak się akurat złożyło że szukał mojej klasy więc zaprowadziłam go tam gdzie ja również się kierowała była akurat lekcja chemii, ja siedziałam w drugiej ławce wraz z Victorią w środkowym rzędzie a on dwie ławki do tyłu, czułam jego wzrok na moich plecach ale zignorowałam to i zajęłam się lekcją. Po wszystkich lekcjach śpieszyłam się do domu bo miałam pomóc w czymś mamie ale nagle dogonił mnie nowy nieznajomy
-Hej sorry że się nie przedstawiłem ale byłem zestresowany w nowej szkole.
-Jestem Diego, a ty?
- Ja jestem Carmen miło cię poznać.
- Idziesz w stronę Mathew Street?
- Mieszkam w tamtych okolicach a co ty też?
- Dopiero od tygodnia ale i tak mi się bardzo podoba.
Okazało się że mieszkał on w domu po drugiej stronie ulicy więc przeszliśmy te drogę razem bardzo miło nam się rozmawiało, mówił o tym że zamieszkał tam z tatą ponieważ jego ojciec niedawno rozwiódł się z matką Diego ale wyglądał jakby nie wywarło to na nim większego smutku więc nie przeszkadzały mu moje pytania na jej temat, ale doszliśmy i rozstaliśmy się przed pasami i ruszyliśmy w swoje strony. W drzwiach czekały na mnie babcia i mama które widziały nasze pożegnanie i od razu zaczęły się wypytywać kim jest i zaczęły komentować go określeniami przystojny, idealny dla mnie i innymi tego typu. Powiedziałam im tyle ile sama wiedziałam czyli że ma na imię Diego mieszka z tatą po drugiej stronie ulicy że chodzi do mojej klasy i że przeprowadził się tydzień temu. Były zawiedzione moimi informacjami chyba spodziewały się czegoś w stylu że zaprosił mnie na randkę ale się pomyliły.
Poszłam do pokoju posprzątać jak moja mama nazwała "pocilga" czyli chlew moja mama często w rozmowach używa hiszpańskich słów na przykład gdy rozmawia z moją babcią która jest jej matką mówi często z Hiszpańskim akcentem "mamá" ona nie widzi nic w tym złego ale gdy na przykład rozmawia z jednym z sąsiadów próbując pożyczyć troche cukru do ciasta którzy za grosz nie umieją innych języków niż swoich rodzinnych i zamiast cukier usłyszą słowo "azúcar" to trochę dziwnie się patrzą i zastanawiają się co mają odpowiedzieć to jest to trochę dziwne ale my nie o problemach z porozumiewanie się mojej mamy. A więc wracając, sprzątałam gdy nagle do pokoju weszła moja babcia oznajmiając mi że mam gościa, więc wyszłam, w salonie siedział Diego. Moja babcia zaczęła proponować herbatę spoglądając na mnie z zadziornym uśmiechem jednak odmówiliśmy pozwalając Diego dojść do słowa.
- Chciałem się zapytać czy mogłabyś mnie trochę oprowadzić po mieście...
- Noo....
- A ale nie musisz jak nie chcesz!...
- Nie no mogę mam chwilę.
I wyszliśmy, babcia obserwowała wszystko z okna wydawać się nawet mogło że robiła zdjęcia ale nic nie mogłam zrobić niż iść szybszym krokiem.
Po drodze spotkaliśmy Victorie z jej nowym chłopakiem nie znałam jego imienia ale patrząc na to że Victoria zaraz się nim znudzi i go rzuci nie pytałam nawet. Diego był trochę zdezorientowany przypadkowym spotkaniem, ciągle patrzył na mnie tak jakby chciał coś powiedzieć jakby się czegoś obawiał, nie chciałam żeby mi tam zszedł wiec porzegnałam się i ruszyliśmy dalej. Po drodze prubowalam się dowiedzieć co go tak nie pokoiło ale nic nie chciał mówic, a ja nie chciałam na niego naciskać więc dałam mu spokój. Przez resztę drogi miło rozmawialiśmy ja pokazywałam mu moje ulubione miejsca a on te które mu się najbardziej podobały.
YOU ARE READING
Black Rose
Teen FictionŚmierć ojca była nie tylko tragedią ale i kluczem do odkrycia rodzinnych tajemnic...
