Prolog

127 2 0
                                        

Ból. 

Kiedy Alyssa Reed powoli otwierała zamglone oczy, czuła tylko tępy ból przeszywający jej głowę. Wydała z siebie jęk, gdy tylko nią poruszyła. Ponownie zamknęła oczy, a jej twarz wykrzywiła się w grymas. Poczuła, jak ból głowy narasta, jakby ktoś wiercił dziury w jej mózgu i nawet na moment nie chciał przestać żeby zrobić chwilową przerwę.

Instynktownie potarła skronie i przeczesała dłonią gęstą turkusową grzywę. Czując irytację, szarpnęła mocno włosy, mając nadzieję, że odwróci to uwagę od nieznośnego bólu. Reed zacisnęła zęby i usiadła na łóżku. 

Łóżko zaskrzypiało od jej lekkiego ruchu, a prześcieradła zaszeleściły, kiedy przeklęła pod nosem. Znowu otworzyła oczy. Na widok nieznanego pokoju jej umysł zaczął się skupiać. 

"Hę?" 

Jej niebieskie oczy biegały od lewej do prawej. Pokój był ozdobiony królewskimi aksamitnymi wykończeniami i złotymi ścianami. Po lewej stronie znajdowało się okno z eleganckimi białymi zasłonami, które zasłaniały poranne promienie słońca, a po prawej drewniane drzwi z misternymi kwiecistymi rzeźbami. 

 "Gdzie ja jestem?" 

Wymamrotała te słowa w lekkiej panice. Jej pokój na pewno nie został wyremontowany w ciągu jednej nocy. Wtedy jej wzrok zatrzymał się na sobie. Aksamitne prześcieradło, które wcześniej ją okrywało, zlepiło się na jej kolanach, odsłaniając jej raczej nagi wstyd. Zajęło to tylko ułamek sekundy, zanim pisnęła i chwyciła prześcieradło, by zakryć swoją nagą klatkę piersiową. 

Jej myśli przyspieszyły, próbując przypomnieć sobie, co wydarzyło się poprzedniej nocy, zanim w końcu poczuła zapach obrzydliwego zapachu wymiocin i alkoholu, który unosił się w pokoju. Poczuła, ból w żołądku. Żółć już miała podejść jej do gardła, kiedy nagle do jej uszu dobiegł cichy jęk. 

Jej głowa gwałtownie rzuciła się w kierunku dźwięku tuż obok niej, nie była sama. Jej reakcja była natychmiastowa. Alyssa wydała z siebie przenikliwy krzyk, jakby potwór podniósł swój paskudny łeb, by ją dręczyć. Natychmiast wyskoczyła z łóżka, ale jej chwiejne nogi doprowadziły ją tylko do lądowania na podłodze z boku łóżka na tyle, by ukryć jej nagość przed zdezorientowanymi piwnymi oczami, które należały do jedynej osoby, którą tak gardziła. 

Nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Spośród wszystkich ludzi na tej zapomnianej przez Boga planecie, ona obudziła się zupełnie naga obok swojego największego wroga — Sue Alvarez. 

Nie, to nie może się dziać. To tylko wytwór jej wyobraźni. Osoba siedząca i patrząca na nią półmasztowymi oczami była obecnością wywołaną przez chorą grę, w którą jej umysł uwielbia grać, by doprowadzić ją do szaleństwa. To tylko sen, a ona w końcu się obudzi. Ale jak bardzo się myliła, kiedy Alvarez otworzyła usta ze zmarszczonym czołem. 

„Reed Co ty do cholery robisz w moim pokoju?

Głos, który sprawiał, że tykała, głos, który sprawiał, że pękała przez całe ostatnie cztery lata, nie mogła być pomylona z jedną Allysą Reed. I to głupie pytanie dodało więcej faktów. Nie ma mowy, żeby to był jej pokój. 

Rodzaj elegancji, którą emanuje, nie będzie pasował do punka takiego jak Alvarez. Tak, to jest prawdziwa okazja przed nią i stwierdzenie, że była upokorzona, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. 

Spała z Sue Alvarez. 

Kiedy jej umysł zaczął przetwarzać całą powagę sytuacji, nie marnowała czasu i wrzasnęła na Sue, chwyciła najbliższy przedmiot, jaki mogła znaleźć (który był pustą butelką bacardi) i rzuciła nią z całym impetem. 

Moja nemezisStories to obsess over. Discover now